208: Solo Mamy
Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE
W tym odcinku odpowiadam na poruszający list Magdy – samotnej mamy, która po latach trudnych doświadczeń i terapii odzyskała spokój, ale wciąż zastanawia się, czy w jej życiu jest miejsce na nową relację. Jak randkować, gdy samotnie wychowuje się dziecko? Jak pogodzić potrzeby własne z odpowiedzialnością za syna? I czy naprawdę trzeba wybierać między byciem dobrą mamą a szczęśliwą kobietą?
Rozmawiam o tym, dlaczego samotne mamy często czują się oceniane przez społeczeństwo i dlaczego warto przestać patrzeć na siebie przez pryzmat braku partnera. Opowiadam o decentralizacji mężczyzny w życiu kobiety, uczciwym randkowaniu, stawianiu granic oraz budowaniu relacji, która nie wymaga rezygnacji z siebie ani z bezpieczeństwa dziecka.
To odcinek o samotnym rodzicielstwie, odpowiedzialności, miłości bez poświęcania siebie i o tym, że wartościowa relacja nie zaczyna się od dopasowywania się do cudzych oczekiwań, lecz od szczerości wobec samej siebie.
Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/
Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/
Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „Backbay Lounge” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
208: Solo Mamy
Witam w 208. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o mamach-singielkach, ponieważ dostałam list od jednej z takich mam. I poprosiła mnie o to, żeby właśnie może jej podpowiedzieć, jak ona miałaby randkować, jak miałaby spędzać czas z dorosłymi ludźmi, w ogóle poznawać ludzi, jak sobie radzić z tym, co robią single, mając jednocześnie dziecko pod opieką i nie mając w tej opiece wsparcia.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię.
Podcast ten powstaje dzięki subskrybentkom i subskrybentom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też na Spotify po zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie.
„Założono na nas tabu”
Właśnie na platformie Herohero dostałam od Magdy taki oto list.
„Cześć, Kasiu. Bardzo Ci dziękuję za to, co robisz i za każdy mały pokój w mojej głowie, który robisz swoimi odcinkami. Czy byłaby szansa, żebyś nagrała kiedyś odcinek dla samotnych mam? Mam 36 lat i 10-letniego syna z Mariuszem. Jak możesz się domyślić, wychowuję syna praktycznie sama od ośmiu lat. Nie jest to łatwe, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, jak wygląda co-parenting – czyli współrodzicielstwo – z Mariuszem. Jednak wciąż jest to łatwiejsze niż związek z Mariuszem i wychowywanie dziecka z wiecznie obrażonym lub obrażającym mnie Mariuszem. W każdym razie, nie był to jedyny Mariusz w moim życiu. Tak naprawdę Mariuszów było wielu. Teraz jestem po terapii. Poukładałam sobie nawet życie. Mam dobrą pracę, mieszkanie, samochód, spokój w życiu. Nie mogę powiedzieć, że w moim życiu nic się nie dzieje. Oj, nie. Syn z ADHD, szkoła, zajęcia pozalekcyjne, choroby, jego pasje i tylko 24 godziny dziennie. Ale jestem spokojna, bo wiem, że sama dam sobie radę. Stałam się dla siebie bezpieczną przystanią. Jestem niezależna i samodzielna. Nauczyłam się tego dopiero niedawno. Ale jestem też Różą – Zosią Samosią, która umie już prosić o pomoc rodzinę i przyjaciół, ale nie faceta. Chciałabym kogoś poznać, jednak nie wiem, jak to zrobić, żeby nie narobić dziecku w życiu zamieszania. Niestety wprowadziłam już do życia mojego syna jednego partnera, który okazał się Mariuszem-toksyną. Po kilku latach zakończyłam ten związek i teraz nie chcę, aby syn wiedział, że zaczynam randkować. Ale jak to zrobić? Wiem, że jestem bardzo wartościowym człowiekiem, ciekawym, ambitnym, wesołym, empatycznym. W tym samym momencie mam do zaoferowania bardzo dużo i zarazem bardzo niewiele. No bo jak to poukładać? Na dzień dobry powiedzieć nowo poznanemu mężczyźnie, że mam dziecko, którego nie chcę mu przedstawiać przynajmniej przez pierwsze półtora roku? Że mam czas bez dziecka cztery dni w miesiącu, w tym dwie noce? Że wakacje bywają awaryjne, bo tata Mariusz czasami syna nie odbiera na czas? Że boję się kolejnego niewypalonego związku, więc nie zamieszkamy razem, póki syn nie dorośnie? Że kino owszem, ale z tygodniowym planowaniem, bo muszę załatwić opiekę i w sumie to nie jakoś bardzo chętnie, bo opiekunka bierze 50 zł za godzinę? Że nie będzie mnie stać na wspólne wakacje, bo muszę synowi opłacić kolonie i inne rzeczy, a dla mnie niewiele wystarcza? Na pewno nie tyle, żebym mogła polecieć sobie ze spokojną głową za granicę. Dodatkowo, moje ciało po ciąży jest zniszczone. Mam olbrzymie rozstępy na brzuchu i piersiach. Wszystko z wiekiem zaczyna mi wisieć. Chciałabym się spotykać z kimś w swoim wieku, ale nie wyobrażam sobie rozebrać się przed mężczyzną, który nie wie jak wygląda ciało kobiety po ciąży. A taki normalny Albert raczej nie miał okazji, bo tego nigdzie się nie pokazuje. Dodatkowo, samotne matki są społecznie chyba na najniższej pozycji. Faceci w sieci ciągle piszą o tym, że cudzego dziecka nie chcą wychowywać, że samotne matki szukają sponsora albo frajera, który teraz będzie wychowywać dziecko innego faceta, który się zabawił i odszedł. To cytaty z internetu, nie moje pomysły. Nie wiem w sumie, co myślą inni mężczyźni, ale na aplikacjach randkowych, mimo że jestem naprawdę ładną kobietą, mój wiek plus dziecko na pokładzie minimalizuje szanse na normalną randkę do minimum. W swoich podcastach mówisz, żeby zacząć chodzić, poznawać ludzi, robić rzeczy, ale ja nie bardzo mam czas – albo pracuję, albo zajmuję się synem. Pozostały czas spalam na regenerację, gotowanie, sprzątanie i czasami fajnie jest się wyspać. Nie mam pomysłu, gdzie mogłabym kogoś poznać, skoro pracuję w domu i rzadko gdzieś wychodzę sama. Wiem, że trochę długi ten list, ale mam wrażenie, że samotne matki są tematem bardzo rzadko poruszanym, usuniętym z dyskusji publicznej. Jakby założono na nas tabu. Jeśli kobieta jest z okrutnikiem, to sama jest sobie winna, że nie odejdzie. A jak odejdzie, to sama jest sobie winna, że odeszła. No i jeszcze do tego latawica z niej, bo przecież jest naoczny dowód na to, że nie jest dziewicą. A ja nie dość, że jestem sama mamą, to jeszcze robię się starą babą. Jak żyć? Całuję serdecznie. Czas z Twoimi podcastami daje mi prawdziwe wytchnienie i prawdziwy spokój w głowie. Jesteś bardzo mądrą kobietą i inspiracją dla wielu z nas. Sprawdzone info. Magda”.
Rozterki samotnej matki najlepiej zrozumie samotny ojciec
Bardzo Ci dziękuję, Magdo, za to, co napisałaś i w ogóle też dziękuję Ci przede wszystkim za Twoją historię, że podzieliłaś się tą historią. Tak sobie myślę, że nigdy mi nie przyszło do głowy, że samotna mama jest w najgorszej pozycji, jeśli chodzi o społeczeństwo, bo ona właściwie to nie jest samotna tak naprawdę, tylko ma te swoje małe ludziki albo jednego małego ludzika, który jeszcze długo nie da jej spokoju. Więc z jednej strony może samotna, jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, natomiast tak ogólnie, życiowo, to wcale nie samotna. I zobaczcie, że jakby spojrzeć na to z takiego właśnie założenia, że mężczyzna jest scentralizowany, to tylko wtedy możemy właśnie powiedzieć, że tej kobiecie brakuje czegoś, że ona jest niekompletna. Natomiast jeżeli my zdecentralizujemy faceta i wyjdziemy z założenia, że taka udana bliska relacja to ma być partnerstwo i że ta kobieta ma wartość niezależnie od tego, czy jest w związku z facetem, czy nie jest w związku z facetem, to już trochę inna rozmowa z tego wyniknie. Tu już nie ma żadnego braku. Nie ma żadnego deficytu. Nie ma poszukiwania z punktu braku i deficytu.
I Ty, Magdo, pytasz: „czy na dzień dobry powiedzieć nowo poznanemu mężczyźnie, że mam dziecko, którego nie chcę mu przedstawiać przynajmniej przez pierwsze półtora roku, że mam czas bez dziecka cztery dni w miesiącu, w tym dwie noce, że wakacje bywają awaryjne, bo tata Mariusz czasami syna nie odbiera na czas, że boję się kolejnego niewypalonego związku, więc nie zamieszkamy razem póki syn nie dorośnie, że kino owszem, ale z tygodniowym planowaniem, bo muszę załatwić opiekę i w sumie to nie jakoś bardzo chętnie, bo opiekunka bierze 50 zł za godzinę?” itd. Tak naprawdę to jest problemem, dopóki facet ma przyjąć w Twoim życiu scentralizowaną rolę. Ty nie możesz się dopasować do nikogo scentralizowanego, bo w tym momencie scentralizowany jest Twój syn. Myślę, że to jest normalne. Póki dzieci są małe, my nie możemy ich wypchnąć gdzieś tam, a już szczególnie jeżeli nie ma kto nas zastąpić w opiece nad tymi dziećmi. I dziecko, jak dorasta tak naprawdę, to następuje taka stopniowa decentralizacja tego dziecka w życiu rodzica. Jeżeli mamy parę rodziców i dotyczy to ich w tym samym stopniu, to fantastycznie. Prawda? Natomiast niestety bywa tak, że jeden rodzic sobie scentralizował dziecko i przejął główną odpowiedzialność za rodzicielstwo, a drugi pomaga. Drugi rodzic pomaga przy dzieciach. Ale tutaj nie ma drugiego rodzica – można tak powiedzieć. On właściwie trochę może pomaga, czasami. Ale go nie ma – jest nieobecny ten drugi rodzic – więc Ty musisz ogarnąć to sama. I dopóki Twój syn jest zależny od Ciebie – dopóki nie zostaje sam w domu, dopóki wymaga opieki takiej 24 godziny na dobę i nie jest tak, że on sobie gdzieś sam pójdzie, sam pojedzie, sam posiedzi w chacie – to można powiedzieć, że jest centralną postacią Twego życia. Bo Ty musisz o niego zadbać po prostu, niezależnie od tego, jak sama się czujesz. Musisz o niego zadbać. Czy masz grypę, czy brzuch Cię boli, czy spać Ci się chce – musisz o niego zadbać.
I może to jest dobry punkt wyjścia do tego, żeby tworzyć jakąś relację i żeby randkować, ale tak uczciwie. Bo zauważ, że jak mamy dzieci, to nie chcemy im narobić zamieszania w głowach. Więc już nie tak łatwo jest oszukiwać samą siebie i wciskać sobie samej kity na temat tego, jak ten facet jest idealny i jak czerwone flagi, które dostrzegłam, są nieważne i jak to miłość zmieni wszystko, a ja te czerwone flagi to jakoś sobie ogarnę. Tutaj bierzesz odpowiedzialność za dziecko. Swoimi uczuciami jest łatwiej szastać tak naprawdę. Natomiast jeżeli wiesz, że ten człowiek zrani Twoje dziecko czy Twoje dzieci, to już trochę bardziej się zastanowisz, czy na pewno powinnaś się w to angażować. Czy moje dzieci zasługują na to, żeby poznać tego człowieka i czy ten człowiek zasługuje na to, żeby poznać moje dzieci? Czy moje dzieci zasługują na to, żebym ja do nich wracała w jakimś tam stanie? W takim stanie, jaki będzie wynikał z jakości tej relacji. Czy moje dzieci zasługują na przykład na to, żeby mnie mieć wykończoną toksyczną relacją z tym facetem? Albo może czy moje dzieci zasługują na to, żeby mnie mieć taką, która ma wiatr w żaglach z powodu tej świetnej relacji z tym facetem? Widzimy wtedy, jaki jest związek relacji, w której jesteśmy, z naszym samopoczuciem i jak to nasze samopoczucie z kolei będzie wpływało na dziecko. Więc w rezultacie dopiero zaczynamy racjonalnie to analizować. Tak powinno być zawsze, ale niestety my mamy różne głupoty w głowie i wierzymy, że miłość to po prostu zmieni wszystko, on się zmieni i przejrzy na oczy… i jeszcze różne takie bzdury z tych baśni, prawda?
I tak jak, Magdo, pytałaś, te wszystkie rzeczy, które wymieniłaś, czy masz mu powiedzieć, że będziesz półtora roku np. randkować i nie poznasz go ze swoim dzieckiem, to właśnie to powiedz. To jest wszystko okej. Może komuś to nie będzie pasować, a innej osobie to będzie pasować. Ja zazwyczaj pracuję, prowadząc terapię, z kobietami i one właśnie bardzo często się skarżą na facetów, którzy dokładnie to im mówią, że oni mają dzieci pod opieką, że oni nie mogą teraz razem zamieszkać, że oni nie mają tak dużo czasu, że tak zupełnie w związek się nie mogą zaangażować, bo przecież te dzieci. I może Tobie jest potrzebny właśnie taki facet, który też ma swoje dzieci, z którymi nie mieszka przez 100 procent czasu i czasami je ma, czasami ich nie ma. I oboje będziecie w podobnej sytuacji. Bo myślę, że komuś, kto nie miał doświadczenia z rodzicielstwem, to bardzo często, po pierwsze, może być trudno zrozumieć, w jakim Ty jesteś położeniu, po drugie, mielibyście nieproporcjonalne zasoby do włożenia w tę relację. Bo jeżeli Ty, tak jak mówisz, masz ograniczone zasoby, a on miałby bardzo duże zasoby do włożenia w tę relację, to ta relacja rzeczywiście byłaby niesprawiedliwa i pewnie właśnie to czujesz, dlatego masz wątpliwości, czy powinnaś randkować. A ja myślę, że warto randkować, ale z kimś, kto ma takie same zasoby do włożenia w tę relację, co Ty – jeżeli już masz ochotę randkować. A jak spróbujesz z tym randkowaniem, to w najgorszym wypadku nic się nie zmieni w Twoim życiu. Bo jeśli nikogo fajnego nie poznasz, to nic się nie zmieni. I to będzie taka największa porażka, że nic się nie zmieni. A dajesz sobie szansę przeżyć jakieś fajne, ekscytujące emocje, porandkować trochę właśnie i może poznać fajnego człowieka.
Nie centralizuj faceta, kiedy w centrum masz dziecko
A ogólnie co do poznawania ludzi i czasu na te randki, to jeżeli Twój syn ma dziesięć lat, to on przecież nie będzie tak ciągle pod Twoją opieką. Myślę, że do 15-latków czy 14-latków już nikt opiekunki nie wynajmuje. On już stopniowo przecież będzie się stawał nastolatkiem, niezależnym od Ciebie, który może będzie często czekał, aż ta matka w końcu wyjdzie z domu i da mu święty spokój. Rodzicielstwo jest bardzo trudne, bardzo męczące, wymaga ogromnych zasobów. Nagrałam dzisiaj odcinek też o rodzicielstwie – o steranych życiem rodzicach, ludziach, o mnie i o moim mężu. Ten dodatkowy odcinek będzie na platformie Herohero, bo to są „Wieczorne rozmowy”, więc jeżeli macie ochotę, to posłuchajcie. I jestem ciekawa, czy też jesteście tak sterani życiem przez rodzicielstwo, szczególnie właśnie jeżeli jest stosunek dzieci do rodziców jeden do jednego, czyli np. mamy dwójkę dzieci i dwójkę rodziców albo jednego rodzica i jedno dziecko, albo jeszcze więcej tak naprawdę. Choć myślę, że można być i steranym rodzicielstwem, mając nawet i we dwójkę jedno dziecko, bo różnie to bywa – i dzieci są różne, i nasze zasoby są różne. I różnymi rzeczami jeszcze poza rodzicielstwem się zajmujemy. W różnym stopniu męczącymi rzeczami.
Ale Magdo, wracając do Ciebie, myślę, że może po prostu Ty powinnaś wkroczyć w zupełnie inny niż dotychczas wymiar randkowania. Żadnych Mariuszów. Żadnych facetów, którzy będą czegoś od Ciebie żądać, którzy będą mieli jakieś rygorystyczne wytyczne, którzy nie będą w stanie się dopasować do Twoich możliwości, którzy nie zaakceptują Ciebie, nie zaakceptują Twego ciała, nie zaakceptują tego, że masz dziecko. Niech oni się wszyscy wypchają. Tak jak mówiłam, w najgorszym wypadku nic się nie zmieni i po prostu będziesz nadal singielką. Ale może właśnie spotkasz faceta, który jest w podobnej sytuacji i ma doświadczenia podobne do Ciebie, więc będziecie mogli jakoś razem połączyć siły.
Aha, jeszcze co do pieniędzy, to rzeczywiście na dzieci się wydaje kupę hajsu. To jest prawda. I „800+” to jest właściwie jakiś ułamek tego, co jest potrzebne, żeby wychować dziecko. Ale być może, jak Twój syn będzie trochę bardziej od Ciebie niezależny, będziesz mogła się zastanowić, jak sobie wygospodarować np. kilka godzin w tygodniu na jakąś dodatkową pracę. A dochód z tej pracy przeznaczyć na wakacje. To taki pomysł. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że będziesz miała więcej tego czasu niż teraz. Ty już pewnie jesteś bardzo zmęczona, bo przeszłaś przez dziesięć lat takich, gdzie dziecko jest naprawdę zależne od rodzica. Oczywiście wiadomo, że dziesięciolatek jest mniej zależny niż noworodek, ale jednak jeżeli nie zostawiasz go samego w domu, to nadal jest to konieczne, żebyś była w stałej gotowości. Natomiast czekamy na takie momenty, aż dzieci pójdą sobie w świat trochę bardziej samodzielnie. Gdzieś tam będą się spotykać ze znajomymi albo przyprowadzać tych znajomych do domu i czekać, aż zwolnimy im chatę. Myślę, że większość rodziców na to czeka. Ja sama wyprowadziłam się z domu mając 18 lat. Wyjechałam na studia i już zostałam w Warszawie.
Pamiętaj Magdo – żadnej centralizacji facetów. Żadnej centralizacji. Scentralizowany na ten moment jest Twój syn. Ty go masz stopniowo zdecentralizować i scentralizować z powrotem siebie. On pewnie będzie wtedy na pierwszej orbicie lub drugiej. Myślę, że pewnie na pierwszej. I jak będzie jakiś tam partner do Ciebie pasował, to pewnie jego też wtedy umieścisz na pierwszej orbicie. Tylko wiadomo, że z dzieckiem i z partnerem to są inne relacje. Oni nie powinni na pewno ze sobą konkurować. A już na pewno żaden partner nie będzie ważniejszy niż Twój syn, który jest jeszcze małym chłopcem. I myślę, że powiedzenie uczciwie na wstępie, że nie mam za wiele czasu na randki jest okej. Gorzej, jak udajemy, że mamy czas, a tak naprawdę potem się wymigujemy i wychodzi w praniu, że go nie mamy. Jeżeli przedstawisz sprawę uczciwie na wstępie, to druga osoba może samodzielnie podjąć decyzję, czy w to wchodzi, czy nie.
Pozdrawiam wszystkich steranych życiem rodziców – wszystkie solo-mamy i solo-tatusiów. I życzę Wam dużo siły, ale też dużo spokoju, pokoju w głowie. Zapraszam też wszystkich na dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie”, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero, o czym już tutaj wspominałam, a w opisie tego odcinka podcastu znajdziecie link do miesiąca darmowej subskrypcji. Można zrezygnować bez żadnych konsekwencji, zanim upłynie miesiąc. Zasubskrybuj sobie też koniecznie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej. A jeśli słuchasz na YouTube, to zasubskrybuj sobie kanał „Pokój w głowie”.
