204: Szpilki a toksyczne relacje

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Dziś rozmawiam o czymś, co na pierwszy rzut oka może wydawać się zaskakujące – o szpilkach. Ale tak naprawdę ten odcinek nie jest o butach. Jest o tym, co dzieje się z nami, kiedy przestajemy słuchać własnego ciała i uczymy się ignorować dyskomfort.

Dlaczego wraz ze wzrostem samoświadomości coraz trudniej tolerować niewygodne ubrania, śmieciowe jedzenie czy buty, które deformują nasze stopy? I dlaczego bardzo podobny mechanizm działa w toksycznych relacjach? Opowiadam o tym, jak odcinanie się od sygnałów płynących z ciała może prowadzić do odcinania się od własnych emocji i potrzeb. O tym, dlaczego tak często próbujemy dopasować siebie do niewygodnych ram – zamiast szukać tego, co jest naprawdę dobre dla nas.

Zastanawiam się również, co wspólnego mają szpilki z relacjami, w których przez lata tłumaczymy cudze zachowania, ignorując własny dyskomfort. To odcinek o granicach, kontakcie z ciałem, samoświadomości i o tym, że zdrowa relacja – podobnie jak dobre buty – nie powinna wymagać od nas ciągłego zaciskania zębów.

Jeśli kiedykolwiek miałaś poczucie, że „powinnaś wytrzymać”, choć całe Twoje ciało mówiło coś zupełnie innego, ten odcinek jest właśnie dla Ciebie.

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Airport Lounge” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

204: Szpilki a toksyczne relacje

Witam w 204. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym porozmawiać z Wami o tym, jak bardzo – wraz ze wzrostem naszej świadomości emocjonalnej – wzrasta też kontakt z ciałem i tolerancja na niekomfortowe ubrania, niekomfortowe buty, śmieciowe jedzenie. A na koniec pewnie też niekomfortowe czy wręcz toksyczne relacje.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię.

Zanim przejdziemy do dzisiejszego tematu, chciałabym na ten moment się zatrzymać i podziękować wszystkim subskrybentom na platformie Herohero, którzy słuchają dodatkowych odcinków podcastu „Pokój w głowie”, czyli „Wieczornych rozmów”. Robimy takie zrzutki: Wy przynosicie co miesiąc kawę za 6 euro, ja nagrywam i generuję treści, Kasia montuje, a Asia z Ziemkiem dbają o to, by to wszystko trafiło do aplikacji podcastowych i na stronie pokojwglowie.pl pojawiła się gotowa transkrypcja. Więc dzięki wszystkim subskrybentom za współtworzenie tej przestrzeni – zarówno podcastu „Pokój w głowie”, jak i „Wieczornych rozmów”, czyli dodatkowych odcinków podcastu „Pokój w głowie” na platformie Herohero. A link do tych dodatkowych odcinków znajdziesz w opisie tego odcinka podcastu.

Ubiór a poczucie bezpieczeństwa

Wracając do dzisiejszego tematu, czyli dyskomfortu. Zrobiłam takie dwie ankiety na Instagramie. W pierwszej z nich zapytałam: „czy masz tak, że wraz ze wzrostem Twojej samoświadomości emocjonalnej i kontaktu z ciałem, jednocześnie maleje Twoja tolerancja na niewygodne ubrania, niewygodne buty, śmieciową żywność?”. I 85 proc. osób odpowiadających udzieliło odpowiedzi: „tak, właśnie to czuję”. 14 proc. odpowiedziało: „nie zauważyłam tej zależności”. A 1 proc. osób zaznaczył, że brak im samoświadomości. I potem było drugie pytanie o szpilki: „A jaka jest Twoja subiektywna opinia na temat butów szpilek?”. I 71 proc. odpowiedziało: „strasznie niewygodne – nie noszę”. 22 proc. odpowiedziało: „niewygodne, ale noszę, bo ładne”. A 8 proc. odpowiedziało: „uważam, że to wygodne buty”. Jak powszechnie wiadomo – wystarczy wpisać w Google zresztą – szpilki nie są dobre dla naszego zdrowia. To znaczy, nie chodzi mi teraz o okazjonalnie założone szpilki, tylko o regularnie noszone szpilki. One nie są dobre dla naszego zdrowia z bardzo różnych względów i to nie tylko dla stóp, ale dla całej postawy – kręgosłupa, nóg i w ogóle ciała. Ale nie o tym chciałam dzisiaj rozmawiać.

Chciałam dzisiaj poruszyć temat dominacji ubrania czy butów nad naszym ciałem, nad nami. Bo zauważcie, że jeżeli wkładamy stopę w taki sztywny but – na przykład w szpilkę, która ma zupełnie inny kształt, wymusza takie ułożenie stopy, które totalnie odbiega od tego, jak ta stopa naturalnie jest ułożona – to ja bym powiedziała, że ten but dominuje nad naszą stopą, w rezultacie też nad całą podstawą ciała. Dominuje. Ta stopa musi się wpasować. To jest może mniej drastyczne niż to przymierzanie pantofelków w „Kopciuszku”, gdzie siostry musiały sobie uciąć palce i piętę, ale zasada jest podobna. Stopa dopasowuje się do kształtu buta i to jeszcze w sposób niezgodny z jej anatomią, a nawet na dłuższą metę szkodliwy. Gdyby też popatrzeć na resztę ciała, to możemy mieć różne rodzaje ubrań. I wiele ubrań też tak naprawdę dominuje nad naszym ciałem. Bo jak mamy coś obcisłego czy mamy takie spodnie np. z rozporkiem i guzikiem, to może być tak, że one o jakiejś porze dnia będą okej, a o innej porze dnia będą już nam ten brzuch ściskać. Czyli wtedy musimy się dopasować do ubrania. Już nie mówiąc o różnych takich eleganckich ciuchach, które w ogóle nie są elastyczne. Albo jeszcze wręcz zrobione z tkanin, które powodują np. pocenie się i nieodparowywanie tej wody z ciała. Może nie powodują pocenia, tylko właśnie utrudniają odparowywanie wody, potu, z naszego ciała.

I my tak naprawdę, właśnie zakładając te ciuchy i takie buty, które nad nami dominują, które wymuszają jakieś ułożenie naszego ciała i jakiś kształt naszego ciała, centralizujemy wygląd. Wygląd jest ważniejszy wtedy niż nasz komfort i jest nawet czasem ważniejszy niż nasze zdrowie. Kiedy prawdopodobnie większość osób, postępujących ze swym ciałem właśnie tak, nie powiedziałaby, że wygląd w ich systemie wartości jest wyżej niż zdrowie. Ale jednak czasem funkcjonujemy odwrotnie, niż by to wynikało z naszego systemu wartości, czyli wpychamy się w jakąś sztywną ramę, w jakieś ciasne buty albo wręcz właśnie szpilki dla wyglądu. I pytanie, na ile ten wygląd jest dla nas, a na ile jest dla innych ludzi, żeby innym miło się na nas patrzyło i żeby inni nas źle nie ocenili.

I gdyby tak na chwilę skoncentrować się na stopach. Na podeszwach naszych stóp znajdują się dziesiątki tysięcy receptorów czuciowych i zakończeń nerwowych. Ewolucyjnie, obok dłoni i twarzy, stopy to nasz najbardziej czuły radar. Dlaczego? Ponieważ przez setki tysięcy lat to stopy były jedynym łącznikiem naszego układu nerwowego z rzeczywistością. My stopami cały czas dotykamy otaczającego świata, a rękami od czasu do czasu. Kiedy wybieramy, że coś trzymamy, to dotykamy. Natomiast na stopach stoimy, jeżeli gdzieś idziemy oczywiście. One nam zapewniają stały kontakt ze światem zewnętrznym. I zadaniem tych naszych stóp tak naprawdę jest czytanie podłoża. Kiedy idziesz boso albo w bucie barefoot, to tysiące receptorów wysyłają do Twego mózgu nieustanny, gęsty strumień informacji – np. tu jest stabilnie, tu jest miękko, tu musimy przenieść ciężar ciała, żeby było bezpiecznie, tutaj się kończy schodek, jak przesuniesz stopę, to możesz spaść itd. Z psychologicznego punktu widzenia ten strumień danych to podstawa czegoś, co nazywamy propriocepcją, czyli czuciem głębokim oraz uziemieniem. I kiedy Twój mózg dokładnie czuje ziemię, to Twój układ nerwowy dostaje sygnał: kontroluję sytuację, stoję stabilnie, jestem bezpieczna. I na tym biologicznym fundamencie buduje się nasze psychiczne poczucie pewności siebie, stabilności, osadzenia w rzeczywistości. To nam po prostu daje spokój – spokój naszego układu nerwowego. Nie bez powodu mówi się o takiej silnej i stabilnej osobie, że stoi mocno na własnych nogach.

Ignorowanie dyskomfortu

I teraz zobaczcie, co się dzieje, kiedy my na te nasze receptory czuciowe zakładamy szpilki. Po pierwsze, stopy są ustawione pod nienaturalnym kątem i odcinamy sobie nasz radar od podłoża. To nie tylko szpilki robią. Różne buty tak mogą robić. Ja mówię dzisiaj o skrajnościach. Czyli odcinasz sobie radar od podłoża nie dość, że sztywną podeszwą, to jeszcze część stopy w ogóle nie ma kontaktu z podłożem, bo jest oparta na obcasie. Twoje receptory zostają brutalnie oślepione i ogłuszone, a przepływ informacji do mózgu zostaje przerwany, upośledzony. I co wtedy robi Twój układ nerwowy? Przechodzi w stan permanentnego, ukrytego stresu. Mózg traci grunt pod nogami, dosłownie, ponieważ nie czuje podłoża, a punkt oparcia skurczył się do wielkości monety. Układ nerwowy może zacząć panikować i wysyła wtedy sygnały do mięśni wyższych partii: łydek, ud, bioder, lędźwi. Całe ciało wchodzi w stan permanentnego napięcia. To jest taka walka o przetrwanie. Żeby skorygować tę nienaturalną postawę, trzeba napiąć różne mięśnie, których naturalnie nie napinamy idąc, żeby się dopasować do tej sytuacji. Poza tym w szpilkach nie da się też naturalnie amortyzować wstrząsów. Każdy krok uderza bezpośrednio w stawy i kręgosłup.

Psychologicznie (każdy krok) uderza w Twoje poczucie bezpieczeństwa. Jesteś niestabilna biologicznie. Żyjesz w podprogowym napięciu lękowym, zmuszając ciało do udawania, że wszystko jest w porządku, bo przecież wyglądasz świetnie. I to jest potężny dysonans. Z zewnątrz: fasada pewności siebie, piękno, wpasowanie się w jakiś kanon. Natomiast w układzie nerwowym: alarm, napięcie, odcięcie od części bodźców płynących z zewnątrz, ale też sygnałów wewnątrz ciała. Powiem Wam szczerze, że jak chodziłam w szpilkach, to zawsze miałam poczucie, że mi się mózg trzęsie w czaszce. Podczas gdy idę w barefootowych butach, czyli takich anatomicznie dopasowanych do stopy, z bardzo cienką podeszwą, to właściwie nawet kiedy biegnę w nich po betonie, to ten efekt nie następuje – takiego trzęsienia się, jakichś drgań, które odczuwam. Prawdopodobnie nie wszyscy tak będą mieć. Wiadomo, to jest moje subiektywne odczucie.

Wracając jeszcze do tych szpilek, to takie odcięcie od bazy, od pewnych bodźców płynących z ciała, czyli z naszych stóp i w ogóle z całego ciała tak naprawdę, podczas noszenia szpilek, jeśli my się od tego odcinamy i odcinamy się regularnie, odcinamy się latami, to nasz mózg uczy się ignorować sygnały alarmowe z ciała. Zaczynamy wtedy żyć wyłącznie w głowie. Żyjemy w głowie, odcięte od swoich fizycznych granic, od swoich fizycznych doznań płynących z reszty ciała. Myślimy zamiast czuć. Myślę, że szpilki są komfortowe, natomiast moje ciało prawdopodobnie daje mi sygnały, że to nie jest dobre, ale ja te sygnały odcinam, bo myślę, że one są dobre. Zobaczcie, jaka prawdopodobnie jest wtedy rozbieżność między sygnałami z ciała, a tym, co ja sobie myślę, że powinnam czuć tak naprawdę. Czyli but zdominował moje ciało. But w takiej sytuacji zawładnął moim ciałem – i to nie tylko od strony fizycznej, fizjologicznej, ale też emocjonalnej. Tak samo jest z niedopasowanymi ubraniami.

Zobaczcie teraz, jakby się zastanowić, czym to się różni od toksycznych relacji, które też władają naszym ciałem. Wydaje nam się, że jest super, jest fajnie, wmawiamy sobie bardzo często, że czerwona flaga to tak naprawdę była zielona flaga. I my sobie tam w ogóle bardzo dużo rzeczy wmawiamy, czyli się odcinamy, jakby kontaktujemy się tylko właściwie w obrębie naszej głowy – myślimy zamiast czuć – natomiast nasze ciało nam dostarcza milionów bodźców i sygnałów o tym, że coś tu nie gra. Ale my nie chcemy tego widzieć. Odcinamy po prostu te sygnały. I dlatego myślę, że to jest nierozerwalne. Im bardziej mamy świadomość tego, co jest dla nas dobre, mamy świadomość tego, że składamy się z tych emocji i akceptujemy to, że nasze emocje zawsze w nas będą i że nie możemy sobie postanowić, co będziemy czuć i kiedy będziemy czuć, i że emocje to bezcenna informacja o nas i dla nas, że one są kompasem, który ułatwia nam życie. Oczywiście nie podążamy ślepo za emocjami, tylko one są wewnętrzną informacją co do tego, co warto sobie przeanalizować i czemu się warto przyjrzeć. Więc jeśli my od tego wszystkiego chcemy się odciąć i żyć tylko w naszej głowie, to będziemy się pakować w różne niekorzystne dla nas sytuacje i często też destrukcyjne dla naszego zdrowia.

A jeszcze zauważcie, że szpilki – ale nie tylko szpilki, bo różne takie sztywne buty, które mają np. bardzo twarde podeszwy i ściskają stopę – odcinają nas od kontaktu z podłożem, po którym chodzimy i też generują dyskomfort, bo wciskają tę stopę w nienaturalny kształt, w nienaturalną formę i my musimy też się wysilać, mając te buty na sobie, żeby móc zignorować tę zniekształconą stopę. Bo wiadomo, jak siedzimy w dziwnej pozycji przez minutę, to jeszcze będzie spoko. Ale jeżeli siedzimy tak przez godzinę, dwie czy trzy, to zaczyna nas to bardzo mocno uwierać i staje się to wręcz torturą. I tak samo jest z naszymi stopami. Tylko zobaczcie – już to mówiłam wielokrotnie w tym podcaście – my byliśmy tresowani wręcz do nieczucia pewnych rzeczy. I myślę też, że byliśmy wytresowani często do nieczucia dyskomfortu naszych stóp. Bo co się robi, jak mamy odciski od jakichś butów? Kupuje się plastry, a nie wywala buty przecież, co nie?

I w takich sytuacjach, kiedy ignorujemy nasze odczucia z ciała po to, aby jakoś wyglądać, czyli dla jakiegoś buta czy jakiegoś ubrania, to można powiedzieć, że centralizujemy wygląd. Myślę, że to społecznie mamy też przyswojone, bo wmówiono nam, że nasza wartość jest powiązana z tym, jak idealnie dopasowujemy się do estetycznego szablonu – na ile się wpisujemy w ramę, że wartościowa kobieta to ta, która wygląda idealnie, a brzydka, stara baba to najlepiej niech zniknie ze społeczeństwa. O starych babach zaraz coś jeszcze powiem. Uważam, że to jest świetny temat i będę do tego wracać w podcaście, bo w ogóle określenie „stara baba” to trochę mi się z wiedźmą kojarzy, a wiedźma mi się z kolei kojarzy z taką postacią, która ma moc i jest cholernie niedoceniona przez społeczeństwo. A może właśnie doceniona i dlatego wykluczona, żeby nie przeszkadzała tym, którym przeszkadza. W każdym razie uważam, że stare baby są super.

Nie bądź dekoracją

I zauważcie, że jeżeli jakiś facet wymaga – wymaga, kładę nacisk na to słowo – od kobiety, żeby nosiła szpilki bez względu na to, jaki ma to wpływ długodystansowo na jej zdrowie i na jej komfort – komfort to już nawet krótkodystansowo – to myślę, że można wysunąć taką hipotezę, że on tę kobietę i tak sobie wymieni później na młodszą, kiedy ona już nie będzie w stanie tych szpilek nosić, bo będzie tak schorowana, że po prostu nie da rady. Jeżeli ktoś nie przejmuje się naszym zdrowiem, to raczej nie ma co się dopatrywać jakiejś głębokiej relacji i troski. Oczywiście to wszystko będzie podyktowane pięknymi słowami: „taką Cię kocham, taka jesteś najseksowniejsza, taka jesteś <to i śmo> i chcę Cię taką”. Ale jednocześnie pod spodem jest ukryty komunikat: w dupie to mam, jak będziesz funkcjonowała za 15 czy za 20 lat, bo i tak sobie wezmę inną, która te szpilki dla mnie założy, kiedy Ty już nie będziesz w stanie.

Wymaganie noszenia szpilek to jest trochę traktowanie tej partnerki jak takiej ozdoby, dekoracji. Prawda? A jak dekoracja się zużywa, to wiadomo, że wymieniamy na nowe, a te stare wywala się na śmietnik. I właśnie te stare, to są stare baby, które już przejrzały na oczy i wielu rzeczy po prostu nie są w stanie zaakceptować, np. być może nigdy więcej nie założą szpilek. A jeśli chcecie posłuchać o tym, co się w mojej głowie wydarza, jak ja się staję starą babą, dlaczego już nie noszę szpilek i co noszę w zamian, to wpadajcie na Herohero na „Wieczorne rozmowy” – Herohero.co/pokojwglowie. Tam są dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie” za paywallem, żeby nie było przypadkowych osób, np. tych facetów, którzy wymagają noszenia szpilek od partnerki. A tak swoją drogą, zauważcie, że jak same o sobie będziemy mówić, że jesteśmy starymi babami, to już nikt nas nie obrazi określeniem „jesteś starą babą”. Co nie? Albo tym znanym w internecie hasłem, że stara baba nigdy nie będzie tak stara jak stary facet. Przemyślcie sobie tę dominację butów albo ubrań nad Waszym ciałem. I wpasowywanie się w ubrania. Bo można przecież to sobie zorganizować tak, że ubranie czy but dopasowuje się do stopy, np. są to buty barefootowe, o których trochę wspomniałam i jeszcze Wam więcej powiem w innym podcaście niebawem. W dodatkowych odcinkach na Herohero też będę o tym mówić. A ten inny podcast to mam nadzieję wkrótce ogłosić, więc trzymajcie rękę na pulsie. Tymczasem zasubskrybujcie sobie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej albo kanał „Pokój w głowie” na YouTube, żeby nie przegapić kolejnych odcinków.

Koszyk