186: Dlaczego mylisz ulgę z miłością?
W tym odcinku przyglądam się temu, dlaczego tak często mylimy ulgę z miłością i jak różne mogą być przyjemne emocje w relacji bezpiecznej oraz w relacji opartej na napięciu. Na przykładzie historii relacji z Albertem i z Mariuszem pokazuję, że różnica między nimi nie dotyczy tylko tego, co trudne, ale także tego, co odczuwamy jako przyjemne.
Opowiadam o mechanizmie, w którym napięcie, niepewność i emocjonalne wycofanie budują silny kontrast emocjonalny, a pojawiająca się później ulga bywa interpretowana jako dowód wyjątkowej więzi. Pokazuję też, jak wygląda emocjonalny krajobraz w relacji bezpiecznej — gdzie zamiast intensywnych wzlotów i spadków pojawia się spokój, przewidywalność i łagodna radość, które łatwo pomylić z brakiem chemii.
To odcinek o tym, że miłość nie zawsze jest intensywna, ale bardzo często jest stabilna — a brak dramatów nie oznacza braku uczuć, tylko brak emocjonalnego chaosu.
Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/
Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/
Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „NoGoodLayabout” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
186: Dlaczego mylisz ulgę z miłością?
Witam w 186. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, jak różne przyjemne emocje może wywoływać dobra i bezpieczna relacja z Albertem versus relacja z Mariuszem. Bo różnica jest nie tylko w tym, co możemy czuć nieprzyjemnego, ale też w tym, co możemy czuć przyjemnego w tych obu relacjach. I w to dzisiaj się zagłębimy.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc terapię.
Emocje albo spokój
Wyobraź sobie, że wisisz na skraju przepaści. Osuwasz się do tej przepaści. Trzymasz się jeszcze za jakieś źdźbła trawy, ale powoli się osuwasz. Czujesz, że już nie wytrzymujesz i sama sobie nie poradzisz. I nagle pojawia się on. Ratuje Cię stamtąd. Wyciąga Cię i bierze w swe ramiona. Co wtedy czujesz? Prawdopodobnie radość, ale myślę, że jeszcze bardziej niż radość, czujesz ulgę, że nie spadłaś. Nie zginęłaś. Nadal istniejesz. Przetrwałaś. Zostałaś uratowana. Czujesz ulgę, że nie stało się nic złego. A w tle jest radość. Oczywiście, tej ulgi możesz nie dostrzegać. Możesz ją łatwo pomylić z radością, ekscytacją, wdzięcznością, z różnymi pozytywnymi emocjami wobec niego, czyli Mariusza. Tego, który uratował Cię ze skraju tej przepaści. Ważnym elementem tutaj będzie też to, co wydarzyło się wcześniej.
Jak Ty na skraju tej przepaści się znalazłaś? Otóż znalazłaś się tam z powodu nieporozumienia z Mariuszem. Czyli w pewnym sensie on sam przyczynił się do tego, że zawisłaś na skraju tej przepaści. I Twoje emocje po tym, jak już jesteś uratowana, są przeogromne. Uważasz, że on jest wspaniałym bohaterem – jest bohaterem Twojego życia. Jest najpozytywniejszą postacią, jaką kiedykolwiek spotkałaś. Jako dziecko zawsze marzyłaś o tym, żeby ktoś Ciebie znad przepaści, znad takiej otchłani samotności uratował. Ale to się raczej nie działo. A tutaj, proszę, pojawił się Mariusz i wyciągnął Cię stamtąd. Co prawda na chwilę, ale Ty tego nie widzisz, bo jesteś tak zachłyśnięta swoją ulgą i radością, z powodu ulgi właściwie, że nie widzisz, co realnie się wydarzyło. Targają Tobą zresztą różne emocje, hormony, dopamina wymieszana z kortyzolem – jakieś wariactwo.
I teraz dla porównania – druga historia. Idziesz sobie bezpieczną, stabilną, leśną ścieżką albo ścieżką w ogrodzie i nagle pojawia się on. Ale nie Mariusz. Nagle pojawia się Albert i odciąga Cię na bok. Tak, żebyś nie zrobiła kroku przed siebie, tylko nieco na ukos. Ponieważ gdybyś poszła przed siebie, to rozdeptałabyś ślimaka. Tobie co prawda nie groziło żadne niebezpieczeństwo, ale przynajmniej uratowaliście życie temu biednemu ślimakowi. Czy poczułaś ulgę? Pewnie nie bardzo. Może jakąś minimalną – w zależności od tego, na ile zależało Ci na życiu tego ślimaka. Jeśli go nie widziałaś, to na pewno nie było w Tobie lęku, przerażenia i takich myśli, że z Tobą już koniec. Więc ulgi na temat swój i swojego ocalenia raczej poczuć nie mogłaś. Co najwyżej, jak wspomniałam przed chwilą, ulgę dotyczącą ślimaka. Więc ta Twoja ulga nie będzie zbyt spektakularna. Czy będziesz czuła radość? Może jakąś minimalną. Na pewno nie poczujesz ulgi z tego powodu, że Albert się w ogóle pojawił, bo on po prostu cały czas był obok, bo szliście razem. On pojawił się nagle w takim celu, żeby odciągnąć Cię znad ślimaka. Ale byliście na tym spacerze razem. Nie byłaś tam sama. Gdyby się nie pojawił nad ślimakiem, to pojawiłby się po minucie czy dwóch, bo Ty wiedziałaś po prostu, że on za chwilę będzie, bo gdzieś jest tu blisko.
I jaki jest dla Ciebie bilans emocjonalny tej sytuacji? Radość, taka może nie za wielka w porównaniu z radością z bycia ocaloną znad przepaści. Ulga minimalna albo żadna. Może nawet trochę wkurzenia, że koleś Cię szarpie w imię ratowania ślimaka, zamiast pozwolić Ci iść prosto przed siebie. W rezultacie Albert będzie jakimś nudnawym, może trochę irytującym typkiem. Natomiast Mariusz to wielki bohater. Ktoś naprawdę potężny, silny i ważny. Mariusz wyszarpał Cię z otchłani samotności – znad przepaści, nad którą wisiałaś. Albert natomiast nieco Cię przesunął, abyś nie wdepnęła w ślimaka.
Pętla przywiązania
Zauważmy teraz, że gdyby się w to zagłębić i porozkładać na części – jak lubię to robić w tym podcaście – to można by powiedzieć, że Mariusz w jakimś sensie reguluje wysokość przepaści, nad którą wisisz. On Ciebie wpycha w tę przepaść oczywiście w białych rękawiczkach. Jest w stanie powiedzieć: „przecież ja tak nie chciałem”, „nie miałam złych intencji”, „coś nie zrozumiałaś mnie dobrze chyba”, „a w ogóle to jesteś sobie sama winna, że tam wpadłaś”. Tylko z jakichś dziwnych przyczyn w relacjach z Albertem na brzegu przepaści się nie wisi. I tak jak powiedziałam, że Mariusz sam decyduje o wysokości tego klifu, na którym Ty wisisz. On znika i się wycofuje, a im dłużej to trwa, tym ten klif staje się wyższy. Jak wraca albo częściej się pojawia, to klif maleje.
Dlaczego Twój mózg robi z niego bohatera, kiedy on się pojawia i daje Ci tę ulgę? Ponieważ Twój mózg rejestruje głównie moment przejścia z „zaraz spadnę” w „jestem bezpieczna”. Masz dwa stany: zaraz spadnę/zaraz zginę oraz jestem bezpieczna. I to jest kluczowe. To jest spektakularny moment i Ty to zapamiętujesz. A Mariusz w dodatku jest głównym bohaterem tej chwili. To jest jeden z najsilniejszych możliwych kontrastów emocjonalnych. Jest ogromny kontrast – jest w Tobie mnóstwo lęku i nagle ogromna ulga. Zostałaś ocalona. A ulga to jest przy okazji dla Twego mózgu przeogromna nagroda. Dostaje on pełno dopaminy. I oczywiście uczysz się przez to, że obecność Mariusza równa się ogromnej nagrodzie – dopamina, przyjemność. Mariusz jest przypisany jako źródło tej nagrody. Mimo że obiektywnie on sam Ciebie wepchnął na skraj przepaści. Ale tego już nie widzisz, bo to nie jest aż tak spektakularne, jak moment uratowania Cię.
I mamy tutaj taki cykl: destabilizacja – napięcie – destabilizacja. Czyli wpycha Cię na skraj tej przepaści, powodując jakiś chaos i zamieszanie. Potem jest napięcie, bo wisisz tam i nie wiesz, czy zaraz spadniesz, czy jednak nie spadniesz. Następnie pojawia się on i Cię wyciąga, dając Ci ulgę. I Twoje przywiązanie rośnie. Potem znowu: destabilizacja, napięcie, ulga, wzrost przywiązania. I tak w kółko. I w rezultacie za każdym razem Twoje przywiązanie jest coraz większe, mimo kolejnych świństw, które się dzieją po drugiej stronie. I zobacz, można nawet powiedzieć, że Ty się przywiązujesz nie mimo cierpienia, tylko częściowo właśnie przez to cierpienie, bo dzięki temu cierpieniu ulga, którą czujesz, gdy już jest okej, jest jeszcze bardziej wyrazista. Czyli cierpienie jest kluczowym elementem tego całego mechanizmu. Bo nie dostrzegłabyś ulgi, gdyby nie było cierpienia. Tak jak w tej sytuacji z Albertem, prawda? Nie mogłaś dostrzec tam ulgi, że on Ciebie przesunął z miejsca na miejsce, żebyś nie wlazła w tego ślimaka, ponieważ dla Ciebie nie było tam żadnego zagrożenia. Więc Twoje cierpienie jest konieczne do tego, żeby Mariusz mógł w Twoich oczach urosnąć do rangi superbohatera, króla, władcy i nie wiem kogo tam jeszcze. Boga chyba. Boga – no, to jest dobre określenie.
Pamiętajmy też o tym, że ulga maskuje cały koszt, który poniosłaś, zanim ta ulga nastąpiła. Bo w momencie uratowania Twoje ciało czuje wdzięczność. Emocje mówią, że to jest ktoś ważny. Myślenie się zawęża. Widzisz tę sytuację. Wycinasz tę sytuację. Nie widzisz całościowo – całej historii. Widzisz jedynie skrawek. I nie zadajesz sobie pytania: dlaczego ja się właściwie tu znalazłam? I przez kogo ja się tutaj znalazłam? Kto mnie tutaj wrzucił? Zauważ, że różnica między Mariuszem a Albertem jest taka, że Mariusz wpycha Cię do przepaści, potem Cię z niej wyciąga, a Albert wyciągnąłby Cię z tej przepaści, może nawet i jeszcze szybciej, i sprawniej, i z większym oddaniem, tylko że on po prostu Cię do przepaści nie wpycha, więc nie możesz tego doświadczyć. Zatem w relacji z Albertem nie ma dramatycznych uratowań i nie ma tak ogromnej intensywności doznań, emocji. Nie ma momentów, w których wisisz nad przepaścią.
Ulga po rollercoasterze czy „nudna” przewidywalność?
Podsumować to można w ten sposób, że niektórzy ludzie nie ratują Cię znad przepaści, bo oni po prostu nie sprawiają, że znajdziesz się na krawędzi przepaści. A niesprawienie, że znajdziesz się na skraju przepaści, jest mniej spektakularne niż wepchnięcie Cię na ten klif tak, że wisisz i ledwo się trzymasz, a potem uratowanie. Hm? Do przemyślenia. W relacji z Albertem raczej pojawi się spokój i taka radość, ale pewnie też mniej spektakularna – znacznie mniej spektakularna niż ulga w relacji z Mariuszem. W relacji z Albertem po prostu nie ma napięcia, nie ma zagrożenia więzi, nie ma niepewności co do tego, czy on w ogóle jest obok. Albert jest po prostu dostępny. Jest przewidywalny. Nie wycofuje się emocjonalnie. Jest stale obecny. Nawet kiedy go fizycznie nie ma, to wiesz, że możesz na niego liczyć i w razie potrzeby się pojawi, nawet i z drugiego końca świata, najszybciej jak będzie mógł. Nie powstaje napięcie, które by trzeba rozładować. Nie potrzebujesz rozładowywać żadnego napięcia tutaj w tej relacji. Więc nie ma z czego schodzić. Napięcia, z którego miałabyś zejść, nie ma. I nie ma ulgi. Nie ma spektakularnych emocji.
Co to oznacza? Nie znaczy to na pewno, że ta relacja jest mniej ważna. Nie znaczy to na pewno, że brakuje chemii. I nie znaczy też to, że coś jest nie tak. Po prostu to znaczy, że układ nerwowy nie jest rozregulowany, tylko że funkcjonujesz w spokoju. Co może się pojawić zamiast i bywa mylące? Otóż spokój będzie na stałym poziomie. On nie będzie się pojawiał od czasu do czasu, tylko będzie stały. Będziesz czuła bezpieczeństwo, łagodną radość, brak obsesyjnego myślenia o nim. I to bywa interpretowane jako nic specjalnego, brak iskry, koleś jest nudny. Tak jak wspomniałam, dlatego że nie ma kontrastu napięcie – ulga. Natomiast ulga w relacji z Albertem może się czasem pojawić, chociażby po konflikcie, po chwilowej rozłące – takiej, że zdążyłaś zatęsknić, czy w sytuacji realnego stresu, być może nawet pochodzącego z zewnątrz tej relacji – chciałabyś tego kontaktu, chciałabyś przegadać, ale w tym momencie nie macie takiej możliwości, bo każde z Was na przykład jest czymś zajęte. Tylko że te ulgi w relacji z Albertem są raczej epizodyczne i nie są aż tak spektakularne. Na pewno nie są one fundamentem relacji. Natomiast w relacji z Mariuszem to jest główny z czynników podtrzymujących relację.
Najważniejsze rozróżnienie dla Ciebie. Jeśli się zastanawiasz, czy jesteś w relacji z Albertem, czy z Mariuszem, to przyjrzyj się uldze albo raczej brakowi napięcia. Czy właśnie brak ulgi równa się brakowi napięcia? Czy brak ulgi wynika z braku wcześniejszego napięcia, bo tu masz po prostu spokój? Czy brak ulgi wynika z braku zaangażowania z drugiej strony i właściwie ze stałego napięcia? Bo to są dwa różne zjawiska. Innymi słowy: czy masz napięcie i brak ulgi lub nawet i napięcie, i ulgę? Czy może masz spokój i brak ulgi, bo nie ma skąd się ta ulga wziąć, bo po prostu nie ma w Tobie napięcia? Ulga jest potrzebna tylko tam, gdzie coś Ciebie wcześniej rozregulowało. Jeśli nic nie rozregulowuje, nie potrzebujesz ulgi. Ale wydaje się, że jest wtedy dosyć płasko, bo nie ma tutaj emocjonalnego rollercoastera. Gdyby to jeszcze innymi słowy ująć, to relacja z Mariuszem jest taką, która rani, a potem leczy, natomiast relacja z Albertem nie rani, więc nie ma czego leczyć.
I jeśli tutaj zaczynasz rozkminiać jakieś swoje relacje, w których bierzesz udział w tym momencie, to pamiętaj, że liczy się to, co ktoś robi i to, czego nie robi. I jeśli ktoś czegoś nie robi, to też Cię może ranić. Nie ranimy tylko za pomocą jakichś ważnych, spektakularnych czynów. Możemy zranić kogoś, też nie robiąc czegoś, na co ta osoba liczyła i co było jej potrzebne. Poanalizuj sobie zatem, na ile to, co czujesz, jest napięciem, ulgą, a na ile jest po prostu spokojem, delikatną radością przeplataną znowu ze spokojem. Bo przecież emocje to kompas. Emocje powiedzą Ci bardzo dużo na temat tego, co się w Tobie dzieje. No i pokażą tak naprawdę, czemu się warto przyjrzeć, co warto przeanalizować, co jest ważne, co się dzieje w Twojej głowie, w Twoim wnętrzu, w Twoim sercu. Gdyby nie emocje, to nie widzielibyśmy połowy świata. Bo jednak racjonalny osąd to za mało. Zatem ulga czy spokój? Ulga czy radość? To pytania na dziś.
Dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, zajrzyj sobie do linków w opisie tego odcinka podcastu oraz na stronę pokojwglowie.pl. Tam znajdują się linki do mediów społecznościowych, transkrypcje wszystkich odcinków tego podcastu i sklep z pamiątkami. Aha, i jeszcze jedno – zasubskrybuj sobie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, aby nie przegapić kolejnych odcinków.
