217 :Wpływ psychoterapii na relacje rodzinne

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Kod zniżkowy -100 zł na pierwszą sesję: pierwszasesja100
https://pokojwglowie.pl/linki/

W tym odcinku podcastu „Pokój w głowie” przyglądam się temu, jak psychoterapia może wpływać na nasze relacje z rodziną. Czy terapia musi oznaczać odcięcie się od rodziny? Czy żeby zadbać o siebie, trzeba zerwać kontakty z rodzicami? A może można nauczyć się być blisko, ale już na innych zasadach?

Opowiadam o rodzinnych schematach, które potrafią być przekazywane z pokolenia na pokolenie, często zupełnie nieświadomie. Posługuję się metaforą rodziny, w której podczas złości rzuca się talerzami. Jako dziecko nie masz wyboru – jesteś w środku tego systemu i uczysz się żyć w ciągłej czujności. Jako dorosła osoba możesz jednak zdecydować, że nie chcesz już być w zasięgu tych „talerzy”.

Zastanawiam się też nad tym, czym jest akceptacja. Nie oznacza ona przecież uznania, że wszystko, co robią bliscy, jest w porządku. Czasami oznacza przyjęcie do wiadomości, że oni mogą nie chcieć się zmienić – i że ja nie muszę już poświęcać swojego życia na próbę ich zmieniania.

Warsztaty Turkusowa komunikacja.
Trudne rozmowy w związku i w bliskich relacjach
https://pokojwglowie.pl/trudne-rozmowy/

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Groove Grove” Kevin MacLeod (
incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

217 :Wpływ psychoterapii na relacje rodzinne

Witam w 217. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, jak psychoterapia może wpłynąć – i jak powinna właściwie też wpłynąć – na nasze relacje rodzinne. Myślę, że w tym obszarze jest dużo mitów, że ludzie po prostu urywają kontakty. Może czasem jest to konieczne, jeżeli jest tam aktywna przemoc. Natomiast pogadajmy o tym, jak w taki łagodny sposób, bez drastycznych zmian, przejść psychoterapię i sobie poukładać te relacje z rodziną pochodzenia.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię. Podcast ten powstaje dzięki subskrybentkom i subskrybentom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też na Spotify po zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie. Chciałabym też dodać, że na Herohero podejmuję różne działania – oprócz dodatkowych odcinków – które nie zastępują oczywiście psychoterapii, ale mogą ją wspierać i podtrzymywać efekt po terapii, bo będziemy sobie robić regularnie warsztaty online i webinary. Więc dodatkowe odcinki i jeszcze inne działania. Ale pamiętajcie, to nie jest zamiast psychoterapii. Tak jak zresztą ten tutaj podcast „Pokój w głowie”.

Decyzyjność jest w Twoich rękach

Przechodząc do tematu rodziny i psychoterapii, myślę, że najłatwiej, jak zwykle w tym podcaście, będzie to wytłumaczyć, ujmując temat nieco metaforycznie. Wyobraźcie sobie zatem, że jest sobie rodzina, w której jest taki zwyczaj, że jak ktoś się zdenerwuje, to rzuca talerzami lub innymi przedmiotami w pozostałych członków rodziny. I to nie jest tak, że jedna osoba w ten sposób funkcjonuje, tylko rodzice. Członkowie, którzy dają przykład, którzy są kluczowymi osobami w rodzinie, bo bez nich ona by nie zaistniała. Więc rodzice rzucają talerzami w innych w sytuacjach stresowych. I to czasem trafia w pozostałych członków rodziny, czasem nie trafia. Czasem rani, czasem się odbija, tylko uderzając kogoś bez zranienia. Różne są konsekwencje, natomiast główną konsekwencją jest to, że stale należy być czujnym, bo nie wiadomo, kiedy oberwie się tym talerzem. Trzeba się ćwiczyć w robieniu uników. I dzieci, nabywając stopniowo świadomość, że to nie jest normalne, że tak się ludzie zachowują w domu – albo po prostu szukając takiej drogi do spokoju – próbują czasem przekonywać rodziców, że to nie jest dobre. Próbują zmienić schematy, według których funkcjonują rodzice i może też już rodzeństwo. Czyli wyobraźmy sobie np. Różę z naszego podcastu.

Jest sobie Róża. Róża chciałaby, żeby relacje w jej rodzinie się zmieniły i żeby były takie bardziej bezpieczne i spokojne, żeby różni członkowie rodziny nauczyli się radzić ze swoimi emocjami, ze złością, nauczyli się rozmawiać, komunikować asertywnie, czyli z szacunkiem do siebie i innych. Ona bardzo by chciała zmodyfikować ten system rodzinny według tego, jak sobie wyobraża, że powinno to wyglądać. I pewnie my, czyli ja i Ty, osoba słuchająca tego odcinka, zgodzimy się, że rzeczywiście tak lepiej by było dla tej rodziny, gdyby oni przestali tymi talerzami w siebie nawzajem rzucać. Problem jednak polega na tym, że nie jesteśmy w stanie zmienić innych ludzi. I jeżeli oni mają w zwyczaju rzucać talerzami i nie mają zamiaru nic z tym robić, to nie masz wpływu na tego człowieka. Jeśli zagraża sobie lub innym, to możesz oczywiście zadzwonić na 112. I to jest jedyne słuszne rozwiązanie w takiej sytuacji, jeżeli ktoś zagraża sobie lub innym. Ale powiedzmy, że to jest takie rzucanie talerzami w tej rodzinie, gdzie jedna osoba nie celuje w drugą, tylko w jakiś mebel, i ten talerz może się odbić i kogoś trafić albo może się po prostu rozbić o ten mebel. Podejrzewam, że jakby zadzwonić na 112 i powiedzieć, że ktoś tam w rodzinie tłucze talerze, to pewnie by nie było żadnej interwencji. O, można to jeszcze inaczej ująć. Może być tak, że te talerze w nikogo nie trafiają, ale sam dźwięk sprawia, że jesteś w napięciu, lęku, niepokoju. Zastanawiasz się, co się wydarzy dalej. Róża, jako dorosła osoba, może tak gadać i gadać i próbować zmodyfikować system rodzinny. Ona już przeprowadziła mnóstwo rozmów i nigdy z żadnej nic nie wynikło. Jej rodzice odwracają kota ogonem. Nie chcą słuchać tego, co ona mówi. Uważają, że ma jakieś fanaberie, jest roszczeniowa, gada głupoty itd. Albo jeszcze może się obrażają na nią.

I co może zrobić Róża? Można powiedzieć, że to tłuczenie talerzy jest bardzo dużym stresorem życiowym dla niej. Można powiedzieć jednocześnie, że jest dla niej toksyczne – źle na nią wpływa, sprawia, że źle śpi, ma napięte mięśnie, np. zgrzyta zębami, ze stresu ma bóle głowy, jakieś problemy np. z układem pokarmowym. Tutaj można by dużo wymieniać, jakie są konsekwencje takiego życia w ciągłym napięciu, czyli w takiej czujności, bo zaraz ktoś może stłuc talerz jeden po drugim i będzie generował nie wiadomo kiedy kończący się hałas, łomot i czasami jeszcze zagrożenie. Róża, jako dziecko, nie miała wyboru – musiała w tym uczestniczyć. Na początku wydawało jej się, że tak właśnie jest normalnie, że tak ma wyglądać życie rodzinne, ale jak zaczęła potem już w dorosłości przyglądać się temu, jak funkcjonują rodziny, czytać książki, poszła na swoją terapię, dowiedziała się, że to nie jest okej. I zaczęła tę terapię.

I teraz tak… co ta terapia może zrobić z funkcją Róży, którą ona pełni w tym systemie, z miejscem, które właściwie zajmuje w tym systemie rodzinnym? Bo ona jest taką osobą, która wali głową w ścianę. Próbuje zmodyfikować, nic to nie daje, z tego wynika jeszcze więcej konfliktów. Czyli ona właściwie się bije i z systemem rodzinnym, i sama ze sobą. Więc jeżeli coś przez lata nie przynosi nam rezultatu, próbowaliśmy już mnóstwo razy i nigdy to nam nie przyniosło rezultatu, to jak wszyscy wiemy, to jest szaleństwo kontynuować tę metodę i oczekiwać innych rozwiązań. Psychoterapia jest po to, żeby pomóc jej skutecznie poradzić sobie z tym problemem. A co będzie skuteczne? Jeżeli ktoś łamie nasze granice, jakoś tam mocno zaburza nasz spokój, naszą równowagę i my zakomunikujemy, że nie chcemy tego, że chcielibyśmy inaczej, ale ta osoba w ogóle nie reaguje na te komunikaty, nie słyszy, nie chce słyszeć, neguje je, a potem znowu komunikujemy i znowu nie ma żadnej pozytywnej reakcji w stylu „okej, rozumiem Cię, postaram się zmienić”, to jedyna możliwość, jaka nam zostaje, to się odsunąć. Ale nie musi to być koniecznie takie odsunięcie się w stylu, że zrywam kontakt, nie odzywaj się do mnie, trzaskam drzwiami, zrywam kontakt jeszcze w dodatku na zawsze. Nie. Wystarczy się odsunąć poza zasięg tych talerzy. Czyli prawdopodobnie najlepiej by było, żeby dorosła Róża stworzyła swój własny dom w innym budynku, niż mieszkają rodzice. Tak, żeby nie słyszeć dźwięku tłuczonych talerzy.

I zobaczcie, co wtedy się dzieje. Ona eliminuje ze swego życia główny stresor. Eliminuje powód, dla którego musi funkcjonować cały czas w takiej czujności. Daje sobie możliwość do tego, żeby odpocząć, odetchnąć, spać spokojnie. Zdejmuje też z siebie obowiązek walki z tymi rodzicami i próbowania wprowadzania zmian w systemie rodzinnym – usiłowania zmieniania rodziców. Albo inaczej mówiąc, akceptuje, że oni tacy są. Może nie akceptuje samego rozwalania talerzy. Natomiast akceptuje, że oni tacy są i że nie chcą tego zmienić, że robią rzeczy, z którymi ona się nie zgadza, że robią sobie to w swoim domu dla siebie samych. Dorosła Róża ma taką przewagę nad małą dziewczynką, którą była w przeszłości, że teraz ma wybór. Jako małe dziecko musiała w tym uczestniczyć i musiała sobie z tym jakoś radzić, będąc w środku wydarzeń, czyli wśród odgłosów tłuczonych talerzy. Natomiast jako dorosła osoba może wybrać, czy zostaje, czy tworzy sobie inny dom na swoich zasadach, gdzie talerze nie będą tłuczone. I też taki dom, w którym nie będzie słyszała odgłosu tłuczonych talerzy – tłuczonych przez swoją rodzinę pochodzenia.

Zaakceptuj fakt, że ludzie są różni

Czyli krótko mówiąc, fajnie jest, kiedy psychoterapia pozwala nam wyjść poza zasięg destrukcyjnych schematów rodzinnych. Schematy rodzinne, jak wiemy, często są przekazywane z pokolenia na pokolenie zupełnie nieświadomie. Najczęściej to nie jest tak, że ktoś tam w ogóle kogokolwiek chciałby skrzywdzić, tylko po prostu ludzie sami sobie nie radzą i nie wiedzą, więc przekazują swoim dzieciom różne rzeczy. Więc nie szukałabym tutaj winnych, tylko przyczyn. Natomiast jeżeli chcemy, żeby już to przestało nas dotyczyć, to najlepiej wyjść poza zasięg, poza pole rażenia tych rodzinnych schematów i te rozbijane talerze czy rzucane przedmioty. To są rodzinne schematy. One uderzają w nas. Uderzają w nasz spokój, burząc go jednocześnie, raniąc, generując mnóstwo nieprzyjemnych emocji i stresu, i często niestety odwracając uwagę od tego, jak chcielibyśmy żyć, jak by było bardziej konstruktywnie, jak realizować siebie, swoje marzenia. Koncentrujemy się na tych tłuczonych talerzach, zamiast na tym, jak zrealizować np. swoją wymarzoną podróż.

Zauważcie, że ja tu użyłam słowa akceptacja – akceptujemy, że ta rodzina taka po prostu jest. I kiedy jeszcze w tym tkwimy, to może być w nas mnóstwo złości, chociażby z powodu tego, że wymusza to bycie w stanie czuwania, takiej hiperczujności, czy nie oberwiemy takim rzuconym talerzem. Natomiast w momencie, kiedy już nas przestaje to dotyczyć, wychodzimy poza zasięg, to nam ta złość może opaść sobie łagodnie i wtedy już będzie ona raczej emocją z przeszłości. Być może, jak ktoś w nas znowu rzuci talerzem, to się wkurzymy. Natomiast nie będzie ona stale w nas tkwić i nie będzie ona stale nas dotyczyć. I myślę, że my niestety – to nie jest wesołe – ale musimy zaakceptować to, że pewni ludzie sobie nie radzą, że robią rzeczy, które im samym szkodzą, że my też tak naprawdę nie jesteśmy w stanie ocenić, jak ktoś się z czymś czuje, bo mierzymy swoją własną miarą i być może to tłuczenie dla nas talerzy jest drastyczne czy takie uciążliwe na 100%, a dla osób, które to robią, jest uciążliwe na 50%. Dlatego nie mają wystarczającej motywacji, żeby przestać to robić. Każdy z nas jest oddzielnym człowiekiem, innym. Ma swój własny układ nerwowy, inne właściwości, predyspozycje, inną wrażliwość. I czasami może być tak, że boimy się odsunąć, że już to będzie koniec jakiejś tam ery, koniec bliskości z tą rodziną. Ale pamiętajcie tak naprawdę, że jak w nas opadnie ta złość i opadną różne nieprzyjemne emocje, związane z rzucaniem talerzami, to jesteśmy w stanie na nowo, na innych już zasadach, ułożyć relacje rodzinne, wydobywając z nich to, co najlepsze.

I żeby nie wchodzić znowu w pole rażenia tymi talerzami, możemy na przykład zacząć się kontaktować – oczywiście to też będzie metafora – z poszczególnymi członkami rodziny przez walkie-talkie albo skrzynką na listy, przeciąganą na sznurku między oknami osobnych budynków. I ten kontakt będzie podtrzymywany, ale w taki sposób, że nie oberwiemy talerzem. Jeżeli nam zależy na bliskości i drugiej osobie też zależy na bliskości, tylko że ona nie umie bez rzucania talerzami tej bliskości budować, to warto spróbować to zrobić na własnych zasadach i zobaczyć, czy tamta osoba w to jakoś wejdzie. Prawdopodobnie będzie narzekać, że nie jest po staremu i że sytuacja się wymknęła spod kontroli, ale pamiętajcie, że tym rodzicom, robiącym nawet najdziwniejsze rzeczy, często mimo wszystko jednak zależy na relacjach z dziećmi. Oczywiście są tacy, którzy bez problemu urwą kontakt i przestaną się odzywać. Natomiast w większości przypadków po jakimś czasie jednak sytuacja wraca do normy. A jak nie wraca, no to trudno – to potwierdza tym bardziej, że warto było się odsunąć i zadbać o siebie. Zresztą w każdym przypadku warto, jeżeli dostajemy starymi schematami i nic z tym się nie da zrobić. Jeśli czujecie, że nadal jesteście uwikłani w jakieś schematy rodzinne albo są takie rzeczy, z którymi sobie absolutnie nie radzicie, to prawdopodobnie jesteście nadal uwikłani w stare schematy rodzinne lub jakieś przekonania, które sobie żeście wytworzyli w czasie Waszego życia rodzinnego jeszcze w dzieciństwie. I myślę, że warto rozważyć wtedy psychoterapię. Szczególnie jeśli długotrwale, negatywnie wpływa to na Wasze samopoczucie psychiczne, ale też fizyczne, bo np. powodując zmęczenie, napięcie, jakieś problemy właśnie z układem trawiennym itd.

Wypróbuj sesję z rabatem

Często dostaję od Was takie komentarze: „nie byłam pewna czy prowadzisz terapię”, więc prowadzę psychoterapię w gabinecie „Pokój w głowie”, obecnie jedynie online. Zapraszam, bo na ten moment mam trochę wolnych miejsc. Zaczyna się jesień i wróciłam też do takiego mojego bardzo starego systemu, zupełnie z samych początków mojego gabinetu „Pokój w głowie”. Otóż jest tańsza pierwsza sesja psychoterapii – żeby sprawdzić, czy w ogóle to jest dla Was i czy chcecie ze mną dalej gadać – z kodem zniżkowym „pierwszasesja100”. To trzeba sobie wpisać, wykupując tę pierwszą sesję w sklepie na pokojwglowie.pl. Natomiast oczywiście te schematy możecie sobie przepracować na przeróżnych terapiach. To nie musi być koniecznie w gabinecie „Pokój w głowie”, pamiętajcie. Prawdopodobnie część z Was już jest w terapii. Zatem ogólny wniosek jest taki, że wychodzimy poza pole rażenia destrukcyjnych schematów. Natomiast staramy się to zrobić w ten sposób, żeby nie urwać relacji rodzinnych, jeśli jest taka możliwość oczywiście. A jeśli chcecie podziałać w grupie na warsztatach, to zapraszam, tak jak mówiłam wcześniej, na Herohero, tam gdzie są dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie”. Link znajdziecie w opisie tego odcinka podcastu. No i oczywiście zasubskrybujcie sobie podcast „Pokój w głowie” w Waszych ulubionych aplikacjach podcastowych, żeby nie przegapić kolejnych odcinków. A jeśli słuchacie na YouTube, to zasubskrybujcie sobie kanał „Pokój w głowie” na YouTube – też oczywiście po to, żeby nie przegapić kolejnych odcinków.

Koszyk