1: Tu psycholożka!

1: Tu psycholożka!

Witam w odcinku pierwszym podcastu „Pokój w głowie”. Nagrywam ten odcinek w Warszawie, a za oknem są 24°C. Jest to podcast psychoedukacyjny.

W tym odcinku opowiem, dlaczego w ogóle nagrywam ten podcast i co robię w internecie, kim jestem i dlaczego jestem psycholożką, a nie psychologiem – mimo że psycholożka brzmi dziwnie, a feminatywy wydają się być niepotrzebnym zawracaniem głowy.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jak już wspomniałam, jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc terapię.

Zacznę od tego, jak w ogóle znalazłam się w internecie. Otóż przez wiele lat prowadziłam gabinet psychologiczny stacjonarny. Gabinet ten znajdował się na warszawskim Bemowie, zresztą nadal się znajduje, tylko że teraz działam online. Więc gabinet znajdował się na warszawskim Bemowie. Przychodziły tu osoby na terapię, szczególnie z okolicy, chociaż zdarzało się też sporo ludzi przychodzących z polecenia, z różnych innych części Warszawy. Natomiast ja bardzo cenię sobie wolność i niezależność od miejsca, w którym jestem – tym bardziej, że uważam, że akurat tę pracę, którą robię, śmiało można robić przez internet. W związku z tym trochę takim moim marzeniem było, żeby przenieść się z tym gabinetem do internetu. Tylko że jak pytałam wtedy ludzi, którzy przychodzili na terapię, czy oni by chcieli, żeby te spotkania nasze odbywały się zdalnie, albo przynajmniej czasem odbywały się zdalnie, to jednak większość odpowiedziała, że nie chce. I pandemia tak naprawdę dopiero była takim przełomem, no bo nie było innego wyjścia. Przeszłam na stuprocentową pracę zdalną i już nie wróciłam do pracy stacjonarnej. Zrezygnowałam ze stacjonarnego gabinetu, bo okazało się, że to może działać zdalnie, tylko być może inne osoby teraz zgłoszą się do mnie na terapię – te, które również są za tym, żeby pracować zdalnie, albo po prostu takie, którym to odpowiada. No a Ci ludzie, którym to nie pasuje, zgłoszą się po prostu gdzie indziej.

Wracając do przeszłości – przez wiele lat mój gabinet był stacjonarny, znajdował się on na 14-stym piętrze. No i mój gabinet nazywa się „Pokój w głowie”. Ja sobie założyłam też wiele lat temu profile o nazwie “Pokój w głowie” na Facebooku i na Instagramie. I na tych profilach społecznościowych notowałam moje różne wnioski i przemyślenia, wynikające z codziennej pracy, z codziennych rozmów z ludźmi na temat najważniejszych spraw w ich życiu. Bo myślę, że dobrze jest zapisać swoje wnioski, bo wtedy to jest trochę bardziej niż powiedziane. Bo nam często ulatują ważne rzeczy, zapominamy o tym. A fajnie jest móc wrócić do tego, co się zrozumiało jakiś czas temu i być może zapomniało. Więc zapisuję różne rzeczy i publikuję to na Instagramie i na Facebooku – tak, żeby też innym podsunąć taką trochę inspirację do przemyśleń, żeby inni mogli to wykorzystać w swojej pracy nad sobą. To są zdania zazwyczaj krótkie. Jak najbardziej staram się, żeby to było okrojone ze zbędnych słów, np. że: asertywność to jest szacunek do siebie i innych. Albo, że szacunek to jest niewykorzystywanie przewagi nad jakąś osobą przeciwko tej osobie. Albo też, że złość nie jest czymś złym. Złość jest narzędziem do asertywności. 

Przez wiele lat prowadziłam te profile w mediach społecznościowych. Najpierw był to tylko Facebook, potem doszedł Instagram – a Instagram ma, jak wiadomo, Instatories, które warto wykorzystywać. I po jakimś czasie zaczęłam korzystać z tego Instastories, również w moim profilu. I zaczęłam też zadawać ludziom obserwującym ten profil pytania. Zapytałam np. o to, czy chcą rozszerzenia mojej działalności z tego profilu społecznościowego, na jakieś inne źródła przekazywania informacji. I 88% osób odpowiedziało, że tak – oni chcą moich treści również w innej formie, niż posty na Instagramie. Więc dopytałam również o to, czy chcą podcastu, czy chcą wideobloga, czy chcą papierowej książki, czy chcą e-booka. I na każdy z tych pytań była możliwość odpowiedzi: tak lub nie. Wygrał podcast.

  • 69% osób odpowiedziało, że tak – oni chcą podcastu,

  • 52% powiedziało, że chce wideobloga, 

  • 52% chce papierowej książki,

  • 41% chciało e-booka. 

Zatem tak jak powiedziałam, wygrał podcast. Zajął pierwsze miejsce w rankingu i… no cóż… oto jestem. 

Tylko że to jeszcze nie było tak, że ja zaczęłam od razu myśleć o tym podcaście. Zostawiłam ten temat – to był taki pomysł na przyszłość, bo byłam w ciąży i niedługo miałam urodzić trzecie dziecko. Jakieś dwa tygodnie później po tym pytaniu moim zadanym na Instagramie i odpowiedzi, że ludzie chcą podcastu, dostałam zupełnie niezależnie od mojego męża w takim trochę spóźnionym prezencie gwiazdkowym – mikrofon. Nic nie wiedział na temat tej ankiety z Instastories i tym pomyśle na podcast. W związku z tym ja na początku trochę byłam zła, że dostałam ten mikrofon i że to jest kolejna rzecz, która jest mi niepotrzebna i będzie zagracała całą chatę. Rozmawialiśmy o tym, i mi się po prostu połączyły różne wątki- ten mikrofon z tym pomysłem na podcast, czy tam zapotrzebowaniem na podcast i no właściwie podjęłam taką decyzję, że ja chyba nawet teraz to już muszę się tym zająć, a nie tylko chcę. 

ALE! Zanim zabrałam się za to nagrywanie podcastu, no to też musiałam zdobyć jakąś wiedzę na ten temat. Więc zrobiłam research internetowy no i się okazało, że np. Marek Jankowski robi kurs „Podcast pro” dotyczący podstaw od A do Z nagrywania podcastu. Kupiłam sobie udział w tym kursie, w związku z czym w rezultacie miałam całą potrzebną wiedzę techniczną, żeby wiedzieć, jak zacząć, jakie zrobić pierwsze kroki. I to było na początku 2021 r. Potem urodziłam dziecko i nie miałam czasu zupełnie na nic, co nie było absolutnie priorytetem życiowym. No i tak ten mikrofon sobie leżał, leżał i czekał. Aż do teraz! Zdmuchnęłam kurz, grubą warstwę kurzu, no i nagrywam. Działa! No i też ten temat podcastu wreszcie załapał się do grupy rzeczy priorytetowych dla mnie i jest on wreszcie realizowany.

Chciałabym właśnie jeszcze wyjaśnić to, o czym wspominałam wcześniej, dlaczego jestem psycholożką, a nie psychologiem. 

Jest to rezultat moich ostatnich przemyśleń na ten temat. Zgadzam się, psycholożka brzmi dziwnie, komplikuje to życie, tak jak wiele różnych innych feminatywów brzmi dziwnie, np. chirurżka czy szpieżka. Może to się wydawać taką niepotrzebną walką o nie wiadomo co, albo niepotrzebną walką o równość płci. Przynajmniej mi się tak trochę wydawało, bo ja w swoim najbliższym otoczeniu i w mojej rodzinie nie mam tego problemu, że jakaś płeć jest lepsza lub gorsza. Tylko że jeżeli osobiście nie ma się jakiegoś problemu, to nie znaczy to, że ten problem nie istnieje w społeczeństwie. Bo muszę powiedzieć, że bardzo, bardzo często spotykam się z takim sformułowaniem, że mężczyzna pomaga w domu: “pomaga w domu” – pomaga w tym, za co ponosi w połowie odpowiedzialność tak naprawdę. 

A ja myślę, że póki mężczyźni będą tylko pomagać w domu, póty feminatywy będą potrzebne. Te feminatywy dają taki parytet kobietom  w niektórych zawodach, które były tak jakby stereotypowo przypisane mężczyznom. Myślę, że tak samo te parytety są potrzebne też mężczyznom w niektórych zawodach, które były z automatu przypisywane kobietom np. zawód taki jak sprzątaczka czy sprzątacz, albo zawód taki jak niania – chyba nie ma takiego słowa jak „niań” – a powinno być ze względu na równość. 

No właśnie! I te feminatywy są taką jakby demonstracją równości i nawet jeśli ja nie potrzebuję walczyć i wydaje mi się niepotrzebnym zawracaniem głowy, to przecież nie oznacza, że problem nie istnieje. Bo problem istnieje do momentu, do kiedy będą jacyś ludzie, którzy mają ochotę zbyt dużo dla siebie zagarnąć. I przykładowo: jeżeli jestem sadowniczką i hoduję sobie jakieś tam owoce na drzewach i jestem bardzo pokojowo nastawiona, nie chcę nikomu nic zabierać, żyję sobie swoim życiem na mojej działce, to wcale to nie oznacza, że mój sąsiad jest równie pokojowo nastawiony i nie będzie mi chciał ukraść tych jabłek, albo nie będzie sobie rościł jakichś praw do części mojego sadu. Bo przecież, póki on będzie nastawiony na walkę, to ja też będę musiała być nastawiona na walkę. Bo jeżeli będę pokojowo nastawiona, to on mi prędzej czy później zabierze to, co należało do mnie. Tak samo jest z tą równością płci. Jeżeli ktoś jest nastawiony pokojowo i uważa, że jedna płeć ma takie same prawa jak druga płeć, to póki istnieją osoby, które nie uznają tej równości, póty jest szansa, że te osoby, które nie uznają tej równości, zagarną dla siebie zbyt dużo. 

W związku z tym tutaj widzę dla siebie sens tych feminatywów, bo one zrównują prawa. Są trochę taką demonstracją zrównania praw mężczyzn i kobiet w różnych obszarach. Więc brzmią one dziwnie, ale jakaś rola ważna jest im przypisana i warto z takiego narzędzia korzystać. Dlatego jestem psycholożką od niedawna. Wcześniej byłam psychologiem albo Panią psycholog.

I właśnie jako psycholożka będę się przedstawiała w podcastach.

Jeszcze chciałabym trochę dopowiedzieć na temat tego pomagania w domu. 

To jest tak, że jeżeli dwie osoby dorosłe tworzą gospodarstwo domowe, to one są w połowie odpowiedzialne. Odpowiedzialne – podkreślam – za funkcjonowanie tego gospodarstwa domowego, czyli za porządek w domu, jakieś zakupy itd. Natomiast stereotypowo, tradycyjnie  podział wygląda tak, że ta odpowiedzialność spoczywa na kobiecie, a mężczyzna pomaga. Czyli on pomaga w tym, za co jest odpowiedzialny. On tylko pomaga w tym, za co jest odpowiedzialny. To tak, jakbym miała stanowisko dyrektora w korporacji i nie chodziła do pracy, aby sprawować to stanowisko, tylko bym chodziła pomagać na tym stanowisku, które ja sama obejmuję, tak jakbym była pomocnikiem swoim własnym, a nie tą osobą, którą zostałam mianowana. 

Póki istnieje jakikolwiek sprawiedliwy podział w prawach mężczyzn i kobiet, tak jak np. ten podział odpowiedzialności za sprzątanie domu, który jest niesprawiedliwy tutaj wobec kobiet – myślę, że do tego momentu będą potrzebne feminatywy, które są trochę takim przeciwdziałaniem, działaniem w odwrotnym kierunku, bo one zrównują prawa mężczyzn i kobiet. 

I to był taki wstęp do mojego podcastu, do całej reszty odcinków. 

Przedstawię się zatem jeszcze raz: nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką. Od wielu lat pracuję z dorosłymi, prowadząc terapię i chciałabym się z Wami podzielić moimi  wnioskami wynikającymi z mojej codziennej pracy, czyli z moich codziennych rozmów z ludźmi dorosłymi. Chciałabym, żeby ten podcast był takim źródłem tematów do przemyśleń, bo zawsze najważniejsze nasze wnioski życiowe to są te, do których doszliśmy sami. Inni nam mogą jedynie trochę pomóc, podrzucić jakiś punkt zaczepienia, jakieś hasła dostarczyć. Ale my musimy to sobie sami przeanalizować i sami umiejscowić w naszym dotychczasowym światopoglądzie, w naszym dotychczasowym systemie wartości. W rezultacie chciałabym właśnie trochę dostarczyć Wam tematów do przemyśleń i jestem ciekawa też Waszych wniosków, więc jeżeli będziecie chcieli się nimi podzielić, to piszcie proszę na adres kontakt@pokojwgłowie.pl

To już wszystko, co chciałam przekazać w tym odcinku podcastu „Pokój w głowie” w pierwszym odcinku nagranym w Warszawie. Zapraszam Was do wysłuchania kolejnych odcinków, które pojawią się wkrótce. Informacje o tym możecie dostać mailowo, jeśli zapiszecie się na mój newsletter. Na newsletter możecie się zapisać, wchodząc na moją stronę „Pokójwgłowie.pl”, czyli “pokojwglowie.pl” i wtedy będziecie na bieżąco ze wszystkimi nowinkami z Pokoju w głowie.

 

Dziękuję bardzo za wysłuchanie. 

Opowiadała Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka.

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Shopping Cart