154: Dorosłe dzieci z gwałtów małżeńskich

W tym odcinku podejmuję temat trudny, bolesny, ale niezwykle ważny, jakim jest pochodzenie wielu z nas z rodzin, w których przemoc – także seksualna – była częścią codzienności. Zastanawiam się, w jakich warunkach powstawaliśmy jako dzieci, szczególnie gdy nasi rodzice nie darzyli się sympatią, a mimo to pojawiały się kolejne ciąże.

Rozmawiam o gwałcie małżeńskim – zjawisku, które przez dekady było przemilczane i lekceważone. Dziś, kiedy definicja gwałtu została poszerzona o brak zgody, mamy szansę spojrzeć na rodzinne historie z nowej perspektywy. Jak wpływało to na matki? Jak wpływało i wciąż wpływa na dzieci, które przychodziły na świat w takich okolicznościach?

Ten odcinek to zaproszenie do refleksji nad własną historią, nad wzorcami relacji, które wynosimy z domu, nad emocjami, które mogą mieć swoje źródło właśnie tam, gdzie wszystko się zaczęło. To również próba przywrócenia godności tym, którzy urodzili się z doświadczenia przemocy.

Bo Twoje życie ma wartość, niezależnie od tego, jak się zaczęło.

Kurs „Emocje to kompas”:
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Apero Hour” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

154: Dorosłe dzieci z gwałtów małżeńskich

Witam w 154. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Tym razem chciałabym porozmawiać o tym, w jakich warunkach żeśmy powstawali – każdy z nas. A zaczęłam się nad tym tematem zastanawiać, ponieważ w opowieściach wielu z Was, podczas spotkań indywidualnych, które prowadzę, pojawia się taka historia, że rodzice „to nie wiem, czemu oni nawet ze sobą są, nie lubią się, nie mają ze sobą nic wspólnego, nie przyjaźnią się, nic ich nie łączy”. Więc w mojej głowie zrodziło się takie pytanie: w jaki sposób doszło do ciąży, czy nawet wielu ciąż, w tej rodzinie? I zaraz do tego tematu przejdziemy.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, pomagając im zadbać o zdrowie psychiczne i odnaleźć pokój w głowie.

Ciąża bez zgody kobiety

Być może zauważyliście, że nieco zmieniłam sposób, w jaki się przedstawiam. Wcześniej mówiłam, że jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc terapię. I to było dopasowane do takiej bardzo starej ustawy o zawodzie psychologa, która właściwie to tak na dobre nigdy nie weszła w życie. A ponieważ teraz mam nadzieję, że już wkrótce szykuje się nowa ustawa, to chciałam czołówkę dopasować do nowej ustawy o zawodzie psychologa. I psycholog, słuchajcie, według tej nowej ustawy między innymi zajmuje się „pomocą psychologiczną, polegającą na stosowaniu różnorodnych form działania psychologicznego, ukierunkowanych na rozwój człowieka, kształtowanie i zachowanie zdrowia psychicznego człowieka, zapobieganie, zmniejszanie i usuwanie nieprawidłowości, dotyczących zdrowia psychicznego człowieka, pomoc w rozwiązywaniu sytuacji traumatycznych i kryzysowych”. Zajmijmy się zatem dzisiaj zdrowiem psychicznym, rozważając trochę przeszłość.

Chciałabym dać Wam trochę do myślenia tym odcinkiem. Tak jak mówiłam wcześniej, w wielu rodzinach między rodzicami nie było widać żadnej sympatii, żadnej przyjaźni. Mało tego, w licznych przypadkach problemem był też alkohol i przemoc. I w latach 80., 90., czy też wcześniej – tak naprawdę chodzi mi o czasy takie, gdzie urodziła się większość współczesnych dorosłych, którzy mogą słuchać tego podcastu. Czyli 80-latki pewnie nie, ale 50-, 40-, 30-, 20-latki już tak. Więc te czasy, gdy takie właśnie osoby przyszły na świat, to był czas, kiedy w Polsce dość popularny był problem alkoholowy i przemoc w domach. I zapytałam Was na Instagramie: czy znasz choćby jedną taką rodzinę, w której problemem była przemoc i alkohol, a mimo to na świat przychodziły kolejne dzieci? I 87% osób, które wzięły udział w tej ankiecie, odpowiedziało, że tak – znam taką rodzinę. Nie chciałam tutaj pytać wprost, czy jest to Twoja rodzina, bo myślę, że Instagram to niekoniecznie musi być miejsce do zwierzeń.

Natomiast nagrywam odcinek podcastu na temat przemocy domowej i ciąż być może z tego wynikających, żebyście mogli sobie przemyśleć różne rzeczy, ale na swój własny temat. Bo zobaczcie, dopiero ostatnio – bardzo niedawno, jest to kwestia zeszłego i tego roku – ewoluowała definicja gwałtu. I teraz już wiemy, że gwałt to jest stosunek bez zgody drugiej strony. I słuchajcie, obowiązek małżeński przecież zawierał w sobie wspólne pożycie małżeńskie. I biorąc pod uwagę te wszystkie historie rodzinne, gdzie rodzice się nawet nie lubili, to można by sobie zadać pytanie: w jaki sposób dochodziło tam do pożycia małżeńskiego, wspólnego i na ile ono mogło wynikać ze wspólnej zgody, a na ile mogło wynikać z wymuszenia tego przez jedną osobę na drugiej, bo taki jest Twój „obowiązek małżeński”? Bo myślę, że to nigdy nie było nazwane gwałtem oficjalnie – dopiero w ostatnich czasach o tym się mówi. Nie dało się poszukać pomocy. Jeżeli kobieta była gwałcona przez męża, to właściwie nie miała szans na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz, bo przecież tak ma być. No chyba, że byłaby posiniaczona, to być może wtedy mogłaby zgłosić pobicie, prawda? A jeśli nie miała żadnych obrażeń na ciele, to teoretycznie wszystko było okej.

I myślę, że w ogromnej, przeogromnej większości przypadków ona też sama myślała, że wszystko jest okej. Problem w tym, że jeżeli miała poczucie, że jej ciało wcale do niej nie należy i decyzje, co dzieje się z jej ciałem, nie należały do niej, było to długotrwałe i ciągnęło się latami, to musiało być to dla niej traumatyczne. A wyobraźcie sobie, że jeszcze w dodatku zachodzi w ciążę, w którą w ogóle nie planowała zajść albo nikt jej nie zapytał „czy chciałabyś urodzić teraz dziecko?”. Czyli nie dość, że ciało nie należy do niej, bo zawłaszczył ją sobie jej mąż, to jeszcze w dodatku to ciało później w jakimś sensie jest dzielone z dzieckiem, co może jeszcze bardziej pogłębiać tę traumę. I wyobraźmy sobie, że ona rodzi te dzieci. Nawet może je kocha, ale w tle cały czas przewija się trauma. Prawdopodobnie ten mąż nie przeszedł nagłej przemiany i cały czas stosuje wobec niej przemoc seksualną.

I zastanówmy się teraz, czy można naprawdę pokazać miłość, ciepło i prawdziwe zaangażowanie w relacje z dziećmi, które są rezultatem traumy, non stop przypominają o traumie i w dodatku, które towarzyszą nadal przeżywanej przez tę kobietę traumie. I zetknęłam się z takim hasłem – ono chyba pochodzi z „Jedz, módl się, kochaj”, że decyzja o dziecku jest jak tatuaż na twarzy – musisz być absolutnie pewien, nim podejmiesz ostateczną decyzję. I ja z tym się zgadzam. Każdą ciążę jednak lepiej przemyśleć przed niż w trakcie. A biorąc pod uwagę, że część tych ciąż w ogóle była z zaskoczenia, w wyniku przemocy, być może wbrew woli tej matki, to nie możemy tutaj mówić o tym, że ona podjęła jakąkolwiek decyzję.

Szereg negatywnych skutków

I teraz zastanówmy się, jaki może mieć to wpływ na dzieci urodzone w takich okolicznościach. Przypominam, gwałt to jest brak zgody. Nawet jeżeli matka zgodziła się uprawiać seks z ojcem po to, żeby się odczepił, odwalił od niej, żeby mieć święty spokój, to zobaczcie, że to tak naprawdę może i jest pozorna zgoda, ale wewnątrz ona też nie czuła zgody, więc czuje się tak samo jakby tej zgody nie udzieliła. I też może być dla niej to odczuwane jako gwałt. Jako zawłaszczenie jej ciała. Jako odebranie jej kontroli nad jej własnym ciałem. Konsekwencje dla dzieci mogą być naprawdę bardzo szerokie, głębokie, wielowymiarowe – psychologiczne, społeczne, relacyjne.

I jeśli chodzi o konsekwencje psychologiczne, to mogą one mieć związek z zaburzoną relacją z matką. Ponieważ taka matka może mieć trudność w nawiązaniu więzi z dzieckiem, którego wcale nie chciała mieć, jeśli kojarzy jej się ono z gwałtem albo właśnie jeśli w ogóle nie podjęła decyzji na temat tego, że ona chce zostać matką. Może to skutkować stylem przywiązania podszytym lękiem u dziecka. Czyli na przykład unikający, lękowy, ambiwalentny styl przywiązania. Taki styl przywiązania, który nie będzie stylem bezpiecznym. Dziecko oczywiście nie będzie tego rozumiało, dlaczego czuje się niechciane emocjonalnie, mimo że fizycznie było zaopiekowane. I myślę, że to jest wielka tragedia – czuć się, jako małe dziecko, jako intruz na świecie z powodu tego, jak jestem traktowana przez moją matkę, przez moich rodziców. I myślę, że w dorosłości wiele osób nadal tak się czuje – jestem tutaj intruzem, jestem niepotrzebna, nieważna. Dlatego jestem skłonna czekać na kogoś po toi toiem, bo przecież nic więcej mi się nie należy. To było, jakby co, nawiązanie do odcinka 37. podcastu „Pokój w głowie”.

Kolejna konsekwencja dla dziecka to oczywiście obniżone poczucie własnej wartości. Może ono chłonąć taką atmosferę wstydu, odrzucenia, napięcia, której nie rozumie. Zobaczcie, że ono powstało w sytuacji, która wiąże się z ogromnym wstydem. Jest czymś, o czym matka nie może powiedzieć na głos. Właściwie to nawet nie może myśleć. Ona musi udawać, że to był seks małżeński i nie może tego nazwać gwałtem. Szczególnie jeżeli są lata 80., 90. czy jakieś tam wcześniejsze. Jej ciało, po prostu, należy do jej męża i tutaj nie da się nic zrobić.

Kolejne konsekwencje dla dziecka, wynikające z tego sposobu poczęcia, bycia narodzoną czy narodzonym, to konsekwencje relacyjne i emocjonalne, czyli brak zdrowych wzorców relacji. Jeśli gwałt małżeński był częścią długotrwałego wzorca przemocy domowej, dziecko będzie dorastało, obserwując toksyczną relację opartą na dominacji uległości i strachu. Czyli taką stricte patriarchalną. Tradycyjnie patriarchalną. Często towarzyszy temu niewypowiedziana przemoc emocjonalna, milczenie, lęk, przemoc ekonomiczna też, wrogość między rodzicami. W rezultacie, nie ma co się dziwić, że takie dziecko będzie miało trudności z rozumieniem i regulacją emocji, bo jego rodzice też mają te same problemy. I takie dzieci, dorastające w atmosferze chronicznego stresu, mają zaburzoną reakcję układu nerwowego. Mają w ogóle bardzo mocno przesuniętą granice tego, co im się wydaje, że jest okej, jest dopuszczalne i bezpieczne, a tego co jest niebezpieczne i niedopuszczalne. I jeżeli ktoś dorastał w rodzinie przemocowej, to często w swoich dorosłych relacjach jest w stanie przymknąć oko na przemoc. A nawet jeżeli nie przymyka oka na przemoc fizyczną, to psychiczną jest w stanie zaakceptować. Bo to tylko gadanie, a gadanie przecież nie jest biciem. A że gadaniem można kogoś zabić, to już jest osobny temat.

Kolejna rzecz, w którą warto się zagłębić, to są traumy międzypokoleniowe. Zobaczcie, jeżeli ta matka żyje w traumatycznym dla niej małżeństwie, gdzie jej ciało do niej nie należy i dzieje się z nią właściwie wszystko, co chce ten drugi człowiek, a ona na to nie ma wpływu, to traumy przekazujemy transgeneracyjnie. Teraz mówi się o tym coraz więcej. Traumy przekazujemy ponoć nawet biologicznie – w naszym DNA. I na tym polega ewolucja człowieka, że my, po prostu, z pokolenia na pokolenie przekazujemy różne informacje w naszych genach, które miałyby pomóc przetrwać kolejnym pokoleniom. Jeżeli spotka nas jakieś traumatyczne wydarzenie, to my się uczymy żyć – szczególnie jeżeli jest to taka przewlekła trauma i to się dzieje długi czas – w trybie przetrwania dopasowanym do tej traumy. I ponoć przekazujemy kolejnym pokoleniom również informacje, jak żyć w takim trybie przetrwania. Nie jest to moja działka. To jest epigenetyka. Jeżeli chcecie, poszukajcie sobie takich informacji. Jest pełno książek na ten temat. I myślę, że temat jest bardzo fascynujący.

Natomiast to, co ja mogę powiedzieć, to że traumy międzypokoleniowe pokazujemy też swoim przykładem, bo my najwięcej, tak naprawdę, uczymy się z zachowań naszych rodziców. Przyglądamy się im. To, co mówią, nie jest aż tak ważne, jak to, co robią. Jeżeli obserwujemy taką matkę, non stop funkcjonującą w trybie przetrwania albo dopasowaną swoim sposobem życia do jakichś traumatycznych wydarzeń, to dla nas to jest oczywiste, że tak należy żyć. I też będziemy w ten sposób funkcjonowali. Plus, na pewno, będzie ona wypowiadała treści tożsame z tym, jak się zachowujemy – takie wspierające właściwie ten jej schemat zachowania. Czyli, na przykład, jakieś pełne obrzydzenia względem mężczyzn albo pełne lęku względem mężczyzn. Albo też przepełnione poczuciem tego, że kobiety są gorsze od mężczyzn.

I zobaczcie, w jaki sposób dziewczynka ma stworzyć fajną relację, opartą na partnerstwie, jeżeli całe życie była karmiona tego typu komunikatami. Całe swoje dzieciństwo. I tak samo zresztą jest z chłopakiem. Jeżeli on widzi, że mężczyźni są straszni, kobiety są słabe, to właściwie też musi to wszystko zresetować, zakwestionować i odkryć od nowa, żeby móc zbudować partnerską relację, bo pewnie nie ma ani jednej konstruktywnej informacji na temat tego, jak budować partnerski związek. No i pamiętajmy też o tym, że w społeczeństwach, gdzie temat gwałtu małżeńskiego jest marginalizowany. Nie mówi się o tym. Same zgwałcone kobiety nie wiedzą, że są zgwałcone. Wydaje się im, że wszystko jest w porządku. Ofiary wtedy często pozostają bez żadnego wsparcia. Dzieci dorastają w klimacie milczenia i zaprzeczania przemocy. Czyli, tak naprawdę, w kłamstwie. W nierealnej, nieprawdziwej rzeczywistości. Oderwani od tego realnego świata, w którym funkcjonujemy. I często też w oderwaniu od siebie, od swoich prawdziwych odczuć, od swoich emocji. I pewnie od sygnału z ciała także.

Podziel się ze mną swoją historią

I pamiętajmy o tym, że takie dziecko, które zostało poczęte w wyniku gwałtu małżeńskiego, nie jest przecież złe ani gorsze. Jeżeli myślisz, że taka jest twoja historia, to nie jesteś ani zła, ani gorsza i Twoje życie nie ma wartości. To właściwie ma się nijak, do tego, co Ty chcesz, i do Twoich decyzji. Oni w ten sposób funkcjonowali. W ten sposób funkcjonował świat. I myślę, że każdy z nas gdzieś tam w historii swoich przodków prawdopodobnie ma osoby poczęte w ten sposób. Myślę, że nawet w większości przypadków. Więc podejrzewam, że pod tym względem wszyscy jesteśmy równi. Jeśli ten temat dotyczy Twoich rodziców, a nie dziadków czy pradziadków, to na pewno miałaś trudny emocjonalnie start w życiu. Zwłaszcza, jeśli Twoja matka nie poradziła sobie emocjonalnie z tymi wydarzeniami.

Ten podcast jest w dużej mierze o lęku przed bliskością. Nagrałam ten odcinek po to, żebyście sobie rozważyli, czy Wasza historia właśnie tak mogła wyglądać i czy to może być jedna z przyczyn trudności w nawiązywaniu bliskich relacji, które Wam towarzyszą. Bo tak jak wspomniałam wcześniej, jeżeli miałaś taki start, to nie ma się co dziwić, że możesz być Różą czekającą pod toi toiem. Bo Ci się wydaje, że na nic więcej nie zasługujesz. Bo przecież to siedzenie pod toi toiem jest upokarzające, prawda? I nikt, uważam, że nikt, absolutnie nikt, uczciwie słuchając siebie, swoich emocji, swoich odczuć, swojego systemu wartości, swoich sygnałów z ciała, nie wybrałby czekania w nieskończoność na kogoś, kto go nie kocha. Myślę, że jeżeli słuchamy siebie, to o wiele łatwiej jest nam rozpoznać prawdziwą miłość i nie angażować się w byle co.

Jeśli uważasz, że ten temat dotyczy Ciebie i chcesz opisać swoją historię, to napisz do mnie maila na kontakt@pokojwglowie.pl, ale napisz go w takiej formie, żebym mogła zacytować anonimowo, żeby szczegóły jakoś zanadto nie zdradzały, kim Ty jesteś. Ewentualnie, jeżeli nie chcesz, żeby to było cytowane, to napisz, że ta historia nie nadaje się do cytowania. Jestem ciekawa, co Wy myślicie na ten temat. I czy uważacie, że Wasza przeszłość, relacje między rodzicami i być może przemoc seksualna, mogły mieć wpływ na to, jak Wy się czujecie teraz w dorosłości, w swoich własnych, już dorosłych, bliskich relacjach. Bo zobaczcie, szczerze mówiąc, jeżeli rodzice nigdy się nie lubili, nie widać było między nimi żadnej sympatii, to naprawdę podejrzewam, że ciężko jest ich sobie wyobrazić wskakujących radośnie do łóżka i patrzących sobie głęboko w oczy z miłością.

Na pewno jest to temat, który będzie trzeba dalej pociągnąć w bliższym lub dalszym czasie, bo ja go tutaj tylko trochę dotknęłam. A myślę, że to jest ogromny, niewypowiedziany obszar różnego rodzaju zależności, wydarzeń, ich skutków i jeszcze w dodatku ciągnących się przez wiele pokoleń. Dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, to zajrzyj na stronę pokojwglowie.pl. Znajdziesz tam transkrypcje wszystkich odcinków tego podcastu, linki do mediów społecznościowych a także sklep z pamiątkami, nawiązującymi do treści niniejszego podcastu.

Koszyk