175: Miłość i przyszłe pokolenia
W tym odcinku opowiadam o tym, jak nasze decyzje, granice i rozwój wpływają na przyszłe pokolenia — nie tylko na nasze dzieci, ale też na młodych ludzi, z którymi mamy kontakt.
Pokazuję, że nigdy nie jest za późno, by przerwać destrukcyjne schematy, zadbać o siebie i dać innym przykład zdrowej miłości. Dzielę się też historią od słuchaczki, która pięknie pokazuje, jak zmiana jednego pokolenia potrafi otworzyć drzwi kolejnemu.
To odcinek o świadomości, szacunku do siebie i o tym, jak codziennymi wyborami możemy budować lepszy, bardziej kochający świat.
Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/
Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „I Knew a Guy” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
175: Miłość i przyszłe pokolenia
Witam w 175. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Tym razem chciałabym porozmawiać o tym, jak nasze działania i przykład, jaki dajemy w bliskich relacjach, wpływa na kolejne pokolenia – na nasze dzieci, ale też na inne dzieci, z którymi mamy kontakt. I nawet kiedy nie znamy perfekcyjnych rozwiązań i mamy poczucie, że sobie nie radzimy i na jakimś etapie życia żeśmy coś zawalili, to nigdy nie jest za późno na rozwój. A zatem na to, żeby coś po prostu zmienić – być może odpuścić jakieś relacje.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, pomagając im zadbać o zdrowie psychiczne i odnaleźć pokój w głowie.
Słowem, a może nawet i czynem
Niedawno dostałam taką fantastyczną wiadomość:
„Hej, Kasiu. Muszę Ci opowiedzieć jak moja 21-letnia córka buduje cudowną relację ze swoim nowym chłopakiem. Jestem z niej taka dumna. Robi dokładnie tak, jak piszesz w swoim nowym e-booku, chociaż go nie czytała. Poznali się w internecie. Grali razem w jakąś grę. Szybko się polubili i okazało się, że mieszka jakieś dwie godziny drogi od nas. Zaczęli coraz częściej rozmawiać i dzwonić do siebie. Zanim się spotkali na żywo, przez kilka tygodni poznawali się i budowali więź. Dla mnie to jest jakaś magia. Nie dość, że on wygląda dokładnie tak, jak ona zawsze chciała, żeby wyglądał jej chłopak – jest wysoki, ma kręcone włosy i niebieskie oczy, to jeszcze córka mówi, że czuje się przy nim taka spokojna i że on sprawia, że jej życie jest lepsze. A ja mówię, że to cudowne, bo Kasia mówiła, że tak właśnie musi być. Magda”.
Po pierwsze dziękuję Ci, Magdo, za to, że trochę wplotłaś odniesienia do moich treści w Twoją wiadomość. Po drugie, myślę, że Magda tym bardziej jest dumna ze swojej córki, ponieważ najprawdopodobniej miała obawy, żeby córka nie powtórzyła jej trudnej historii związkowej. Tylko że Magda po prostu w odpowiednim momencie i w odpowiednim czasie, ale mając już dzieci, powiedziała: „stop, nie godzę się na to, nie chcę tak więcej”. Więc jak widzicie, być może nigdy nie jest za późno. Nawet kiedy te dzieci już się wyprowadzą z domu, myślę, że nie jest za późno, żeby się ogarnąć i zadbać o siebie. Bo nawet jeżeli jakoś drastycznie nie wpłyniemy na to, jak nasze dzieci funkcjonują w sferze związkowej – jeżeli funkcjonują niezbyt konstruktywnie, to przynajmniej pokażemy im, że „słuchaj, jeżeli zechcesz coś zmienić, to ze mną właśnie możesz pogadać”. A po drugie, pokazujemy im, że „słuchaj, ja właśnie o siebie zadbałam. Nie musisz się o mnie martwić, teraz się czuję dobrze, wybrnęłam z toksycznej relacji. Więc Ty zadbaj o siebie. Skoncentruj się na sobie”.
I zobaczcie, że tak naprawdę moc tych przekazów, które powielamy z pokolenia na pokolenie, może być w różnym stopniu natężona. Przekazując toksyczny schemat, chociażby taki, że kobieta ma być uległa, a mężczyzna dominujący w związku, możemy zarówno o tym mówić, jak i pokazywać na swoim przykładzie, budując właśnie taki związek – czyli np. godząc się na przemoc ekonomiczną, przemoc psychiczną ze strony partnera. Ja mówię głównie do kobiet, ale treści są uniwersalne. Natomiast będę mówiła do kobiet. Czyli jeżeli Ty godzisz się na przemoc ekonomiczną i psychiczną jako matka, to po prostu na 100% pokazujesz, że tak właśnie powinna funkcjonować kobieta. I Twoje dzieci na to patrzą i się uczą. Bardziej się uczą z tego, co robisz, niż z tego, co mówisz. Ale jeżeli jeszcze potwierdzasz to, co mówisz, tym, co robisz, to jest jeszcze jakby zwielokrotniona moc przekazu.
Możemy trochę osłabić nasz przekaz, jeżeli robimy tak, jak to nie jest konstruktywnie, czyli powielamy ten toksyczny schemat. Czyli znowu zostańmy przy tym przykładzie, że mężczyzna jest dominujący, a kobieta uległa. I powiedzmy, że godzisz się na takie traktowanie, na taki układ, na taki rozkład sił, ale mówisz co innego. Wykłócasz się na przykład, choć i tak ulegasz. Albo mówisz dzieciom „nie powielajcie takiego związku – kobieta ma być niezależna”, mimo że Ty nie jesteś. I tutaj i tak najważniejsze jest to, co pokazujesz – Twój wzorzec, więc te destrukcyjne schematy i tak prawdopodobnie przekażesz, nawet jeżeli będziesz zaprzeczała tym swoim przekazom zachowaniowym, behawioralnym za pomocą tego, co mówisz. Ale może troszeczkę osłabisz ten przekaz, bo przynajmniej dasz tym swoim dzieciom, czy córkom chociażby, do myślenia tym, że działasz inaczej, a twierdzisz co innego.
No i najlepsza opcja teraz, jeżeli to, co robisz jest spójne z tym, co mówisz. I nawet jeżeli wpakowałaś się w nieciekawą relację, i nawet jeżeli masz w tej relacji dzieci i ta nieciekawa relacja dotyczy właśnie ojca Twoich dzieci, z którym nie da się rozwiązywać problemów, jest przemocowy, jest egocentryczny i Ty jednak powiesz w pewnym momencie „stop, nie godzę się na to, nie chcę więcej brać w tym udziału i nie uratuję go przecież”, i nawet jeśli Twoje dzieci są już duże, czy może nawet dorosłe, to i tak dasz im świetny przekaz, świetną informację. Pokażesz im, na czym polega szacunek do samej siebie. Pokażesz im też, gdzie są granice tego, co wolno w relacji i co jest okej, co jest akceptowalne, a od którego momentu lepiej już zostać singielką. I że lepiej być samej niż w wyniszczającym związku.
Przerwij łańcuch szkodliwych schematów
I ta wiadomość od Magdy, powiem Wam szczerze, że mnie też wzruszyła. W ogóle wzruszają mnie takie piękne wiadomości od Was. Ale ta mnie wzruszyła tym bardziej, bo ja właściwie ten podcast nagrywam pośrednio dla Waszych dzieci i dzieci, z którymi macie styczność. Nawet jeżeli nie planujecie mieć swoich, to z jakimiś tam ludźmi z młodszych pokoleń będziecie mieli styczność/ będziecie miały styczność. I nawet mam to napisane na stronie – ZERO WASTE, czyli nie marnujmy nikomu dzieciństwa. A tak naprawdę najbardziej możemy zadbać o przyszłe pokolenia, jeżeli zatrzymamy wszystkie destrukcyjne schematy, które nam się uda powstrzymać i nie przekażemy im tego dalej. Nawet niekoniecznie traum, bo trauma to brzmi tak dosyć mocno i spektakularnie. My możemy mieć destrukcyjne schematy, które nie są traumami. Teoretycznie. Choć może i są, jakby w tym pogrzebać.
Ale chociażby ten schemat taki patriarchalny, tradycyjny, że mężczyzna ma dominować, a kobieta ma być uległa. Mężczyzna ma być rodzinnym bankomatem, a kobieta służącą sprzątaczką, której się nie płaci. Jeżeli ktoś chce tak funkcjonować, to super. Ale problem w tym, że w większości przypadków ludzie, jeżeli w tym uczestniczą, to nie dlatego, że tak wybrali świadomie, tylko po prostu zostali wrzuceni z automatu w ten schemat, bo zawsze tak się robiło – zawsze tak nasza rodzina funkcjonowała. I właśnie to są te międzypokoleniowe schematy, które przekazujemy z pokolenia na pokolenie bez świadomości, bez przemyśleń, bez jakiegoś zakwestionowania tego i rozważenia, czy mi to pasuje, czy ja chcę, żeby moje dzieci też tak żyły. Kiedyś pracowałam w szkole z dziećmi, ale wiem, że praca u podstaw to jednak praca z ich rodzicami. I to, co bym chciała powiedzieć w tym odcinku, co już zresztą powiedziałam, że nigdy nie jest za późno – jeśli jesteś rodzicem, na Twój rozwój, na zadbanie o siebie, na ogarnięcie się i na pokazanie, czym jest szacunek do siebie i innych, czym jest asertywność.
A zobaczcie, że co do powstrzymywania międzypokoleniowych, destrukcyjnych schematów, to my wcale nie musimy być rodzicami i planować jakiegokolwiek rodzicielstwa, żeby starać się powstrzymywać te schematy. Bo nawet jeżeli jakiś rodzic postanowił zrezygnować ze schematu, że kobieta nie ma prawa być singielką, bo inaczej to jest jakimś wyrzutkiem społecznym i kimś niepotrzebnym – że kobieta bez mężczyzny nie ma racji bytu, nie poradzi sobie i będzie tylko zgorzkniałą, starą panną – i ten rodzic postanowił nie naciskać swoich córek na zamążpójście i na macierzyństwo. I wyobraźmy sobie, że obok jesteś Ty nieplanująca, czy nieplanujący, swoich własnych dzieci. Jeżeli Ty będziesz tam swoje grosze dokładać, nadal te destrukcyjne, to jednak zauważ, że możesz mieć wpływ nawet na nie Twoje dzieci. Prawda?
Więc pozbądźmy się wszyscy, krok po kroku, tego, co niszczy nasze relacje, co nas niszczy, co generuje niepotrzebne problemy, mnóstwo stresu, i właściwie wyklucza się z miłością. Bo jeżeli my funkcjonujemy w jakichś dziwnych schematach, które narzucają nam pewne role i to role takie, których my może wewnętrznie wcale nie czujemy, nie potrzebujemy, nie chcemy odgrywać, to pamiętajcie o tym, że tam już nie zostaje miejsca na miłość. Ponieważ miłość może wynikać wyłącznie z prawdy, z prawdziwych nas, z nas w prawdziwej wersji. Odgrywanie roli nie jest okazywaniem miłości. Dominacja i uległość wcale nie są miłością. Tak naprawdę te tradycyjne schematy patriarchalne mają się, moim zdaniem, nijak do miłości. A zatem my, pracując nad sobą, rozwijając się, kwestionując to, co było destrukcyjne dla nas może na początku naszego życia, na początku związków, które stworzyliśmy, destrukcyjne też dla poprzednich pokoleń – chociażby rodziców, którym się przyglądaliśmy, my jako dzieci, i uczyliśmy się od nich.
Kwestionując to, tak naprawdę dążymy do tego, żeby kolejnym pokoleniom pokazać po prostu czym jest miłość i jak kochać ludzi oraz siebie samych. Ach, no i jeszcze w tym wszystkim oczywiście, jak być kochaną, jak pozwolić na to, by Ciebie ktoś kochał, by nie pakować się w relację z Mariuszem, którego zachowania zupełnie nie przypominają okazywania miłości, tylko jak odważyć się wejść w relację z Albertem, który chce Ciebie widzieć w całości, z Twoimi słabościami, z tymi gorszymi stronami, z tym, co chcesz być może ukryć. I jeśli pozwolisz sobie na to, by być kochaną, to pozwolisz sobie też na to, by nic nie ukrywać. Nawet jeżeli jest to dla Ciebie trochę niekomfortowe.
Kropla drąży skałę
A wiecie, dlaczego ja o tym wszystkim gadam i po co w ogóle o tym mówię w podcaście i dlaczego, tak jak powiedziałam, nagrywam ten podcast po to, byśmy mogli zadbać o przyszłe pokolenia? Otóż dlatego, że chciałabym, żeby moje własne dzieci też żyły w takim trochę fajniejszym świecie, gdzie ludzie mają większą świadomość emocjonalną i pozwalają sobie na bycie sobą, nie wpychając się na siłę w różne, idiotyczne schematy, które nie są dla nich dobre, ani nie są dobre dla ich otoczenia. Choć niestety to, co obecnie dzieje się dookoła, to tak średnio ma cokolwiek wspólnego z miłością, prawda? Wojny, wojny, wojny, tak jak i sto lat temu.
Ale jak to się mówi – jeżeli chcesz zmian, zacznij od siebie. Więc gdyby każdy z nas zaczął szukać tego, czym naprawdę jest miłość i czym nie jest miłość, i wybierać takie życie, które jest zgodne z tym, czym jest miłość, rezygnować natomiast z tego, co nie jest miłością, będziemy wtedy, krok po kroku, trochę ulepszać nasze społeczeństwo i jego samopoczucie. I wszystkim będzie się żyło lepiej. I każdy z nas może mieć udział w tym, jak będą funkcjonowały przyszłe pokolenia, czy też w dorosłości, jak będzie funkcjonowało pokolenie współczesnych dzieci. Niekoniecznie trzeba być rodzicem – można być przecież ciocią, wujkiem i też dawać przykład. A najlepszy przykład damy, kiedy będziemy dbać o siebie, dbać o szacunek do siebie i po prostu im pokażemy, jak można zostać szczęśliwym człowiekiem, i że bycie w toksycznym związku ma się nijak do bycia szczęśliwym człowiekiem. Życzę Wam zatem miłości.
Dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, zajrzyj na stronę pokojwglowie.pl albo po prostu poklikaj sobie w linki w opisie tego odcinka podcastu. Zasubskrybuj sobie też podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, aby nie przegapić kolejnych odcinków.
