218: Po co mężczyznom psychoterapia?

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Kod zniżkowy -100 zł na pierwszą sesję: pierwszasesja100
https://pokojwglowie.pl/linki/

W tym odcinku podcastu „Pokój w głowie” przyglądam się temu, po co mężczyznom psychoterapia i dlaczego mogą korzystać z niej rzadziej niż kobiety. Mówię o komunikatach, które wielu chłopców słyszy od najmłodszych lat: „nie płacz”, „bądź silny”, „nie mazgaj się”, „nie bądź babą” — i o tym, jak z czasem mogą zamienić się w przekonania: „jestem słaby”, „muszę być silny”, „nie mogę pokazać, że sobie nie radzę”.

Zastanawiam się, jak takie przekonania wpływają na dorosłe życie i związki. Kiedy mężczyzna wierzy, że musi cały czas udowadniać swoją siłę i męskość, może odbierać zwykłe komunikaty partnerki jako ocenę siebie, reagować obronnie i zamiast rozwiązywać problem, tworzyć kolejne. Może też sabotować bliskość, bo boi się, że kiedy ktoś naprawdę go pozna, zobaczy jego słabości.

Mówię też o tym, że psychoterapia może pomóc przyjrzeć się tym przekonaniom i sprawdzić, czy rzeczywiście nadal są potrzebne. Bo żeby zbudować bliską relację, nie trzeba być pomnikiem siły i bezbłędności. Potrzebne jest raczej miejsce na emocje, granice, potrzeby, błędy i możliwość powiedzenia: „nie wiem”, „nie radzę sobie” albo „potrzebuję pomocy”.

Bo może psychoterapia nie jest po to, żeby mężczyzna stał się jeszcze silniejszy. Może jest po to, żeby nie musiał już cały czas udowadniać, że jest silny — i mógł po prostu być sobą.

Warsztaty Turkusowa komunikacja.
Trudne rozmowy w związku i w bliskich relacjach
https://pokojwglowie.pl/trudne-rozmowy/

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska (Polskie Radio S.A. w likwidacji)

W materiale użyto fragmentów utworu „Hard Boiled” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

218: Po co mężczyznom psychoterapia?

Witam w 218. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym z Wami pogadać o tym, po co mężczyznom psychoterapia. Jak to jest z tą męską psychoterapią? Czy jest jakaś różnica między tym, czego potrzebują w terapii mężczyźni, a czego potrzebują kobiety? I z powodu jakich przekonań oni z terapii korzystają rzadziej niż kobiety?

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię. Podcast ten powstaje dzięki subskrybentom i subskrybentkom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też na Spotify po zasubskrybowaniu na www.herohero.co/pokojwglowie. Na Herohero, oprócz dodatkowych odcinków podcastu, będziemy mieć też regularne spotkania warsztatowe online i webinary. Jeśli chcecie wsparcia w terapii albo wsparcia w podtrzymaniu efektów swoich terapii, to zapraszam Was – www.herohero.co/pokojwglowie.

To nieprawda, że musisz być silny

Okej, to teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu, czyli po co mężczyznom psychoterapia. Po co mężczyznom w Polsce, z tą historią jaką mamy, różnymi przekonaniami społecznymi, wydarzeniami społecznymi, jakie mamy tutaj, w naszym kraju, i mieliśmy przez ostatnie dziesięciolecia? Ja pracuję w nurcie poznawczo-behawioralnym, więc przez pryzmat tego podejścia do psychoterapii będę opowiadała o tym, co tam się dzieje w tych głowach męskich, co tak naprawdę jakoś mocno nie odbiega od tego, co się dzieje w głowach kobiet. Natomiast różnica jest taka, że chłopcy i dziewczynki byli wychowywani inaczej – trochę inaczej albo bardzo inaczej – w zależności od tego, jaka to była rodzina. I nie da się, przyglądając się dorosłym kobietom i mężczyznom, pominąć wpływu komunikatów, które dostawaliśmy w trakcie naszego wychowania, które były zależne od tego, jakiej płci jesteśmy. Ja zazwyczaj koncentrowałam się na kobietach w tym podcaście, ale co nam szkodzi pogadać o mężczyznach, tym bardziej że oni też stanowią część słuchaczy – mniejszą lub większą, w zależności od tego, na jakiej platformie. A nawet jeśli jesteś kobietą i słuchasz tego odcinka, to być może pozwoli Ci to lepiej zrozumieć mężczyzn w Twoim otoczeniu.

Zatem klasyką tego, co słyszał mężczyzna w Polsce -współczesny dorosły i czego doświadczył jako dzieciak – to były komunikaty: „nie płacz, przecież jesteś facetem”, „nie bądź babą”, „nie mazgaj się”, „trzeba być twardym”, „co? Ty się boisz?”, „przestań się nad sobą użalać”. Oprócz tych komunikatów, bardzo istotną rolę odgrywały reakcje dorosłych na zachowania chłopca. Czyli tak naprawdę bardzo często negowanie jego emocji, dawanie mu takiego zakazu odczuwania emocji, komunikatu: „my nie chcemy znosić Twoich emocji, a poza tym to nie powinieneś tego czuć, bo nie jesteś babą. Ewentualnie złość to możesz wyrazić sobie, kopiąc piłkę na dworze. Ale całej reszty to my sobie nie życzymy, a już szczególnie żebyś płakał i okazywał słabości”. Myślę, że przeciętny chłopak miał zakaz okazywania słabości. A pamiętajcie, że przeogromną i kluczową rolę w tym, jak my myślimy o sobie w dorosłości, ma nasze dzieciństwo i właściwie przekonania, które sobie tworzymy już jako dzieciaki kilkuletnie, towarzyszą nam potem przez czasem resztę życia, ale jeżeli przejdziemy terapię, to jesteśmy w stanie coś z tymi przekonaniami konstruktywnego zrobić. Więc towarzyszą nam te przekonania do momentu, aż sobie je uświadomimy i zaczniemy nad nimi pracować. Zatem, tak jak powiedziałam, czasem przez resztę życia, czasem do dorosłości, czasem do późnej dorosłości – różnie to bywa.

Więc jeśli dzieciak słyszał „masz nie być słaby, nie okazywać słabości, musisz być silny”, to dokładnie tak samo myśli później dorosły mężczyzna. Musisz być silny. A jeżeli coś musisz, to znaczy, że nie masz przyzwolenia na niektóre zachowania, jak np. szukanie wsparcia, prośba o pomoc, okazywanie części emocji, a może przyznawanie się do błędów. I zauważcie, że w tych wymienionych już komunikatach były m.in. takie, gdzie karą za bycie słabym było kwestionowanie męskości tego chłopaka, czyli „nie jesteś facetem, jesteś babą”. I potem taki dorosły mężczyzna nie dość, że musi udowodniać, że nie jest słaby albo udowadniać, że jest silny, to jeszcze oczywiście musi udowadniać, że jest mężczyzną. Bo z założenia to nie można być mężczyzną, dlatego że masz biologicznie tę płeć, tylko musisz udowodnić, wykazać się pewnymi zachowaniami i cechami, często nawet destrukcyjnymi i niesprzyjającymi budowaniu bliskości tak naprawdę, niesprzyjającymi rozwiązywaniu problemów i niesprzyjającymi czuciu się dobrze w życiu. Musisz się w tym wszystkim wykazać i wtedy udowodnisz – nie wiadomo komu, pewnie samemu sobie przede wszystkim – że jesteś facetem. Ale pamiętajmy też o tym, że to nie wystarczy udowodnić raz, bo udowodnianie nie ma końca. Udowodnisz dziś, jutro potrzebujesz udowodniać od nowa. I to jest cholernie destrukcyjne. Takie udowadnianie jest bardzo wyczerpujące i wypalające. Więc jeśli jesteś dorosłym facetem, który cokolwiek musi udowadniać, który musi udowadniać, że jest mężczyzną albo że nie jest słaby, albo udowadniać, że jest silny, – co jest tym samym, tak naprawdę – to znaczy, że już masz jakiś bardzo ważny temat na terapię.

Rozmawiaj, zamiast utwierdzać się w błędnych przekonaniach

I teraz zastanówmy się, jak to udowadnianie wpływa na Twoje relacje, które budujesz w dorosłości. Po pierwsze, możesz mieć lęk przed bliskością, a konkretniej mówiąc, możesz mieć lęk przed tym, że Twoja partnerka, jeśli zbytnio pozwolisz jej się zbliżyć, odkryje, jak jesteś słaby lub beznadziejny. Bo Ty tak sam o sobie myślisz, więc zakładasz, że to jest pewnik i kwestia czasu, zanim ona to odkryje. W rezultacie, co się robi, jak nie chcemy, żeby ktoś odkrył, jacy jesteśmy naprawdę, przez zbliżenie się do nas? Oczywiście, że sabotujemy bliskość. Robimy tak, żeby nie zbudować za dobrej więzi. Oczywiście, to jest nieświadome w naszych głowach – to się dzieje często tak poza naszą świadomą kontrolą. Ale dążymy do tego, żeby nie zbudować zbyt dobrej więzi, więc tworzymy z założenia związek, który wcale nie będzie dla nas dobry, tylko będzie taki średnio dobry. Tworzymy związek taki, w którym nie możemy się otworzyć. A może byśmy mogli, gdybyśmy tylko sobie na to pozwolili, ale według nas nie możemy. Albo może i wybieramy takie osoby, które nie chcą, żebyśmy się otwierali – które nie chcą naszych słabości i które rzeczywiście by nas odrzuciły za słabości. Tylko że pamiętajcie, że to nie jest tak, że każdy odrzuca innych za słabość. Bo jedni ludzie – pewnie tacy, którzy mają problem z własnymi słabościami i zbyt dużą wiarę w to, że jakiś mężczyzna powinien być – nie będą tych słabości akceptować. Natomiast mnóstwo kobiet – i to kobiet, z którymi ja pracuję podczas terapii – właśnie chciałoby realnie, na serio, dogłębnie pogadać z facetem i rzeczywiście mieć poczucie, że on sam siebie rozumie, bo jak sami siebie rozumiemy, to nie generujemy niepotrzebnych problemów.

I teraz tak. Jeśli Ty jesteś facetem, który wierzy gdzieś tam w głębi, że jest słaby, że musi być silny, że musi udowadniać, że jest facetem, to Twój mózg będzie filtrował – przez pryzmat właśnie tych przekonań – różne wydarzenia, które będą Ci się przytrafiały. I teraz wyobraź sobie, że Twoja partnerka mówi, że ona czegoś nie chce, a w zamian chciałaby, żebyś robił coś innego w Waszej relacji. Albo może jest to komunikat dotyczący seksu. Ona nie chce dzisiaj uprawiać z Tobą seksu. Albo może ona nie chce w taki sposób, ale za to by chciała w inny. A może ona mówi: „jestem przeciążona ogarnianiem naszego domu i chciałabym, żebyśmy brali w tym udział po partnersku” – co oczywiście według Twoich przekonań jest przecież niemęskie jakieś tam pranie dywanów i wynoszenie z własnej inicjatywy śmieci. Albo, co gorsza, czyszczenie kibli z własnej inicjatywy, zaznaczmy. Nie wtedy, kiedy ona Ci powie, że masz to zrobić, tylko z Twojej inicjatywy. Czyli innymi słowy – wzięcie odpowiedzialności za brud w domu. Bo prawdziwy mężczyzna to przecież zajmuje się zarabianiem hajsu, a nie czyszczeniem kibli. A jeśli Twoim życiowym zadaniem jest udowadnianie, że jesteś mężczyzną, to Ty nie możesz skoncentrować się przecież na tych kiblach, które sam brudzisz, bo musisz robić tak wielkie rzeczy jak zarabianie hajsu na rodzinę.

No ale na przykład o tym seksie. Zobacz, jeżeli Ty masz przekonanie, że masz udowadniać, że jesteś mężczyzną, bo z założenia to może się okazać, że nim nie jesteś – jak okażesz słabości – i musisz udowadniać, że jesteś silny i że nie jesteś słaby, to w Twojej głowie komunikat, że „nie chcę w ten sposób, ale chcę w inny”, będzie odebrany – Twoja interpretacja będzie taka – że Ty po prostu robisz źle. I jeszcze w dodatku robisz źle, bo jesteś słaby i beznadziejny. I na tym się skończy Twój odbiór tej informacji. Nie usłyszysz, że „ja czuję, że to jest dla mnie niekomfortowe i wolałabym inaczej”. Nie skoncentrujesz się na niej. Nie dopytasz. A może tak? A dlaczego tak? Nie powiesz: „nie wiedziałem, no dobra, to wyjaśnij mi”. Tylko zafiksujesz się prawdopodobnie na tym, że Ty jesteś słaby i beznadziejny. I to, co ona powiedziała, jest potwierdzeniem ewidentnym, że Ty jesteś taki słaby i beznadziejny. I jeszcze nawalasz w ogóle jako facet, bo nie umiesz uprawiać seksu. I zaczniesz się bronić – prawdopodobnie przez atak – albo się odetniesz od dalszej części rozmowy.

Większość kobiet szuka partnerów, a nie pozerów

I teraz tak, wracając do pytania, po co mężczyznom psychoterapia. Pierwsza rzecz, po jaką cholerę masz się sam tak męczyć? Bo to przecież jest przykre słyszeć komunikat, który Ciebie obraża tam, gdzie go realnie nie ma. Po co się z tym męczyć? Po co się użerać z tymi komunikatami, które dzieją się wyłącznie w Twojej głowie? Druga rzecz, moglibyście szybko rozwiązać ten problem, prawdopodobnie jednego wieczoru, natomiast Ty – odcinając się od słuchania dalszej części wypowiedzi, od brania udziału w tej rozmowie i od zadawania takich pytań, które jeszcze miałyby Cię przybliżyć do rozwiązań – zaczynasz się bronić i działać swoim starym, wyświechtanym schematem, czyli „muszę udowodnić, że jestem facetem”. Czyli zamiast rozwiązywać problem, który wcale nie jest duży i myślę, że każdej pary jakoś tam dotyczy, bo wszystko trzeba przegadać, przecież my nie czytamy sobie w myślach i nie czujemy tego, co czuje druga osoba. Więc jeśli właśnie Ty się fiksujesz na tym, żeby tego problemu nie rozwiązywać, tylko bronić się w sytuacji, kiedy w ogóle jakaś wzmianka o problemie nastąpiła, to już sama ta sytuacja, kiedy Ty się bronisz, jest kolejnym, dodatkowym problemem, którego nie było przed rozmową, którą być może Twoja partnerka zaczęła, żeby rozwiązać jakiś problem. Czyli mamy tamten problem z tym seksem nierozwiązany, plus jeszcze kolejny problem, że ona Ciebie obraziła, bo powiedziała, że nie jesteś facetem. I teraz mamy dwa problemy. I właściwie żaden z nich jest nierozwiązywalny w tej sytuacji.

Czyli po co Ci psychoterapia? Żebyś nie generował problemów z dupy, tylko po prostu normalnie rozmawiał. Bo jak nie będziesz o sobie myślał, że jesteś słaby i beznadziejny, to nie będziesz też przeinterpretowywał komunikatów, które słyszysz, w negatywny dla siebie i bardzo niesprawiedliwy sposób. Bo zobacz, to jest cholernie niesprawiedliwe, co Ty o sobie myślisz. To nie jest prawda. I słyszysz, że ktoś Cię obraża i mówi o Tobie źle, nawet kiedy ta osoba zupełnie takiej intencji nie miała. A co w sytuacji, kiedy sabotujesz bliskość i być może nawet za bardzo nie tworzysz związków, bo nie chcesz, żeby ktoś się do Ciebie zbliżył, żeby Cię poznał, żeby odkrył, że może Ty jeszcze nie do końca udowodniłeś, że jesteś facetem i że jesteś silny?

Tutaj też mamy ten sam problem. Żeby stworzyć z kimś więź i dobrze się w niej czuć, to Ty nie potrzebujesz jakiegoś odlotu i motyli w brzuchu, tak że się wszystko wydarzy samo i Ty nie będziesz musiał podejmować żadnych decyzji, ani brać odpowiedzialności za to, czy wchodzisz, czy nie wchodzisz w tę relację, tylko potrzebujesz rozmawiać w bezpieczny sposób. Potrzebujesz być słyszany, być rozumiany, móc postawić granice, móc się na coś nie zgodzić i móc czegoś oczekiwać. To jest jedno. I oczywiście też w drugą stronę symetrycznie, czyli słyszeć partnerkę, pozwolić jej na to, żeby czegoś nie chciała, żeby na coś się nie zgadzała i żeby czegoś tam innego chciała. I to jest jedyny sposób, tak naprawdę, w jaki tworzymy prawdziwą więź. Innego nie ma. Jak Ty udajesz, że nie ma problemu, że Ty nigdy nie popełniasz błędów i że zawsze jesteś silny, nawet wtedy, kiedy się czujesz słaby, to tutaj nie ma miejsca na konstruktywną rozmowę i nie ma miejsca na budowanie bliskości, ponieważ Ty odgrywasz rolę. Nie jesteś sobą, tylko odgrywasz rolę. Udajesz taki pewnie nieskazitelny pomnik przypakowanego typka. Kiedyś było takie popularne określenie – pozer. Myślę, że ono nadal funkcjonuje, ale może już rzadziej. Jeżeli udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, to jesteśmy pozerami. Pozujemy, czyli kreujemy się na jakąś postać, którą żeśmy sobie wymyślili albo którą nam wbito do głowy już dawno temu, że powinniśmy być. I tak się z tym użeramy przez całe życie.

I znowu wróćmy do pytania, po co mężczyznom psychoterapia. Otóż po to, żeby żyło im się łatwiej, lżej. Żeby mogli pozbyć się niektórych problemów w taki sposób, żeby po prostu je rozwiązać i już więcej sobie nie zawracać tym głowy. I żeby nie dokładali sobie też problemów, których nie ma. Żeby nie potrzebowali niczego udowadniać. Żeby po prostu mogli być sobą – zwyczajnym człowiekiem z mocnymi i słabymi stronami. Oczywiście, że są kobiety, które tego typu zachowań nie zaakceptują, więc niech one sobie będą w związkach z pozerami. Natomiast jeśli Ty szukasz prawdziwej więzi, to będzie do Ciebie pasowała taka partnerka, która szuka prawdziwego człowieka na partnera, a nie pozera.

Podsumowując: po co mężczyznom psychoterapia? Żeby nie musieli być pozerami, tylko mogli być zwyczajnym sobą. Czy da się to wszystko przepracować? Oczywiście, że tak. Czy dużo czasu to zajmie? To zależy pewnie na jaki nurt psychoterapii traficie. Ja akurat pracuję poznawczo-behawioralnie. Ta terapia raczej nie trwa za długo – na pewno nie latami, raczej są to miesiące. I pracujemy na przekonaniach w stylu: „jestem słaby”, „jestem beznadziejny”, „muszę być silny”, „nie wolno mi czuć smutku, lęku, złości” itd. Informacje o psychoterapii, którą ja prowadzę, znajdziesz na pokojwglowie.pl.
Natomiast ja zapraszam Was też, tak jak mówiłam wcześniej, na Herohero. Jeżeli już jesteście np. w terapii lub po terapii, to zapraszam dla podtrzymania efektów terapeutycznych. Tam sobie będziemy mieć spotkania grupowe, gadać i rozkminiać różne ciekawe rzeczy. I oczywiście są tam dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie” – www.herohero.co/pokojwglowie. Dodam jeszcze na koniec, że zasubskrybuj sobie koniecznie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej lub zasubskrybuj na YouTube kanał „Pokój w głowie”, żeby nie przegapić kolejnych odcinków.

Koszyk