170: Jak to technicznie ogarnąć w głowie, by wreszcie skutecznie odpuścić?

W 170. odcinku podcastu „Pokój w głowie” przyglądam się temu, jak to technicznie ogarnąć w głowie, by wreszcie skutecznie odpuścić. Nie chodzi o kolejne refleksje czy duchowe wnioski, ale o to, jak działa nasz umysł, kiedy naprawdę pozwala nam odejść z relacji, która już dawno przestała nam służyć.

Mówię o tym, dlaczego pojedyncze odkrycia nie wystarczają, by się uwolnić, i jak ważne jest, by wszystkie nasze wnioski złączyć w jeden moment olśnienia.

W tym odcinku opowiadam o metaforze „20 kropli” – o tym, dlaczego wiedza działa dopiero wtedy, gdy przyjmujemy ją całą, zamiast po trochu. Dowiesz się, jak zapisywać i utrwalać swoje wnioski, by stały się Twoim automatycznym sposobem myślenia, oraz jak zamienić wiedzę o odpuszczaniu w prawdziwą wewnętrzną wolność.

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Faster Does It” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

170: Jak to technicznie ogarnąć w głowie, by wreszcie skutecznie odpuścić?

Witam w 170. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym z Wami porozmawiać, też nawiązując do poprzedniego odcinka, o tym, co się musiało wydarzyć w głowie Róży, żeby wreszcie odeszła spod tego toi toia. Ale nie będziemy mówić o tym, do jakich wniosków ona musi dojść i co zrozumieć, tylko bardziej w taki techniczny sposób, w jakiej formie i w jakim czasie te wnioski muszą do niej dotrzeć, żeby to kliknęło, żeby wreszcie dała sobie wolność i dała sobie prawo odpuścić – i tak jak to było w poprzednim odcinku – wyzwoliła swoją dzikość w sercu i poszła w te góry.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, pomagając im zadbać o zdrowie psychiczne i odnaleźć pokój w głowie.

Wszystko wszędzie naraz

Wyobraź sobie, że jesteś chora – na przykład coś Cię boli. Może masz anginę i bardzo boli Cię gardło. I dostałaś receptę na lekarstwo w kropelkach. I musisz tych kropelek zażyć 20, żeby lekarstwo poskutkowało. Jeżeli weźmiesz jedną kroplę, nawet jeżeli to jest idealnie dla Ciebie dobrane lekarstwo, to to będzie za mało i nie będzie miało mocy sprawczej, żeby Ci ten ból zniwelować. Jeżeli weźmiesz jedną kroplę, po godzinie – drugą, potem, po godzinie, trzecią i tak co godzinę będziesz brała po jednej, to też prawdopodobnie to Ci w żaden sposób nie pomoże. Bo musisz je wziąć wszystkie naraz – wszystkie 20 kropli naraz. I dokładnie tak jest z odchodzeniem spod toi toia – z odpuszczaniem sobie toksycznych relacji, z odpuszczaniem sobie takich relacji, które dla nas są destrukcyjne i ściągają nas w dół, wpędzają w nastrój depresyjny. My musimy zrozumieć i pamiętać o zasadach, wbrew których postępujemy, jeżeli w tej relacji jesteśmy, ale nie odkrywać co miesiąc jedną, tylko musimy sobie je przypomnieć wszystkie dokładnie w tym samym momencie. Wszystkie po prostu sobie skumulować. I tutaj pomijam już fakt, że my musimy te zasady właściwie też zinternalizować z naszym dotychczasowym sposobem funkcjonowania i patrzenia na świat, czyli tak jakby włączyć w nasze automatyzmy. Myślę, że to jest baza, ale to jest taki jakby drugi krok. Ale najpierw, zanim my coś zinternalizujemy, to musimy to w ogóle odkryć. Musimy też zrozumieć – wow, nie wiedziałam przecież o tym, racja, tak jest, zgadza się.

I próbując wybrnąć z tych relacji z Mariuszami, z tych relacji, gdzie jesteśmy nieszanowane, my szukamy, czytamy poradniki, słuchamy podcastów, czytamy miliony książek, chodzimy na jakieś webinary, kursy, być może czytamy artykuły w gazetach psychologicznych itd. I pewnie każde z tych źródeł przyczynia się do tego, że coś tam odkrywamy. Tylko że tego jest w rezultacie tak dużo, że zanim dotrzemy do kolejnego wniosku, to o tym wcześniejszym już możemy zapomnieć. Albo może jakby nam ktoś przywołał w pamięci, to mówimy „tak, tak, rzeczywiście, ja to wiem”. Ale wyobraźmy sobie, że koncentrujesz się teraz na temacie, że jeżeli ktoś nie szanuje ludzi, to w razie konfliktu też nie będzie szanował Ciebie.

Więc jeżeli Ty tak rozmyślasz o tym, przywołujesz sobie różne sytuacje, gdzie on nie szanował kogoś i może nie szanował Ciebie, jesteś zafiksowana na dokonywaniu odkryć w tym obszarze Waszej relacji, to prawdopodobnie zapomniałaś już o pięciu rzeczach, na których byłaś zafiksowana dokładnie w ten sam sposób wcześniej, w różnych okresach, bo teraz priorytetem jest ten szacunek. Może zapomniałaś o tym, że większość ludzi do Ciebie nie pasuje i że się z tym zgadzasz. Może zapomniałaś o tym, że przyciąga Ciebie to, co znajome, nawet jeżeli jest toksyczne i że musisz na to uważać. Może zapomniałaś też o tym, że masz prawo zadawać pytania w bliskich relacjach. Nawet jeżeli komuś te pytania nie pasują, to jest to bardziej o nim, a nie o Tobie. Może zapomniałaś też o tym, że nie da się kogoś poznać w dwa tygodnie. I milion innych rzeczy mogłaś zapomnieć. Mogłaś zapomnieć wszystko, co wcześniej odkryłaś. Gdzieś to może w zakamarkach Twojej głowy jest. Nie jest może jeszcze zinternalizowane, czyli nie włączyłaś tego w swój automatyczny sposób reagowania. Natomiast fiksujesz się na tym aktualnym odkrywaniu. Może czytasz jakąś książkę o szacunku i rozmyślasz o tym. I samo myślenie o tym braku szacunku nie uwolni Cię z tej relacji, jeżeli w tym samym czasie będzie tam trzymać Cię 19 innych lin. To odcięcie jednej liny, czyli chociażby tej związanej z brakiem szacunku – czyli zrozumienie, że to nie działa i to tak nie powinno wyglądać, nie wyzwoli Cię z tej relacji, bo w tym samym czasie trzyma Cię np. 19 innych lin.

I tak właśnie można by powiedzieć, że my to lekarstwo w kroplach bierzemy po to, żeby mieć siłę poodcinać liny, które nas trzymają pod toi toiem. To jest tak, jakbyś mentalnie była przywiązana do tego toi toia. Prawda? Róża była przywiązana mentalnie do toi toia, bo nikt tam jej nie trzymał na siłę. Nikt nawet jej nie szantażował, że jeżeli odejdziesz, to koniec, skrzywdzę Twoją rodzinę, chociażby. Prawda? Ona właściwie sama się tam trzymała pod tym toi toiem, z powodu takich niewidzialnych lin, którymi była przywiązana do Mariusza, który się w tym kiblu zamknął. I jeśli weźmiesz to lekarstwo w kroplach, które miałoby Ciebie uwolnić od lin spod tego toi toia, które miałoby Ci pomóc te liny poodcinać własnoręcznie, to jeżeli weźmiesz jedną kroplę, to odetniesz jedną linę, ale w tym czasie trzyma Cię 19 innych. Jeżeli weźmiesz drugą kroplę po godzinie, to być może ta lina pierwsza już z powrotem zostanie przywiązana czy przypięta, a odcinasz wyłącznie drugą linę. I tak samo potem po kolejnej godzinie – z trzecią i z czwartą. I tak pojedynczo sobie te liny odcinasz, ale jednocześnie są one przywiązywane z powrotem. Może już nie z aż taką mocą jak wcześniej. Może łatwiej je wtedy będzie już wyrwać, odwiązać czy odpiąć, ale jednak są i nadal Cię trzymają. Jeżeli jesteś gdzieś przywiązana takimi słabymi dwudziestoma linami, to i tak możesz nie móc się totalnie ruszyć z miejsca.

Rób notatki albo miej pod ręką mój e-book

I teraz można by sobie zadać pytanie: jak ciachnąć w jednym momencie te wszystkie 20 lin? W jaki sposób Róża to zrobiła pod tym toi toiem, że udało jej się stamtąd odejść i pójść w góry? Wróćmy do tego, co właściwie już powiedziałam. Jeżeli bierzesz 20 kropli w jednym momencie, to lekarstwo działa. Jeżeli to sobie rozdzielisz na raty albo weźmiesz za mało, to nie działa. I tak jest właśnie z odcinaniem lin. Musisz wszystkie odciąć w jednym momencie. Czyli jeżeli odkrywasz jedną rzecz, potem odkrywasz drugą rzecz i trzecią, to Ty musisz w jednym momencie, np. w ciągu jednego dnia, pamiętać totalnie o wszystkim, co odkryłaś ważnego na temat różnych zniekształconych przekonań i jakichś toksycznych, destrukcyjnych mechanizmów, trzymających Cię w tej relacji. Musisz wszystkie swoje wnioski podsumować w jednej chwili, przywołać do swojej pamięci. Musisz wracać i wałkować to po prostu – wszystko, wszystko, wszystko naraz, aż to zinternalizujesz i stanie się Twoim automatycznym sposobem myślenia. Prawdopodobnie rozpoznasz, że to poskutkowało, że lekarstwo zaczęło działać i odcięłaś 20 lin, kiedy będziesz mogła sobie powiedzieć – już nie chcę, już mam dosyć, idę sobie stąd, odpuszczam, nie walczę, już nie będę z tym walczyć, po prostu odpuszczam, nie mam na to więcej siły, przestrzeni, czasu w moim życiu, chcę się zająć czymś innym.

I teraz można by sobie zadać kolejne pytanie: w jaki sposób te dwadzieścia najważniejszych życiowych wniosków, dotyczących relacji, w jednym momencie przywołać do swej pamięci? Ja Wam zawsze mówię – zapisuj, zapisuj, zapisuj. Wszystko, co ważnego odkryłaś, zapisuj. Załóż zeszyt i zapisuj swoje najważniejsze wnioski, ponieważ ja sama też zapisuję. To nie jest tak, że jacyś tam inni ludzie pamiętają wszystko naraz, a Ty jako jedyna nie możesz zapamiętać, a jak się bardziej postarasz, to zapamiętasz. Ja zaczęłam zapisywać sobie ważne rzeczy, robiąc na przykład posty w mediach społecznościowych. A teraz tak naprawdę ten podcast to moje notatki. Też sobie zapisuję to, co ważnego odkryłam dotychczas w życiu i co odkrywam też na bieżąco, dotyczącego odchodzenia, odpuszczania sobie relacji, żeby móc potem jeszcze do tego wracać i przekazać innym. Ja akurat sama na ten moment nie potrzebuję tej wiedzy – kiedyś jej potrzebowałam, ale zapisuję właściwie wszystko, co dobrze by było, żebym wiedziała np. 20 lat temu.

Zauważcie jednak, że nagrywam ten podcast i to jest już 170. odcinek, więc tego też nie da się przesłuchać w ciągu jednego dnia. Bo tego podcastu jest już chyba łącznie czterdzieści parę godzin, więc nikt tak nie będzie tego słuchał non stop. Nawet gdyby ktoś tak słuchał, to pewnie i tak jak przejdzie do kolejnego tematu, to poprzednie jakieś wątki i odkrycia już mu ulecą z pamięci. Zatem apeluję, zapisuj sobie to, co jest najważniejsze dla Ciebie, żeby mieć taki abstrakt absolutnie kluczowych rzeczy, które są dla Ciebie być może odkryciem, które są dla Ciebie ważne, o których wiesz, że trzymają Cię w relacji „mariuszowej”.

I ja dla Was też trochę pospisywałam tego, o czym ja proponuję pamiętać – w mini e-booku, o którym też już tutaj wspominałam we wcześniejszych odcinkach, „BHP w relacjach – jak się pochopnie nie zaangażować. 20 zasad do wykucia na pamięć”. I tu jest tych 20 kropelek ode mnie, które być może pomogą odciąć liny już na samym początku relacji. Choć myślę, że nie tylko na początku, bo dobrze jest też to wiedzieć, kiedy już mamy za sobą jakieś tam różne toksyczne relacje, żeby przynajmniej mieć świadomość, dlaczego ja w ogóle w to weszłam. Nawet jeżeli aktualnie nie wchodzimy w żadną relację. Zatem jeśli komuś się nie chce własnoręcznie spisywać, to można skorzystać z tego mojego mini e-booka. I dlatego zrobiłam to w formie mini e-booka, żeby nie czytać tego przez kilka wieczorów, tylko żeby można było za jednym razem przeczytać i przypomnieć sobie 20 zasad, które pomogą się pochopnie nie zaangażować. I żeby można to było czytać codziennie. Żeby można to było czytać przed randką, po randce. Po tym, jak ktoś Ci napisał po trzech tygodniach „co tam?”. Albo jak nagle odwołał spotkanie czy zrobił coś spektakularnego po tym, jak zrobił 500 świństw. Żebyś się po prostu tym nie zachłysnęła – wspaniałością tego jednego wydarzenia. Kropli w morzu beznadziei.

I myślę też, że warto sobie to spisywać wszystko w punktach. Robić potem taki abstrakt z tych swoich notatek albo mapę myśli na przykład, żeby można to było w jednym momencie, właśnie w bardzo krótkim czasie, wszystko, wszystko, wszystko po kolei sobie przywołać do pamięci. Albo objąć wzrokiem i przelecieć od góry do dołu, od dołu do góry, w lewo, w prawo i tak dalej, żeby wszystko można było aktualizować w swoim mózgu w tym samym czasie. Wtedy można by było powiedzieć, że bierzesz 20 kropelek tego lekarstwa, które Ci pomaga odcinać liny, właśnie w jednym momencie zgodnie z ulotką dołączoną do opakowania.

Musisz wyrobić w sobie automatyzmy

Jeszcze tak wracając do internalizacji, czyli tego, że my mamy tak uwewnętrznić te zasady, których się uczymy z zewnątrz. Dostajemy jakąś informację z zewnątrz i mamy to w rezultacie włączyć do naszego systemu postrzegania świata. I to są takie jakby etapy uczenia się. Na przykład z myciem zębów, jeżeli małemu dziecku powiemy „wiesz co, umyj zęby, bo będziesz mieć próchnicę”, to myślicie, że ono, mając dwa lata, umyje zęby? Za cholerę nie umyje. Może na początku będzie ciekawe szczotki albo gryzienia tej szczotki, albo zjadania smacznej pasty. Ale na pewno nie będzie codziennie z własnej woli przystępować do mycia zębów, aby nie mieć próchnicy za trzy lata chociażby. I my dopiero po iluś tam latach życia internalizujemy tę zasadę, dlaczego dobrze jest myć zęby. Uczymy się tego. I na każdą naukę potrzeba czasu. Bo może mamy tę informację z zewnątrz, wiemy, że to racja, ale jeszcze nie jest to włączone w nasz automatyczny system działania. I zobaczcie, z tym myciem zębów może być tak, że okej, no zgadzam się z rodzicami, jak oni pilnują, to ja już przynajmniej bez protestów będę myć te zęby, bo wiem, że mają rację – zgadzam się z tym i nie chcę tej próchnicy. Ale wiele dzieci, rozumiejąc to, co przed chwilą powiedziałam, same z siebie nie przystąpi do mycia zębów i nie będzie samodzielnie tego pilnować. Bo ta zasada jeszcze nie jest ich zasadą, tylko jest zasadą rodziców.

I dokładnie tak samo jest ze wszystkimi zasadami, które Ty musisz przyswoić, dotyczącymi bliskich relacji, żeby odpuścić sobie relację z Mariuszem. A żeby móc zinternalizować jakieś zasady, to najpierw musisz się dowiedzieć o tych zasadach, zrozumieć te zasady, pamiętać o tych zasadach i dopiero potem możesz je testować w swoim życiu, w działaniu i w ten sposób one stają się właśnie takim Twoim automatyzmem. I będą Twoimi zasadami, jeżeli będziesz nie tylko rozumieć umysłowo, ale też czuć, dlaczego to jest dobre i dlaczego tak jest skuteczniej. Wiele rzeczy musimy wyczuć. Wiele rzeczy nie jest możliwych do wyuczenia się tylko mentalnie, czytając książkę. My musimy to przetestować w akcji. A relacje z ludźmi to właściwie też jest akcja przecież. Zatem jeśli chcesz internalizować swoje ważne wnioski, które żeś odkryła, a jeszcze nadal masz poczucie, że tkwisz w tej relacji „mariuszowej”, mimo że wiesz bardzo dużo, to też, tak jak mówiłam, zapisz sobie to wszystko w jednym miejscu, zbierz do kupy. I wracaj do tego, i wracaj. Wałkuj to po prostu i testuj. Gadaj o tym z ludźmi. Odkrywaj. Przyglądaj się, jak to wygląda w tych dobrych relacjach, w dobrych związkach, czy właśnie te zasady działają i jakie są z tego korzyści. Jakie, ci ludzie w tych dobrych relacjach, mają korzyści z tego, że jakiejś zasady się trzymają? Chociażby jaką mają korzyść z tego, że dali sobie dłuższy czas na poznawanie siebie? Albo że siebie szanują nawzajem. Albo że się dzielą na pół odpowiedzialnością, a nie jedna osoba wlecze drugą i ją wyręcza w dbaniu o ten związek.

I nie mam na myśli takiego rozpisywania się – takiego lania wody, że piszę, piszę, piszę, piszę. Tylko zapisuj sobie po prostu kluczowe hasła, takie, co do których wiesz, że one będą dla Ciebie zrozumiałe, gdy do tego wrócisz np. za miesiąc czy za pół roku. Jeśli natomiast masz obawę, że jakieś hasło nie będzie zrozumiałe, to dopisz sobie do tego jak najkrótsze wyjaśnienie, być może w punktach, tak żeby zawrzeć konkret. Ja właśnie tak też starałam się dla Was zrobić w tym mini e-booku, żeby można to było jak najbardziej konkretnie zebrać do kupy, wszystko przeczytać sobie w jednym momencie, wszystko przywołać do pamięci swojej w jednym momencie i wracać do tego, kiedy tylko się chce. Jeśli ktoś ma ochotę notować, polecam notować. Nawet zaraz się zabrać do roboty z tym notowaniem. Albo najpierw zaopatrzyć się w jakiś fajny zeszycik, którego celem będzie poradnictwo dla siebie samej w odchodzeniu spod toi toia. A jak komuś się nie chce notować, to polecam Wam ten mój mini „e-buczek”: „BHP w relacjach – jak się pochopnie nie zaangażować. 20 zasad do wykucia na pamięć”. A tak naprawdę to najpierw może i do wykucia na pamięć, a potem do zinternalizowania. Ale to już jest kolejny krok.

Życzę zatem wszystkim skutecznego odejścia spod toi toia z hukiem, tak jak to Róża zrobiła w poprzednim odcinku. Z hukiem, ale może bez przemocy wobec innych. Z takim mentalnym hukiem dla Ciebie samej raczej. I dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Po istotne linki sięgnij do opisu tego odcinka podcastu. Znajdziesz tam też link, który przekieruje Cię, jeżeli tego potrzebujesz, do mini e-booka dotyczącego BHP w relacjach. Możesz sobie też zajrzeć na stronę pokojwglowie.pl, gdzie znajdują się transkrypcje wszystkich odcinków tego podcastu oraz linki do mediów społecznościowych.

 
Koszyk