179: Światło własne vs światło odbite w bliskiej relacji
W tym odcinku opowiadam o różnicy między świeceniem własnym światłem a świeceniem światłem odbitym w bliskiej relacji. Tłumaczę, dlaczego czasem wolimy oprzeć swoją wartość na kimś innym — często kimś bardzo „jasnym”, charyzmatycznym, perfekcyjnym — zamiast stanąć w pełni w sobie i zaufać własnemu światłu. Mówię o tym, jak potrzeba odbijania czyjegoś blasku może prowadzić do wchodzenia w relacje narcystyczne, w których nasze potrzeby są deprecjonowane, a my same znikamy w cieniu drugiej osoby.
Odwołuję się do wcześniejszego odcinka o konstelacjach zachowań i pokazuję, dlaczego idealna fasada, doskonałe pierwsze wrażenie i perfekcyjny wizerunek często bardziej nas przyciągają niż autentyczna, wspierająca relacja. Wyjaśniam też, dlaczego odrzucamy „dobrych” partnerów, którzy nie robią efektu WOW, ale mogliby być realnym wsparciem w budowaniu życia i bliskości. Ten odcinek jest zaproszeniem do refleksji nad własną samooceną, tożsamością i prawem do bycia widoczną — nie jako odbicie kogoś innego, ale jako osoba świecąca swoim własnym światłem.
Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/
Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/
Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „Just As Soon” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
179: Światło własne vs światło odbite w bliskiej relacji
Witam w 179. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym porozmawiać o świeceniu światłem własnym kontra świeceniu światłem odbitym. Dlaczego czasem wolimy świecić światłem odbitym, czyli światłem kogoś takiego wręcz narcystycznego, zamiast postawić na siebie? I dlaczego to powoduje, że czasem odrzucamy te dobre relacje, a wchodzimy w takie, które dla nas nie są dobre i które będą opierały się na deprecjonowaniu naszych potrzeb?
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc terapię.
Sprawdzian Twojego perfekcjonizmu
W poprzednim odcinku mówiłam o cechach, o zachowaniach ludzi i konstelacjach tych zachowań. I żeby nie patrzeć tylko przez pryzmat jednej sytuacji, jednego zachowania – chociażby „przepraszam”, tylko patrzeć całościowo na to, co ktoś robi, czego nie robi, za co przeprasza. Jeżeli przeprasza za to, że wygenerował jakieś problemy, których mógłby równie dobrze nie wygenerować, to cóż, te przeprosiny pewnie nie mają jakiegoś ogromnego znaczenia, bo ważniejsze, żeby po prostu przestał stwarzać powody do przeprosin.
Okej, ale dzisiaj idziemy dalej. Mówiłam trochę też o takim wpatrywaniu się np. w czyjś krzywy ząb i odrzucaniu człowieka z tego powodu, bo nam się wydaje, że ten krzywy ząb rzutuje w ogóle na całokształt tego człowieka, tego, jaki on jest, jaka jest jego wartość, a tym bardziej, jak to wpłynie na postrzeganie naszej wartości przez innych ludzi. Wydaje nam się, że jeżeli zwiążemy się z osobą, która ma w sobie jakąś niedoskonałość – chociażby właśnie ten krzywy ząb, to ludzie będą nami gardzić albo przynajmniej będą o nas gorzej myśleli – będą myśleli, że mamy mniejszą wartość, a ten ząb obniża naszą wartość jako partnera, partnerki osoby z tym krzywym zębem. Krzywy ząb jest symbolem. Chodzi o jakąś niedoskonałość, o jakąś wadę. Czasami tak naprawdę wadę wyłącznie w naszych oczach, bo pamiętajcie, że większość przede wszystkim cech może być i wadą, i zaletą, w zależności od tego, kto na nie patrzy.
No ale okej – krzywy ząb dla jednych będzie czymś strasznym, dla innych będzie czymś nieważnym. Na pewno jest to zazwyczaj też coś do zmiany. Coś takiego nie stale przypisanego do człowieka. Jak się chce, to da się ten ząb jednak wyprostować, prawda? No ale załóżmy, że ktoś ma taką nieodwracalną „skazę” – coś takiego, czego nie da się zmienić, nad czym nie da się pracować, czego nie da się poprawić – na przykład niesymetryczny uśmiech. Choć podejrzewam, że współczesna medycyna dałaby radę coś tam robić z niesymetrycznym uśmiechem – ale też nie zakładajmy, że będziemy kogoś wpychać w ręce chirurgów plastycznych. Więc załóżmy, że ktoś ma niesymetryczny uśmiech i nas ten uśmiech jakoś niepokoi, denerwuje, irytuje. Nie widzimy człowieka, tylko ten krzywy uśmiech. I właściwie w naszych oczach wszystko, co ta osoba robi, jest przysłonięte uśmiechem. I co wtedy? Dlaczego w ogóle my w ten sposób postrzegamy tego kogoś?
Otóż dla nas w niektórych sytuacjach, a konkretnie mówiąc, w takich sytuacjach, gdy nie mamy odwagi być sobą, pokazywać siebie, realizować siebie, dążyć do spełnienia jako singielki, świecić swoim światłem, potrzebny jest ktoś, kogo światłem będziemy świecić, ale światłem odbitym. Jak księżyc, prawda? Kobiety są przyzwyczajone do tego, żeby świecić światłem odbitym swego męża. Na tym zbudowany był patriarchat. Karierę robił mąż, a żona była w tle, była zapleczem, była szyją, była kimś niewidzialnym, wykonującym zresztą też mnóstwo niewidzialnej pracy. No i jeśli zakładasz, że w XXI wieku nadal masz świecić światłem odbitym jakiegoś mężczyzny, a nie swoim własnym, jak gwiazda, i że to bycie gwiazdą będzie zbyt samolubne, zbyt egocentryczne, egoistyczne, zbyt zachłanne, i jeżeli nie masz właśnie takiego przyzwolenia dla samej siebie, żeby świecić swoim światłem, i chcesz świecić światłem odbitym jakiegoś mężczyzny, to oczywiście będzie Ci potrzebny ktoś taki, kto będzie świecił bardzo jasno. Ponieważ człowiek, który ma krzywy ząb albo krzywy uśmiech, już ma jakąś skazę w tym swoim sposobie świecenia i jego światło nie jest aż tak jasne – ono jest przyćmione przez krzywy ząb.
Więc jeżeli jesteś perfekcjonistką i masz wobec siebie wysokie wymagania, to będziesz też wymagała naprawdę jasnego świecenia od partnera, którego miałabyś sobie wybrać. Będziesz wymagała od niego takiego sposobu bycia, co do którego totalnie nie masz wątpliwości, że zrobi doskonałe wrażenie na innych ludziach. Czyli zachowa się świetnie. Będzie wyglądał świetnie. Wszyscy, gdy Was razem zobaczą, powiedzą: „Wow! No warto było czekać na niego. Wow! Rzeczywiście, miałaś te wysokie wymagania i on je spełnił. Wow! Miałaś rację, nie wchodząc w związki i unikając dotychczas bliskości. Wow! On jest taki doskonały”.
Lista zarzutów do narcyza
I teraz zastanówmy się, kto sprawia najdoskonalsze wrażenie przy pierwszym poznaniu, przy pierwszym kontakcie? Hm, no kto? I tutaj poszłabym w dwie strony. Pierwsza, to jest osoba, która jest zupełnie naturalna i też jest ekstrawertykiem z natury. Czyli po prostu z natury lubi być w towarzystwie, lubi gadać z ludźmi, lubi pokazywać siebie, lubi być w centrum uwagi. Ale to nie jest jakakolwiek forma udowadniania czegokolwiek. To nie jest jakakolwiek gra aktorska, tylko to jest zupełnie zwyczajne zachowanie tego człowieka. I jeżeli on jest tak naturalny, ma przepracowane jakieś tam destrukcyjne schematy albo w ogóle ich nie miał, ma możliwość budowania bliskości, wchodzenia w bliskie relacje i właśnie robi to z Tobą, to pewnie to nie jest Mariusz. Więc o nim nie mówimy w tym odcinku. Mówimy w tym odcinku o drugim przypadku – kogoś, czyim światłem mogłabyś chcieć świecić.
Otóż, o Mariuszu właśnie. Ale Mariuszu narcystycznym. Bo osoba, która ma doskonale opracowane strategie robienia pierwszego wrażenia, takie techniki manipulacyjne, ma przestudiowane, co zrobić, żeby to wrażenie było jak najlepsze i nie jest wcale sobą, tylko potrafi fantastycznie odegrać rolę kogoś takiego rzucającego się w oczy – jeżeli w ogóle odgrywa rolę, to pewnie będzie to ktoś działający w takim stylu narcystycznym, czyli właśnie ktoś w stylu Mariusza. I teraz, jeśli to będzie właśnie Mariusz, działający w takim perfekcjonistycznym, narcystycznym stylu, perfekcyjnie i narcystycznie tuszujący swoje niedociągnięcia i wady, to on prawdopodobnie ten krzywy uśmiech już dawno sobie zoperował i krzywy ząb dawno wyprostował. Prawda? To były być może pierwsze rzeczy, które zrobił, gdy tylko zarobił jakieś pieniądze. A może nawet wziął na to kredyt, bo on sobie nie może pozwolić na wady. Nie może sobie pozwolić na niedoskonałości. Bo ma w sobie przeogromny lęk przed negatywną oceną ze strony innych.
I taki człowiek, który ma w sobie jakiś lęk przed oceną innych, a jednocześnie potrafi zaprezentować się perfekcyjnie, w taki wręcz narcystyczny sposób, to – po pierwsze- intensywnie dba o wizerunek. Stara się wyglądać, zachowywać perfekcyjnie w każdej sytuacji. Każdy gest, słowo, ubiór, ton głosu jest starannie przemyślany. Celem jest to, by uniknąć krytyki i zachować poczucie kontroli nad tym, jak jest postrzegany przez innych. Z kolei perfekcyjne tuszowanie wad polega na zakładaniu masek charyzmy lub humoru, żeby odwrócić uwagę od własnych niedoskonałości. Po prostu próbuje je przysłonić tym, w czym czuje się dobrze.
Osoba ta może mieć też takie silne reakcje defensywne. Na przykład, lęk przed oceną sprawia, że każda krytyka może wywoływać wewnętrzny niepokój lub złość. Zewnętrznie może się wydawać, że osoba jest spokojna i pewna siebie, ale wewnętrznie działa mechanizm obronny, który napędza perfekcyjne tuszowanie wad. Czyli to tuszowanie wad jest formą reakcji defensywnej. Mamy tutaj też do czynienia z takim efektem idealnej fasady. Osoba ta robi wrażenie, na pierwszy rzut oka, niemal doskonałej w każdym calu. Ludzie z zewnątrz widzą tylko sukces, pewność siebie, charyzmę, nie dostrzegając lęku ani wewnętrznej walki z poczuciem własnej niedoskonałości.
Konsekwencje w relacjach? Takie osoby mogą być atrakcyjne i przekonujące, ale bliskie relacje bywają trudne. Bo te osoby ciężko rozgryźć emocjonalnie – są zdystansowane, a prawdziwe słabości są ukrywane. Nie przyznają się do błędów. Nie chcą nawet rozmawiać o błędach, które popełniły. Każda krytyka może prowadzić do defensywnej manipulacji lub wycofania, albo też agresji.
Podsumowując – narcystyczna osoba z lękiem przed negatywną oceną tworzy perfekcyjną fasadę. Widać tylko światło i kompetencje, a wady są perfekcyjnie zamaskowane. I dokładnie tego Ty potrzebujesz, jeżeli nie masz odwagi świecić swoim własnym światłem. Potrzebujesz, szczególnie jeśli jesteś perfekcjonistką, idealnego, nieskazitelnego, bardzo jasnego światła innego człowieka – mężczyzny, który miałby być Twoim partnerem. Ale jak to się mówi, jeśli chcesz zmian, zacznij od siebie.
Docenianie zacznij od siebie
Natomiast aby zacząć od siebie, warto sobie odpowiedzieć na pytania: dlaczego ta fasada jest tak strasznie ważna i dlaczego nie mogę świecić swoim własnym światłem? Dlaczego ważniejszy jest dla mnie ktoś, kto robi doskonałe pierwsze wrażenie, niż ktoś, kto będzie autentycznym wsparciem dla mnie w tym, bym rozwijała swoje własne skrzydła. Czyli Albert z krzywym zębem być może będzie kimś, kto doda mi siły, kto pozwoli mi właśnie też jasno świecić, ale swoim własnym światłem, a nie odbitym, mimo że sam wcale nie zrobi tak perfekcyjnego wrażenia jak narcystyczny Mariusz. Ale na pewno zrobi lepsze wrażenie na ludziach świadomych – na takich ludziach, którzy widzą manipulacje ze strony innych i widzą, kiedy ktoś jest prawdziwy, a kiedy nie jest prawdziwy. Więc część osób się nabierze na odgrywane role. Inni natomiast będą czuli się nieswojo i może będą czuli też takie wątpliwości i brak zaufania do kogoś, kto prezentuje się zbyt perfekcyjnie.
Uważam, że to jest trochę podejrzane, że ktoś nie ma żadnych słabości. I nie ufam takim ludziom, po których widać, że bardzo, bardzo, bardzo starają się zrobić doskonałe wrażenie. To tak jak w tej starej, polskiej komedii „Kogel-Mogel”, gdzie jeden z bohaterów hodował barany i zajmował się nimi w garniturze. Więc jeżeli ktoś idzie w garniturze do baranów, jest podejrzany. Oczywiście tam było nieporozumienie i on rzeczywiście na co dzień tego garnituru nie zakładał, gdy się zajmował zwierzętami. Natomiast chodzi mi o wrażenie. Prawda? Jeżeli widzimy kogoś zajmującego się zwierzętami, wyglądającego zbyt perfekcyjnie i w ogóle nieadekwatnie tak naprawdę, nieprawdziwie, to nie ufamy człowiekowi. Nawet jeżeli jest to idealne ubranie na wszystkie idealne okazje.
No dobra, ale wracając do Ciebie. Dlaczego potrzebujesz odbijać czyjeś światło, zamiast świecić światłem swoim własnym? Co stoi na przeszkodzie? Myślę, że warto sobie odpowiedzieć na to pytanie. Czy wydaje Ci się, że w Tobie nie ma światła, dlatego potrzebujesz cudzego? Czy może uważasz, że chcesz zbyt wiele od życia? Uważasz, że nie wolno Ci w ten sposób postępować, nie wolno Ci w ten sposób rzucać się w oczy, bo to coś złego – zrobiłabyś coś złego, świecąc swoim światłem? W tym pierwszym przypadku prawdopodobnie potrzebujesz pracy nad swoją własną samooceną, pracy nad poczuciem swojej wartości, być może też nad odnalezieniem siebie, określeniem Twojej tożsamości: kim jesteś, kim nie jesteś, do czego dążysz w życiu. Natomiast w drugim przypadku, jeżeli wydaje Ci się, że świecenie swoim własnym światłem jest czymś zbyt zachłannym, zbyt egoistycznym, to pewnie warto się zastanowić: kto Ci tak powiedział? Skąd wzięłaś to przekonanie, że Ci nie wolno? Czy zawsze tak wierzyłaś? Czy może jak byłaś małą dziewczynką, to jeszcze miałaś odwagę świecić swoim światłem, a potem zostałaś nauczona, że nie powinnaś i dostosowałaś się do tych norm, być może narzuconych w rodzinie, być może społecznie albo i tak, i tak?
Pamiętajmy, że dobry związek stworzysz wyłącznie wtedy, gdy będziesz prawdziwa. Czyli też wtedy, gdy nie będziesz potrzebowała czyjegoś światła. A już na pewno, kiedy nie będziesz potrzebowała takiego światła ze strony drugiej osoby, które oślepi po prostu wszystkich jak błysk flesza. Jeśli uporządkujesz sobie swoje własne schematy przekonania, uwierzysz w siebie, będziesz potrafiła i dasz sobie też prawo do bycia sobą i docenienia w ogóle tego, kim jesteś, co robisz i czego nie robisz – bo pamiętajcie, to też wymaga docenienia, jeżeli nie krzywdzimy ludzi, nie chcemy dla nich źle, to też jest ważne – to prawdopodobnie będziesz potrafiła też docenić Alberta z krzywym zębem. Natomiast póki deprecjonujesz sama siebie, możesz potrzebować niestety takiego jaskrawego Mariusza, który wcale nie potrafi budować bliskości, natomiast jest świetny w zaślepianiu innych swoim światłem i konstruowaniu przepięknej, ozdobnej fasady, nie podpartej żadnym fundamentem. Podsumowując zatem – jeżeli zbyt mocno potrzebujesz odbijać cudze światło, to znaczy, że czeka Cię praca nad swoją samooceną i określenie swojej tożsamości. Czyli praca u podstaw.
To wszystko, co chciałam powiedzieć w tym odcinku. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, to poklikaj sobie linki w opisie tego odcinka. Tam znajdziesz różne ciekawostki, jak e-book czy darmowy webinar. Zajrzyj sobie też na stronę pokojwglowie.pl – znajdziesz tam linki do mediów społecznościowych, transkrypcje wszystkich odcinków podcastu i sklep z pamiątkami nawiązującymi do treści niniejszego podcastu. Zasubskrybuj sobie też podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, aby nie przegapić kolejnych odcinków.
