155: Znak rozpoznawczy Mariusza- czyli mężczyzny niedostępnego emocjonalnie
Dlaczego w relacji z Mariuszem czujesz się coraz bardziej samotna, mimo że niby jesteście razem? Dlaczego rozmowy kończą się milczeniem, atakiem albo obietnicami na „kiedyś”, zamiast realnym kontaktem tu i teraz?
W tym odcinku przyglądam się mechanizmom działania mężczyzny emocjonalnie niedostępnego – tego, który jest tylko w Twoich wspomnieniach i planach, ale nie ma go w teraźniejszości. Opowiadam, dlaczego rozmowy z nim nie działają, skąd bierze się jego lęk przed bliskością i jak to wszystko sprawia, że mimo wszystko… zostajesz.
Przywołuję też historię jednej z moich słuchaczek oraz przykład z filmu Holiday, który wiele mówi o dynamice relacji z „Mariuszem”. Pomogę Ci rozpoznać, czy i Ty tkwisz w takiej relacji i dlaczego warto przestać zamiatać teraźniejszość pod dywan.
Kurs „Emocje to kompas”:
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „As I Figure” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
155: Znak rozpoznawczy Mariusza- czyli mężczyzny niedostępnego emocjonalnie
Witam w 155. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym porozmawiać o takim znaku rozpoznawczym Mariusza, kiedy trochę już zagłębimy się w relację z nim, a mianowicie o tym, że Mariusz głównie jest w naszej przeszłości, w naszych wspomnieniach o fajnym początku tej znajomości. No i może jest w snuciu planów na przyszłość albo może w nadziejach na przyszłość, ale nie za bardzo jest w teraźniejszości. Zaraz wyjaśnię o co chodzi.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, pomagając im zadbać o zdrowie psychiczne i odnaleźć pokój w głowie.
Teraźniejszość zbyta wizją przyszłości
Być może już to mówiłam w tym podcaście – na pewno często powtarzam to podczas spotkań indywidualnych, że tematy, które poruszam w podcaście, wynikają zwykle z tego, że jakiś pojawia mi się w kilku rozmowach. I jeszcze w dodatku jest to wątek, którego dotychczas w podcaście nie poruszyłam, bo tak to bym odesłała – proszę sobie posłuchać tego i tego odcinka. A czasami nie mam odcinka, więc właśnie dziś mamy taki wątek, którego jeszcze nie było, a na który wpadłam ostatnio. W dodatku, akurat w momencie, gdy zaczęłam myśleć o tym odcinku, dostałam taką wiadomość na Instagramie od Łucji, po tym jak zamieściłam post, że każdy traktuje Cię tak, jak pozwala mu jego własna historia i wyciągnięte z niej wnioski. I Łucja pisze tak:
„Dzień dobry, Pani Kasiu. Właśnie to, co jest w tym poście, jest kwintesencją mojej kolejnej relacji. Nie mogłam powiedzieć, co potrzebuje, bo było to odbierane jako atak. Powiedzenie takie zwykłe, kobiece, „a powiedz mi coś miłego” kończyło się kłótnią i nawet nie wiedziałam, kiedy się w niej znaleźliśmy. Bo on ciągle czuł, że go atakuję i krytykuję. A to w ogóle nie było o nim, tylko o mojej potrzebie. Tłumaczyłam, mówiłam jak do dziecka wręcz – delikatnie, ale i tak kończyło się kłótnią. W końcu, wykończona, zrezygnowałam. Po drodze nawet usłyszałam, że jestem manipulantką i inne niefajne teksty. A to właśnie było po tym, jak komunikowałam jakieś potrzeby. Stanęłam za sobą i zrezygnowałam z tej relacji. Po raz pierwszy dałam sporo szans. Bo też chyba widziałam potencjał, pomimo tych wywrotek. Zakończyłam ten związek wykończona emocjonalnie i wypalona, ale z niską samooceną drugiej osoby nie wygram”.
Zobaczcie, to jest właśnie o tym, o czym mówiłam we wstępie do tego odcinka, że z Mariuszem nie da się pogadać. Jego nie ma w teraźniejszości. Jeżeli chcesz nawiązać jakiś głębszy kontakt, zadając mu pytania, komunikując, potrzebując coś z nim przegadać, wyjaśnić, może wspólnie zaplanować, rozłożyć jakiś wspólny problem na czynniki pierwsze albo może chcesz, żeby on pomógł Ci rozwiązać Twój problem, i zaczynasz rozmowę, to kończy się to ucieczką, zastygnięciem albo atakiem. Czyli wszystkim tym, co generuje w nas lęk, ponieważ w Mariuszu jest tyle lęku, że niemożliwe jest się do niego zbliżyć. I w głównej mierze jest to właśnie lęk przed bliskością. A Ty, próbując z nim porozmawiać, tak jakbyś trochę chciała się dostać do wnętrza takiego Mariusza, przed czym Mariusz będzie bardzo się bronił. Zatem nie ma tutaj opcji „dialog”.
I co w takich sytuacjach robi Mariusz, że bardzo często sprawia, że jednak brniemy dalej w te relacje, mimo że żeśmy wcale nie przegadały problemu, który był w danym momencie palący? Wyobraź sobie, że idziesz z palącą sprawą, jesteś przybita, po prostu, rozsypana na kawałki i chcesz z Mariuszem coś wyjaśnić. I on oczywiście może zareagować agresywnie. Może nic nie mówić. Może pójść sobie. Ale często jest tak, że jeżeli Mariusz już coś gada, to jest to związane z przyszłością – nie teraźniejszością, tylko przyszłością i to taką właściwie w ogóle niepowiązaną ze sprawą, którą Ty masz do wyjaśnienia. Może, na przykład, powiedzieć różne rzeczy, które podbiją w Tobie nadzieję na to, że fajnie się potoczy Wasz związek i że czeka Was świetna wspólna przyszłość i będziecie po prostu żyli długo i szczęśliwie. I ten Mariusz odwraca w ten sposób Twoją uwagę od nierozwiązanego w danym momencie problemu. Kojarzy mi się to z filmem.
Uwielbiam film „Holiday”. To jest taka już w sumie stara, amerykańska komedia romantyczna, którą ogląda się w święta. Z tego, co wiem, bardzo wiele osób praktykuje ten zwyczaj – ogląda się „Holiday” oraz „To właśnie miłość”. Ale dzisiaj o „Holiday”. Nie wiem, czy kojarzycie tam takiego bohatera o imieniu Jasper, który jest typowym Mariuszem i miał romans z Iris, graną przez Kate Winslet. No i tenże Jasper zapomniał powiedzieć Iris o tym, że właśnie się zaręczył i bierze ślub. Iris nic nie wiedziała, że on jest w jakiejkolwiek innej relacji. Było to dla niej bardzo dramatyczne i trudne. I w rezultacie postanowiła rzucić wszystko i wyjechać na jakiś czas do Los Angeles. Zamieniła się na domy z inną bohaterką tego filmu, która z tego Los Angeles przyjechała do jej uroczej chatki pod Londynem. Kiedy Iris zaczęła już dochodzić do siebie…
Aha, dobra, jeżeli nie oglądaliście tego filmu, to może zatrzymajcie ten odcinek i obejrzyjcie, bo nie chcę tutaj spojlerować. Natomiast zakładam, że wiele osób jednak oglądało. Więc kiedy już ta Iris zaczęła dochodzić do siebie, przebywając w Los Angeles, poznając tam też nowych ludzi, funkcjonując w zupełnie innej niż zwykle rzeczywistości i zresztą też bardzo słonecznej, to nagle – ni z gruchy, ni z pietruchy – pod jej drzwiami pojawił się Jasper. Przyleciał specjalnie dla niej do Los Angeles z Londynu. I zaczął nawijać o tym, że może mogą razem pojechać do Wenecji, fajnie spędzać czas i że znowu ją zobaczy w jakimś tam fajnym bikini – tego typu farmazony. I ona na początku zaczęła w to wchodzić, ale po kilku minutach doznała olśnienia i zapytała go „czy to znaczy, że już nie bierzesz ślubu, że nie jesteś już w tym związku?”. No i on właściwie to nic nie odpowiedział, nie wprost komunikując, że nadal w tym związku jest i nadal zamierza wziąć ślub. Potem nastąpiła moja ulubiona scena z tego filmu, więc jeżeli ktoś nie widział filmu, to proszę sobie obejrzeć.
I na tym przykładzie chciałam pokazać, jak to taki Mariusz właśnie, który pojawia się w momencie, gdy jest trudno, jest dramatycznie, Ty jesteś już dobita w ogóle tą relacją, często zrozpaczona, nie wiesz, co robić, za co się tutaj łapać w ogóle, jeżeli chodzi o jakieś wyjaśnienia, bo tyle jest spraw niewyjaśnionych, to on Ci zaczyna gadać o tym, co fajnego możecie robić w przyszłości. Gdzie w ogóle część z tych rzeczy nawet nie następuje, to jest tylko, wiecie, takie gadanie po prostu. No bo przecież specyfika Mariusza jest taka, że on nie bardzo dotrzymuje słowa. Nie bardzo trzyma się też tego, co żeście ustalili. On po prostu dużo gada. I zobaczmy, że tutaj, zamiast wyjaśniać teraźniejszość, w swojej rozmowie przenosicie się w przyszłość – jakąś hipotetyczną, wyidealizowaną, nieprawdziwą w ogóle, nie popartą żadnymi faktami. Czyli Mariusza nie ma w teraźniejszości. Nie da się z nim pogadać o teraźniejszości. Nie da się nawiązać kontaktu z nim teraźniejszym, tylko przechodzicie w takiej rozmowie do przyszłości.
Z nim nie rozwiążesz żadnych problemów
Ale co jeszcze Ciebie trzyma w tej relacji? Fajna przeszłość. To, że na początku było fajnie, on się starał, był zaangażowany przez dwa miesiące, dawał z siebie wszystko, świetnie się czułaś przez te dwa-trzy miesiące w tej relacji. Albo może, nie wiem, póki żeście się ze sobą nie przespali czy nie zamieszkali. A jeżeli świetnie czułaś się na początku, to prawdopodobnie włożyłaś duży wysiłek już w tę relację, czyli można powiedzieć, że utopiłaś koszty. Jak żeśmy utopili koszty, to wiadomo, że ciężko się wycofać. Więc bardzo często angażujemy się za szybko, na podstawie jakichś pochopnych informacji, dotyczących danego człowieka – w tym przypadku takiego Mariusza. I im bardziej się zaangażujemy w tym jego takim czasie odgrywania roli idealnego partnera, tym trudniej później jest się wycofać. Bo już włożyłam czas, włożyłam energię, dałam mu dużo. I przecież też przeżyłam dużo fajnych chwil. Nie skreślamy tak łatwo osoby, z którą żeśmy dużo przeżyli, jak osoby, z którą żeśmy nie przeżyli prawie nic.
I my bardzo często mamy w głowie zakodowany ten świetny początek. Ten świetny, wyjątkowy początek. Takie poczucie, że to los tak chciał. Zrządzenie losu. Nie mogliśmy trafić lepiej. Rozumiemy się bez słów. To jest tak wspaniała ta relacja. Wspaniała. Po prostu nigdy moim w życiu nie było tak wspaniałej relacji. Takie ogromne porozumienie jest między nami. I nagle to porozumienie zaczyna się rozpadać na kawałki. Zaczyna się sypać. I nam jest ciężko w to wierzyć, bo przecież fajniej jest jednak wierzyć, że jest świetnie. Więc zostajemy swoją wiarą gdzieś tam w przeszłości. Myślami zostajemy w tej fajnej przeszłości, trochę zamiatając teraźniejszość pod dywan. A że Mariusz też jest specjalistą od zamiatania pod dywan, to zamiatamy pod dywan razem z Mariuszem wszystko, co nie działa w teraźniejszości. I jeszcze jesteśmy zafiksowane na przeszłości, na poczuciu, że ta relacja przecież była taka świetna, to czemu nie miałaby znowu taka być. Przecież wkrótce wszystko może wróci do normy, jeżeli wyjaśnimy. Tylko, że się nie da wyjaśnić. A jeszcze, na domiar złego, Mariusz wzbudza nadzieję na fajną przyszłość. I jest luka, prawda? Jesteśmy umysłowo w przeszłości, która była fajna. I jesteśmy mentalnie w przyszłości, która będzie fajna – właściwie miałaby być fajna, a nie będzie, bo to się pewnie nigdy nie wydarzy – czyli w hipotetycznej przyszłości, która mogłaby być fajna. A teraźniejszość to jest totalna breja, chaos i rozpierducha.
I to jest właśnie znak rozpoznawczy Mariusza – nie możesz z nim rozwiązywać problemów. Nawet jeżeli czasem po rozmowie wydaje Ci się, że sprawy idą naprzód, to potem, w rzeczywistości, okazuje się, że nic dobrego, tak naprawdę, się nie dzieje. I że ta rozmowa, która była, totalnie nic nie zmieniła. Czyli rozmowy jakby nie mają żadnego znaczenia. To, co wypowiadasz w jego stronę, to jakieś słowa, które lecą w przestrzeń, gdzieś tam w kosmos, i nigdy nie docierają do odbiorcy albo docierają w zupełnie zmienionej formie. Bo tak, jak mówiłam we wcześniejszych odcinkach, Mariusz gdzieś tam w głębi jest takim gipsowym odlewem. On jest taki skostniały, taki sztywny, bo on zastygł w dzieciństwie, kiedy pozbawiono go możliwości odczuwania emocji. A człowiek bez emocji nie jest człowiekiem, tylko udaje wtedy posąg. Czyli Mariusz w środku jest takim posągiem.
O tych rozmowach z Mariuszami mówiłam też w odcinkach 141 oraz 142. Odcinek 141. – czyli „Asertywna komunikacja z nieasertywnym człowiekiem”. Mariusz nie jest asertywnym człowiekiem. A odcinek 142. jest o tym, jak on nie rozwiązuje problemów. I właśnie – w sumie to też jest o tym dzisiejszy odcinek, tylko w innej odsłonie – o tym, jak on nie rozwiązuje problemów. I taki Mariusz, też jak mówiłam niedawno – z kolei w odcinku 152. i 153. – boi się bliskości. Jest w nim bardzo dużo lęku. A lęk przygotowuje nasze ciało do walki, ucieczki lub zastygnięcia. I taka właśnie jest reakcja Mariusza na Twoje próby rozmowy: walka, ucieczka lub zastygnięcie. Więc być może będzie reagował agresywnie, być może zastosuje gaslighting, w ogóle Cię oskarży, że to nie ten moment, zawracasz mu głowę, on taki zmęczony, znęcasz się nad nim tymi durnymi pytaniami, jak zwykle masz jakiś problem, w ogóle dramatyzujesz, wymyślasz sobie problemy, generujesz jakieś idiotyczne tematy do gadania, jakbyś nie miała czym się zająć, suszysz mu głowę totalnymi bzdurami. I to będzie właśnie gaslighting – takie deprecjonowanie Twoich potrzeb, tego, co Ty byś chciała wyjaśnić, co byś chciała usłyszeć i co czujesz.
Ale gaslighting, który przedstawiłam, jest w pewnej mierze agresywny, prawda, bo teoretycznie można to bardzo spokojnie powiedzieć – „przepraszam, ale jestem teraz zmęczony” – i nigdy nie wrócić do rozmowy. To też będzie gaslighting. Ale jeśli słyszysz od niego agresywne hasła w stylu, że jesteś wariatką, jesteś świrnięta, dramatyzujesz, to już jest właśnie walka Mariusza, prawda? To jest jego walka z Tobą. Walka w sytuacji, kiedy on się czuje zagrożony. Ty jesteś taka straszna, bo chcesz gadać, chcesz się przecież zbliżyć, a Mariusz musi żyć na dystans, bo inaczej będzie się czuł jak w potrzasku. Bo Mariusz nie umie w bliskość i nie umie w związki.
Z czasem zobaczysz to lepiej
Jeszcze dopowiem tutaj, w tym odcinku, bo często też pada takie pytanie: „co jeśli on ze mną nie chciał gadać, a potem związał się z jakąś inną, wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie?”. Otóż to jest tak, że po prostu z Mariuszem do siebie nie pasowaliście, skoro z nią wziął ślub, a z Tobą nie. I nie pasowaliście prawdopodobnie między innymi pod kątem tego, że Ty być może chciałaś wydobyć z niego coś, czego on sam z siebie nie chciał wydobywać. Być może za bardzo wierzyłaś w jego potencjał i za bardzo chciałaś, żeby on ten potencjał realizował. Nie akceptowałaś być może tego jego lęku przed bliskością. Może też spotkaliście się w złym momencie. Natomiast niedopasowanie, tak naprawdę, jeżeli my nie widzimy go w momencie, kiedy ktoś nas odrzuca, to najbardziej widać to potem, po upływie czasu, jeżeli zajmiemy się swoim życiem.
Jeżeli chcecie posłuchać o tym więcej, to posłuchajcie sobie różnych wcześniejszych odcinków podcastu „Pokój w głowie”, bo on w dużej bardzo mierze jest o odpuszczaniu. I jeśli zajmiemy się sobą i swoje życie będziemy dopasowywać do siebie, pójdziemy swoją drogą za swoimi potrzebami i będziemy spotykać na tej swojej drodze ludzi, którzy są do nas dopasowani i znaleźli się na tej drodze z powodu takich samych decyzji, jakie my podjęliśmy, to wtedy, z biegiem czasu, coraz bardziej widać właśnie, jak ten Mariusz był niedopasowany. Bo on najczęściej żyje zupełnie inaczej. Jeżeli pozwolimy sobie żyć własnym życiem, to okazuje się, że Mariusz żyje zupełnie inaczej. Jeśli, na przykład, Ty jesteś osobą, która lubi podróżować i jest bardzo ciekawa świata – i nawet jeżeli podróżowałaś z Mariuszem – to może się okazać, że jak go spotkasz za jakieś dziesięć lat, to on wyjeżdża na działkę, bo teraz już nie musi, bo jest taką kobietą, która też chce jeździć tylko na działkę, tak jak on. I wtedy pokazuje, jak bardzo niedopasowani byliście i jak bardzo zmuszałaś go do tego, czego on nie chciał. Albo może nawet jak bardzo go zmuszałaś do tego, czego on się bał.
A jeśli spotkają się ze sobą dwie osoby, które swoje życie dopasowują do jakiegoś lęku, i żadna nie ciągnie drugiej do wychodzenia poza strefę komfortu, to spokojnie mogą w tej strefie komfortu sobie tkwić – pewnie w rezultacie niespokojnie, jeżeli robią to wbrew sobie, jeżeli to nie są autentyczni oni. Bo może być przecież też tak, że są tacy statyczni, lubią przebywać w jednym miejscu i to nie wynika z żadnego lęku, tylko tak lubią. No i to też pokazuje, że są dopasowani. Więc jeśli Ty, na przykład, jesteś włóczykijką, to też bardzo nie pasowałaś do takiego Mariusza, który jest statyczny. A to już trochę wchodzenie w inne tematy. W każdym razie, pamiętajmy, że jeżeli Ci się wydawało, że Twój przeszły Mariusz był też w Twojej przyszłości, to czas prawdopodobnie pokaże, że go w tej przyszłości nie ma i jak bardzo do tej Twojej przyszłości nie pasował. I że znakiem rozpoznawczym Mariusza jest to, że w teraźniejszości go nie ma, bo po prostu nie da się z nim nawiązać prawdziwego kontaktu. Gadanie jest na różne poważne tematy w takim stylu, który totalnie nic nie wnosi. To jest po prostu puste gadanie. Ono ma się nijak do czynów, do tego, co się wydarzy w Waszej relacji i co się aktualnie dzieje.
Dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, zajrzyj na stronę pokojwglowie.pl, gdzie znajdują się linki do mediów społecznościowych – na przykład Instagrama, gdzie znajdują się transkrypcje wszystkich odcinków tego podcastu i sklep z pamiątkami, nawiązującymi do treści niniejszego podcastu. Zasubskrybuj podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, aby nie przegapić kolejnych odcinków.
