203: To, co czujesz w związku, nie zawsze jest o nim

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Czy każde trudne uczucie w relacji oznacza, że dzieje się coś złego między Wami? A może czasem to, co przeżywasz w związku, ma swoje źródło gdzieś indziej – w dawnych doświadczeniach, niespełnionych potrzebach, lękach lub schematach, które nosisz w sobie od lat?

W tym odcinku opowiadam o tym, dlaczego warto nauczyć się odróżniać to, co rzeczywiście dzieje się między dwojgiem ludzi, od tego, co uruchamia się w nas pod wpływem bliskości. Mówię o sytuacjach, w których partner staje się ekranem dla naszych dawnych historii, a relacja uruchamia emocje, które wydają się dotyczyć teraźniejszości, choć ich korzenie sięgają znacznie głębiej.

Porozmawiamy o tym, dlaczego czasem reagujemy silniej, niż wymagałaby tego sytuacja, jak rozpoznawać własne schematy oraz dlaczego samoświadomość jest jednym z najważniejszych elementów budowania spokojnych i zdrowych relacji.

To odcinek o zatrzymaniu się na chwilę przed oceną partnera. O zadaniu sobie pytania: „Czy na pewno chodzi o niego?”. I o tym, jak lepsze poznanie siebie może zmienić sposób, w jaki kochamy i tworzymy bliskość.

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Walking Along” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

203: To, co czujesz w związku, nie zawsze jest o nim

Witam w 203. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym, żebyśmy porozmawiali o źródłach napięcia w związku, którymi nie jest partner. Bo może być tak, że przypisujemy nasze napięcie partnerowi czy drugiej osobie w bliskiej relacji. Nie musi to koniecznie być od razu związek. Może to być po prostu bliska relacja czy bliska relacja romantyczna, która jeszcze nie jest związkiem. I my przypisujemy drugiej osobie bycie źródłem naszego napięcia, a tak naprawdę to warto zajrzeć w głąb siebie, poszukać i wykluczyć inne przyczyny naszego samopoczucia. A zatem ogarniamy herbatkę i słuchamy, i rozmyślamy, i rozkminiamy.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię.

Zacznij od siebie

Dzisiaj mam czarną herbatę, taką bez żadnego aromatu dla odmiany, ponieważ miałam w lodówce cytrynę, która napoczęta została już dawno temu i trzeba po prostu ją zużyć. Zatem dzisiaj piję czarną z cytryną. I jak mówiłam o moim top 3, to czarna herbata z cytryną jest tuż za podium, bo na miejscu czwartym. I powiem Wam jeszcze, że w podróży bardzo lubię pić herbatę z cytryną z McDonald’s. Tam oczywiście nie dają takich cytryn w plasterkach, tylko sok cytrynowy w saszetce. Może to nie jest takie optymalne rozwiązanie na codzienne życie, ale podróż rządzi się swoimi prawami i z McDonald’s czasem trzeba skorzystać. To nie jest żadna reklama. Ja mówię po prostu o swoim życiu. I tak, to jest mój ulubiony produkt stamtąd. Herbata z cytryną. Bez cukru. I oczywiście czarna. Albo Earl Grey. Zanim zacznę ten dzisiejszy temat, to jeszcze chciałabym powiedzieć jedną rzecz. Niezmiennie dziękuję wszystkim subskrybentom Herohero, czyli dodatkowych odcinków podcastu „Pokój w głowie”, a mianowicie „Wieczornych rozmów”. Dzięki Waszemu wsparciu i dzięki Waszym zrzutkom ten podcast może w ogóle powstać, czyli podcast „Pokój w głowie”. A Wasza obecność na Herohero daje mi ogromne poczucie sensu, stabilności i bezpieczeństwa w tworzeniu odcinków podcastu „Pokój w głowie”. Dziękuję, że jesteście tam ze mną.

Wróćmy teraz do dzisiejszego tematu. Otóż dobra relacja ma nam dawać spokój. Jeżeli tego spokoju nie czujemy, to warto to zbadać. Jeżeli tego spokoju nie czujemy, to nie warto też, po pierwsze, ślepo podążać za emocjami i zakładać, że jeżeli tutaj nie czuję spokoju, to ta relacja jest zła. Emocje zawsze nam wskazują, że jest jakiś problem, któremu warto się przyjrzeć, albo może nawet jest jakiś problem, którego jeszcze nie widzimy wyraźnie i najpierw to trzeba by było go nazwać. Ponieważ nie każde napięcie w relacji jest spowodowane tą relacją. Zróbmy sobie trochę taki przegląd, okej? Co może być źródłem naszego samopoczucia, naszego napięcia.

Zacznijmy od napięcia o podłożu psychicznym, ale niezwiązanym z relacją. I to jest taki moment, w którym wnosimy do domu swój własny, osobisty bagaż, ale nasz mózg, szukając najprostszego wyjaśnienia, błędnie wskazuje na osobę obok jako przyczynę. I na przykład depresja i stany dystymiczne. W depresji poziom napięcia, drażliwości, anhedonii jest stały. Ponieważ najbliższa osoba jest na wyciągnięcie ręki – jest to intensywna relacja, jeżeli np. z kimś mieszkamy – to staje się to najwygodniejszym ekranem do wyświetlenia swoich nieprzyjemnych emocji. Napięcie wtedy nie wynika z tego, co partner zrobił czy czego nie zrobił, ale z tego, że nasz mózg nie ma po prostu chemicznych zasobów do przetwarzania codzienności. Nie radzimy sobie z codziennością. A partner temu towarzyszy.

Kolejna rzecz – przebodźcowanie. Możemy być po prostu przebodźcowani. I np. wracasz do domu po całym dniu intensywnej pracy, gdzie byłaś bombardowana przeróżnymi bodźcami – miliony spotkań, miliony ludzi, jakieś sprawy do załatwienia, w galopie, bez takiej chwili na zastanowienie się nawet, bez chwili na napicie się kawy, herbaty czy zjedzenie – i jesteś tak potwornie już właśnie napęczniała od tych bodźców, że prawie wybuchasz. I jeszcze Twój partner pyta: „Cześć, jak Ci minął dzień?” – dorzuca jakby kolejny bodziec, kielich się przepełnia i możesz wybuchnąć. Ale nie wybuchasz przez niego, tylko wybuchasz przez cały ten straszny Twój dzień, nieuporządkowany przez nadmiar bodźców, których doświadczyłaś, zanim do tego domu przyszłaś. Tak samo może być z dziećmi. Dzieci zazwyczaj są jeszcze bardziej intensywne niż dorosły partner. Dzieciom bardzo łatwo jest przekroczyć jakąś granicę takiej wytrzymałości czy tolerancji na bodźce z zewnątrz u drugiego człowieka, bo one są intensywne – biegają, krzyczą. Prawda? One dostarczają wielu bodźców. I żeby fajnie układać sobie relacje z dzieckiem, to my nie możemy przychodzić skrajnie przebodźcowani i skrajnie zmęczeni do domu, kiedy się spotykamy z tymi swoimi dziećmi.

Kolejna ważna przyczyna psychologiczna, psychiczna, ale nie związana z bieżącą relacją, to po prostu niedokończone procesy z przeszłości. Oczywiście depresja też będzie często tego skutkiem, ale depresja może mieć różne przyczyny. Więc właśnie niedokończone procesy z przeszłości, jakieś międzypokoleniowe, destrukcyjne schematy, które negatywnie na nas wpływają. Na przykład, że odpoczynek to lenistwo. I sami się wykańczamy, idąc za tym przekonaniem, i jeszcze temu partnerowi nie dajemy odpocząć. Czyli tak naprawdę próbujemy wcielić w życie – w tej naszej relacji – to, co jest destrukcyjne dla nas samych. I chcemy, żeby jeszcze partner wszedł w ten destrukcyjny schemat. Walczymy z partnerem, zamiast porzucić schemat i stworzyć sobie jakiś swój własny, nowy, konstruktywny. Innymi słowy, walczymy o to, by skutecznie wcielić w życie w naszym związku różne destrukcyjne schematy, które otrzymaliśmy w naszej rodzinie, dzięki różnym przekazom międzypokoleniowym. I jak to się mówi: chcesz zmian, zacznij od siebie. Tak dosłownie: myślę, że nie chodzi o to, żeby siebie zmienić, tylko żeby poszukać, co się w ogóle dzieje w mojej głowie, że ja się tak czuję, co generuje napięcie, czego ja od siebie oczekuję i czy te oczekiwania – jak na to racjonalnie spojrzę i spojrzę na ich konsekwencje – są realistyczne, możliwe do zrealizowania i czy one są konstruktywne, czy raczej przeszkadzają w życiu.

Wiele czynników naraz - uruchom samoświadomość

Teraz kolejny rozdział napięć, które możemy w sobie czuć – napięcie o podłożu czysto somatycznym, czyli ciało i biologia. I to jest warstwa, o której w kontekście relacji mówi się chyba najmniej, a która najczęściej niszczy wieczory. Chociaż w sumie myślę, że niszczy wieczory nie tylko w relacjach, bo singlom też może niszczyć wieczory. Nasza biologia jest bardzo powiązana z psychiką. Nasz stan fizyczny bardzo mocno się łączy ze stanem psychicznym i nie możemy tego oddzielać. Przed każdą diagnozą i rozpoczęciem leczenia farmakologicznego warto przebadać siebie pod różnymi kątami, a nie tylko diagnozować depresję czy na przykład stany lękowe. Bo cóż to może być, co powoduje w nas napięcie? Otóż zaburzenia gospodarki hormonalnej, np.: choroby tarczycy (nadczynność, niedoczynność), perimenopauza, mocno natężone napięcie przedmiesiączkowe. To wszystko wpływa na poziom lęku, na drażliwość, na stany depresyjne. Możesz czuć wtedy fizyczne napięcie, drżenie wręcz, napięcie w klatce piersiowej i Twój umysł może próbować to zracjonalizować i szukać przyczyn w wydarzeniach zewnętrznych. A tak naprawdę to wydarzenia zewnętrzne czasem nawet mogą mieć się nijak do tego, co się w Tobie dzieje, bo po prostu Twoje hormony tak spowodowały. Pamiętajmy też o tym, że napięcie przedmiesiączkowe czy perimenopauza potrafią naprawdę odmienić nasz sposób reagowania. Dlatego warto mieć świadomość, że „tak mam” i że przyczyna leży w gospodarce hormonalnej. Ale oczywiście wiadomo, że nie wybielamy wtedy partnera, bo jeżeli jest jakiś mechanizm, który nas regularnie wytrąca z równowagi, to nie należy tego unieważniać.

Pamiętajcie, że może być wiele czynników naraz. I z jednej strony możemy mieć problem somatyczny albo jakieś niezałatwione sprawy z przeszłości i czuć napięcie w relacji. I jednocześnie partner też może generować napięcie. I na tym polega samoświadomość, że my szukamy tych czynników, właściwie wszystkich, jakie da się znaleźć, które mogą się na siebie nawzajem nakładać, bo często nie jest to czarno-białe. Nie jest tak, że jesteśmy w stanie wskazać, że on „to” robi i „to” mnie bardzo rani. Przyczyną jeszcze mogą być choroby somatyczne i ukryte stany zapalne, czyli na przykład przewlekły ból czy niezdiagnozowane nietolerancje pokarmowe, insulinooporność, chroniczne niewyspanie przez np. bezdech senny. To wszystko podnosi poziom kortyzolu we krwi, a kiedy poziom kortyzolu jest stale wysoki, jesteśmy w trybie walcz lub uciekaj. W tym trybie partner automatycznie przestaje być bezpieczną przystanią, a staje się potencjalnym zagrożeniem.

Jeszcze jedna rzecz istotna przychodzi mi do głowy, a mianowicie nierozwiązane bieżące problemy, np. finansowe. Czyli właściwie wpływa to na nasz stan psychiczny, ale przyczyna nie jest stricte psychiczna. Czyli takie problemy poza domem, które mamy nierozwiązane, a może w domu. Może też problemy z dzieckiem. Może trudna sytuacja. Może czyjaś choroba i martwimy się tą chorobą. Boimy się, czujemy mnóstwo emocji. Jesteśmy w związku z tym w trybie przetrwania. I czujemy się w tej sytuacji zupełnie niezrozumiani przez partnera. Oczywiście tutaj trzeba zacząć od komunikacji, która nie zawsze jest możliwa. Może być też oczywiście tak, że póki problem się nie pojawił, czyli na przykład choroba czy jakiś problem finansowy, to partner do nas pasował w tych dobrych i lekkich okolicznościach. Natomiast kiedy zaczęliśmy się mierzyć z problemami, to na przykład jakieś tam schematy tego partnera jeszcze bardziej nas obciążają. Ale może to nasze własne schematy nas obciążają, prawda? Tak też może być. Więc zobaczcie jak szeroki jest wachlarz możliwości, jeśli chodzi o przyczyny naszego obniżonego nastroju czy naszego napięcia. Poza przyczynami wynikającymi z zachowań partnera.

Jeszcze bym chciała nawiązać do sytuacji zanim wejdziemy w związek. Takiego wstydu, który w nas jest i przekonania, że nie zasługuję na miłość czy jestem niewystarczająca, jestem jeszcze niewystarczająca. Wtedy się wstydzimy jakiejś części siebie. Bardzo nie chcemy, żeby druga osoba odkryła jakąś, naszym zdaniem, niefajną prawdę o nas. Nie chcemy, żeby ktoś nas poznał. Wydaje nam się, że związek będzie wyglądał tak, że my po prostu będziemy się całe życie skutecznie maskować i ukrywać ten swój powód do wstydu. Zatem jeśli ktoś się zbliża, – taki ktoś jak Albert, czyli ktoś, kto chce tworzyć prawdziwą więź, głęboką – to on będzie powodował w nas mnóstwo napięcia, wręcz takie obrzydzenie. Bo to jest trochę tak, jakby chciał nas odrzeć z naszych masek – z takich osłon – wyciągnąć na światło dzienne to, czego się wstydzimy. A jeżeli ktoś chce nas zawstydzać, to tak jakby też nas chciał upokarzać. Więc ten człowiek może wydawać się odrażający. To wtedy nie będzie tylko lęk. Mówi się o lęku przed bliskością, prawda? O stylach przywiązania i na przykład lękowym stylu przywiązania. Ale ja bym tutaj nawiązała do innych emocji, które możemy czuć w takich sytuacjach, gdy czujemy się też zagrożeni przez drugą osobę i przez bliskość, czyli obrzydzenia. To jest jak próba takiego publicznego obnażenia, że „ja teraz chcę widzieć Ciebie całą, taką, jaka naprawdę jesteś, łącznie z tym, czego się wstydzisz i co Twoim zdaniem nie powinno wyjść na światło dzienne”.

Jakość zależy również od wglądu w siebie

Powiem Wam, że sama tak kiedyś miałam, że dla mnie osaczające po prostu było, kiedy ktoś się próbował do mnie zbliżyć, więc wybierałam oczywiście słabe, „mariuszowe” relacje. Bo Mariusz nie chce się zbliżyć, więc wydaje się być bezpieczny. Ale o tym opowiadam w dodatkowych odcinkach na platformie Herohero, na które Was serdecznie zapraszam. Adres to herohero.co/pokojwglowie. Link znajdziecie w opisie tego odcinka podcastu.
Ale właśnie wracając do tego wstydu, kiedy mamy takie poczucie, że ktoś nas chce obnażyć z jakichś naszych różnych zabezpieczeń i wyciągnąć na światło dzienne to, czego powinniśmy się naszym zdaniem wstydzić, to będziemy czuć ogromne napięcie z powodu tego, że ten człowiek w ogóle jest obok i będziemy chcieli uciekać, będziemy chcieli go odepchnąć i już więcej nie spotkać w życiu.

Czyli zauważcie, że czasem negatywne emocje, takie silne wobec drugiej osoby, w ogóle nie są o tej drugiej osobie, tylko o nas. I oczywiście jak ktoś chce się do nas zbliżyć emocjonalnie, ale to nie jest jeszcze romantyczna relacja, tylko ktoś chce nas poznać i może to wróżyć relację romantyczną, to te wszystkie wymienione wcześniej czynniki w już istniejącym związku też tutaj mają rację bytu – czyli np. depresja, niezałatwione różne schematy z przeszłości, przebodźcowanie, problemy w pracy, problemy finansowe, choroba kogoś bliskiego, stany zapalne, problemy hormonalne itd. I paradoksalnie Mariusz będzie pasował do nas w takiej deficytowej formie, bo Mariusz nie chce bliskości. On się trzyma na dystans, więc on nie będzie wsadzał kija w mrowisko i mówił: „Ojej, dlaczego Ty się tak czujesz? Czy mogę Ci jakoś pomóc?”. On po prostu to zignoruje. Zniknie, pojawi się i będzie gadał o sobie samym. Więc jeśli np. masz depresję, z którą się nie mierzysz i nawet nie masz świadomości w sumie, że jesteś w depresji, to paradoksalnie możesz chcieć dopasować sobie do tej depresji relacje z ludźmi. I będą to wtedy relacje zdystansowane, bez głębokiej więzi.

Podsumowując zatem: samoświadomość polega na tym, że korzystamy z naszych emocji jak z kompasu, ale kompas nie doprowadzi nas do celu bez mapy. Potrzebujemy i mapy, i kompasu. Mapą są nasze przekonania – nasz system przekonań zaktualizowany. Stara mapa też nas może nie doprowadzić do celu. Na naszych mapach z dzieciństwa, gdzie np. w jakichś sytuacjach byliśmy w trybie przetrwania, nie zbudujemy fajnej relacji w dorosłości. Zatem warto aktualizować mapy, patrzeć na kompas, czyli dostrzegać swoje emocje, łączyć to wszystko i szukać przyczyn, nazywać, ubierać w słowa, znajdować problemy do rozwiązywania i oczywiście je rozwiązywać. Dziękuję Wam za przeczytanie tego odcinka. Zasubskrybujcie sobie koniecznie podcast „Pokój w głowie” w Waszych ulubionych aplikacjach podcastowych albo kanał „Pokój w głowie” na YouTube, żeby oczywiście nie przegapić kolejnych odcinków.

Koszyk