193: Jedzenie vs. Odżywianie: gdy Twój żołądek jest pełny, a serce głodne

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

W tym odcinku zapraszam Cię do przyjrzenia się różnicy między jedzeniem a odżywianiem – ale nie tylko w kontekście tego, co trafia na Twój talerz. Bo dokładnie ten sam mechanizm działa w relacjach.

Możesz jeść dużo, a nadal być głodna. Możesz być w relacji, a nadal czuć pustkę. Dlaczego tak się dzieje?

Opowiadam o tym, czym jest „emocjonalne fast food”, które daje szybki zastrzyk przyjemności, ale na dłuższą metę zostawia Cię wyczerpaną i niedożywioną… oraz czym są relacje, które naprawdę karmią – dają spokój, stabilność i poczucie bezpieczeństwa.

Z tego odcinka dowiesz się:
– dlaczego jedzenie to czynność, a odżywianie to proces
– czym jest ukryty głód – również w relacjach
– jak rozpoznać, czy coś Cię wzmacnia, czy tylko „zapycha”
– dlaczego toksyczne relacje działają jak cukier – szybko uzależniają, ale nie odżywiają
– jak Twoje wybory żywieniowe łączą się z wyborami emocjonalnymi

To odcinek o uważności, o sygnałach z ciała i o tym, jak przestać zadowalać się byle czym – zarówno na talerzu, jak i w życiu. 

Bo możesz mieć pełny żołądek… i jednocześnie bardzo głodne serce.

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Poppers and Prosecco” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

 

193: Jedzenie vs. Odżywianie: gdy Twój żołądek jest pełny, a serce głodne

Witam w 193. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, jaka jest różnica między jedzeniem i odżywianiem, ale nie tylko w kontekście jedzenia, ale też relacji z Albertem i z Mariuszem, gdzie jedna z nich będzie jedzeniem, a druga odżywianiem.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i od wielu lat pracuję z dorosłymi, prowadząc terapię.

Zadbaj o swoje ciało

Choć w potocznym języku słów „jedzenie” i „odżywianie” używamy zamiennie, ich znaczenie z punktu widzenia biologii i psychologii jest zupełnie inne. Można powiedzieć, że jedzenie to czynność, a odżywianie to proces. Jedzenie jest proste, a odżywianie bardziej złożone. Jedzenie wymaga wykonania pewnych czynności, czyli właśnie, tak jak powiedziałam, jest to czynność. Natomiast odżywianie wymaga świadomości – wymaga uważności na siebie. Ale do tego zaraz wrócimy. Jedzenie to zaspokojenie impulsu. Jedzenie to po prostu akt konsumpcji. Często kierują nim czynniki zewnętrzne lub emocjonalne, a nie faktyczne zapotrzebowanie organizmu. Cel? Uciszenie głodu, sprawienie sobie przyjemności, tradycja towarzyska lub zajęcie czymś rąk. Często podyktowane smakiem, reklamą – niestety, wygodą – czyli fast food – albo emocjami w postaci zajadania stresu. Efekt: pełny żołądek, ale niekoniecznie pełne zasoby energii. Można zjeść 3000 kalorii i nadal być głodnym na poziomie komórkowym, jeśli jedzenie było pozbawione wartości. I powiem Wam, że ja dokładnie tak mam. Jak najem się słodyczy zamiast obiadu, to się nadal czuję głodna. I mając tego świadomość, teraz już z dużą niechęcią podchodzę do jedzenia słodyczy wtedy, kiedy jestem głodna. One raczej czasami są dodatkiem, jak mam ochotę. Natomiast jeżeli czuję naprawdę głód i pusty żołądek, to też czuję niechęć do słodyczy jednocześnie. Jakoś one mi w ogóle nie pasują do odżywienia się, bo wiem, że potrzebuję wtedy się odżywiać. Oczywiście nie zawsze podchodziłam do siebie samej z taką świadomością.

I właśnie, może wykorzystam tutaj ten moment. Słuchajcie, stworzyłam dodatkowe odcinki – w ogóle też miejsce w sieci. To jest platforma Herohero. I na tej platformie jest profil „Pokój w głowie – wieczorne rozmowy”. I tak będą zatytułowane dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie”. Link znajdziecie w pierwszej linijce opisu tego odcinka podcastu, ale powiem też tutaj: herohero.co/pokojwglowie – bez żadnych polskich znaków i spacji. Link, tak jak powiedziałam, znajdziecie też w opisie tego odcinka podcastu. Zapraszam Was na ten profil i to będą odcinki płatne, ale dla pierwszych 100 osób miesięczna subskrypcja będzie gratisowa, żeby przetestować sobie ten profil. Zobaczycie informacje w opisie tego odcinka podcastu. Proszę, poczytajcie tam sobie, jeżeli ktoś ma ochotę na te dodatkowe odcinki. I ja właśnie tam opowiem moje historie z życia, tak naprawdę, które sprawiły, że powstał podcast „Pokój w głowie”, bo „Pokój w głowie” to są moje notatki. Nagrywam sobie te odcinki, żeby nie zapomnieć pewnych rzeczy – wniosków, do których kiedyś doszłam. I przy okazji z Wami tymi wnioskami się dzielę. Ale w tych dodatkowych odcinkach chciałabym jeszcze Wam opowiedzieć, jakie historie z mojego życia sprawiły, że ja w ogóle tych wniosków zaczęłam szukać. I między innymi wniosków na temat jedzenia i odżywiania – jak to było u mnie. To opowiem Wam w jednym z dodatkowych odcinków. Opowiem Wam też, jak kiedyś przez wiele lat nie lubiłam mojego męża, a potem zostaliśmy małżeństwem i jesteśmy do dziś. Więc zapraszam na te historie.

Wracając do jedzenia i odżywiania. Powiedziałam już, czym jest jedzenie. A teraz dla kontrastu – odżywianie. Odżywianie to jest taka inwestycja w najlepsze paliwo. Odżywianie to dostarczenie organizmowi konkretnych narzędzi, których potrzebuje do budowania komórek, produkcji hormonów i regeneracji tkanek. Cel? Dostarczenie niezbędnych mikro- i makro elementów, witamin, minerałów, białek, tłuszczów i węglowodanów. Wybory? Świadome dobieranie produktów o wysokiej gęstości odżywczej, a nie kalorycznej. Efekt? Stabilny poziom energii, jasność umysłu, silny układ odpornościowy i lepsza regeneracja. To są czynniki, na które warto zwracać uwagę i mieć skierowaną swoją uważność, przyglądając się sobie. Dlaczego rozróżnienie między jedzeniem a odżywianiem jest tak ważne? Bo ciało to jest taka wysokiej klasy maszyna. Możesz wlać do baku cokolwiek, co się pali – czyli wrzucić tam jakieś jedzenie, na przykład czekoladę, która na pierwszym miejscu swojego składu ma cukier. I możesz właśnie do tego baku wrzucić cokolwiek, żeby silnik w ogóle ruszył, ale tylko odpowiedniej jakości paliwo – czyli odżywianie sprawi, że maszyna nie zatrze się po kilku latach i będzie pracować sprawnie na najwyższych obrotach. Będzie bardziej długodystansowa.

Kluczem jest balans. Oczywiście nie chodzi o to, żeby nigdy nie jeść słodyczy i jakichś „śmieci”, bo być może brak zakazu jest nam potrzebny do zdrowia psychicznego. I myślę, że czasami to jest okej. Ale jeżeli zbyt często to robimy i się nie odżywiamy, tylko jemy byle co, to na pewno będzie to skutkowało naszym stanem zdrowia. I ciekawostka. Można być osobą z nadwagą czy nawet otyłością tak naprawdę, a jednocześnie być niedożywionym. Dzieje się tak, gdy dieta opiera się na pustych kaloriach, które dają energię, ale nie dają budulca dla organizmu. Czyli można jeść, ale się nie odżywiać jednocześnie. I to jest jeden z największych paradoksów współczesnego świata. Możemy dostarczyć organizmowi ogromne ilości energii, czyli kalorii, a jednocześnie doprowadzić go do biologicznego głodu. Zjawisko to często określa się mianem ukrytego głodu lub niedożywienia jakościowego. Jak to możliwe? Wyobraź sobie swój organizm. Tu będzie kolejne porównanie – wyobraź sobie swój organizm jako taki plac budowy. Aby postawić dom, potrzebujesz cegieł, cementu, kabli, ekipy budowlanej. No i tak, masz jedzenie. Jedzenie bez odżywiania. To sytuacja, w której na budowę przyjeżdża 50 ciężarówek wypełnionych samym piachem. Masz mnóstwo materiału, czyli energii – to są kalorie. Ale nie masz ani jednej cegły, czyli żadnego białka, ani grama cementu, czyli witamin. Dom nie powstanie, mimo że plac jest zasypany po brzegi.

Co się dzieje, kiedy jemy, ale się nie odżywiamy? Puste kalorie trafiają do naszego ciała. Cukier, rafinowane, utwardzone tłuszcze roślinne dają szybki skok energii, ale nie niosą ze sobą żadnych wartości budulcowych. Jeżeli w tym jedzeniu brakuje mikroelementów, to procesy chemiczne w Twoim ciele, jak np. bicie serca czy myślenie, które wymagają magnezu, cynku, żelaza, witamin, nie będą wtedy przebiegały sprawnie. Jeśli ich nie dostarczysz, ciało musi pożyczać je z własnych zasobów, np. wapń z kości, co prowadzi do ich osłabienia. To błędne koło głodu, ponieważ Twoje komórki nie dostały tego, czego potrzebują. Mimo że żołądek jest pełen, mózg wysyła sygnał: nadal brakuje nam cynku, magnezu, białka – jedz dalej, jedz dalej, jedz dalej. To dlatego po zjedzeniu czekoladek składających się głównie z cukru, po chwili znów możesz szukać czegoś w kuchni. Czym skutkuje jedzenie bez odżywiania? Chronicznym zmęczeniem, problemami z koncentracją, słabą odpornością – bo organizm nie ma z czego budować przeciwciał – i złym samopoczuciem. Około 90% serotoniny, czyli hormonu szczęścia, powstaje w jelitach, które potrzebują odżywczego błonnika, a nie chemicznych dodatków.

 
 

Zadbaj o swoje relacje

Dobra, ale jak to się ma do tematyki tego podcastu? Oczywiście, że się ma. Otóż relacje, podobnie jak jedzenie, mogą nas budować albo tylko zapychać czas, pozostawiając nas emocjonalnie niedożywionymi. Relacje fast food – czyli puste kalorie – toksyczne relacje, są intensywne, dają szybki strzał dopaminy, ale nie niosą żadnej wartości na przyszłość. Mechanizm? To relacje oparte na chwilowej przyjemności, dramacie, wspólnym narzekaniu. Czujesz ekscytację, jak po cukrze, ale po spotkaniu jesteś wyczerpana i czujesz pustkę. Efekt? Tak jak fast food, niszczy zdrowie. Toksyczna relacja niszczy Twoją samoocenę. I Twoje zdrowie zresztą też, bo jesteś w 100% skoncentrowana na tym, jak w takiej relacji rozwiązywać sztucznie wygenerowane problemy. Nie masz wtedy uważności na siebie, na swoje odczucia z ciała, więc jesz cokolwiek zamiast się odżywiać. I skutkuje to też oczywiście zaniedbaniem się od strony fizycznej, więc niszczysz swoje zdrowie – zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Jesteś może „najedzona” uwagą drugiej osoby, ale Twój system nerwowy jest w stanie zapalnym. Uwagą, ale taką negatywną uwagą – tak jak wspomniałam. Czyli „najedzona” uwagą drugiej osoby w sytuacjach, kiedy tamten ktoś generuje problemy, których nie ma. Więc Ty zajmujesz się rozwiązywaniem problemów, których tak naprawdę nie ma, ale ktoś je wygenerował. Konsekwencja jest taka, że często po spotkaniu z taką osobą czujesz się ciężko, masz mniej energii niż przedtem i czujesz subtelny niesmak. I to były relacje typu fast food.

I teraz drugi kraniec – relacje superfood, czyli te, które zasługują na nasze najbliższe orbity. A więc relacje wysokiej jakości – odżywcze. To więzi, które sprawiają, że czujesz się silniejsza, mądrzejsza, bardziej odporna na stresy świata zewnętrznego. To takie relacje, które pozwalają Ci rozwinąć skrzydła i dają wiatr w żagle. Oparte są one na autentyczności, aktywnym słuchaniu, bezpiecznej bliskości. Relacje, w których możesz pokazać swoje słabe ogniwa, a druga osoba pomoże Ci je wzmocnić. Jak dieta bogata w witaminy buduje odporność, tak odżywcza relacja buduje Twoją odporność psychiczną – Twoją rezyliencję. Przy tej osobie rośniesz, zamiast tylko trwać. Objaw ostateczny? Po spotkaniu czujesz spokój, lekkość i przypływ chęci do działania. Masz poczucie, że Twoje akumulatory zostały naładowane.

Myślę, że tutaj – jakby porównać to jedzenie i relacje – my często sobie zadajemy złe pytanie, tak żeby się przyjrzeć w ogóle temu, co się wydarzyło, kiedy już czujemy, że może coś poszło nie tak, że zjedliśmy coś złego albo że w relacji wydarzyło się coś złego, co jest toksyczne. Zadajemy sobie pytanie: Czy ja miałam prawo tak się zachować? Czy ja mam prawo tak się czuć? Czy ja miałam prawo to zjeść? Zamiast zadać sobie pytanie: Czy to, co się wydarzyło jest w rezultacie dla mnie dobre? Czy ja teraz czuję się dobrze, czy czuję się źle? Czy ja tak samo źle czuję się zazwyczaj po zjedzeniu tego, czy po spotkaniu? Czyli patrzymy na swoje odczucia i jednorazowo, i długodystansowo. Warto tak robić, zamiast ciągle zadawać sobie pytanie: Czy ja miałam prawo to zjeść? Bo jak dojdę do wniosku, że miałam prawo, to co? Będę jadła to, po czym czuję się źle? Zawsze to powtarzam: najważniejsze informacje są w nas. A nasze ciało zawsze daje nam sygnały, zarówno w postaci tego, co czujemy fizycznie – zdrowie, choroba, napięcie, rozluźnienie, ból albo przypływ energii, odpływ energii. Warto w to się pozagłębiać, rozróżnić w ogóle co za rodzaje sygnałów pokazuje nam nasze ciało. I oczywiście mamy też sygnały płynące z wnętrza nas w postaci naszych emocji. Warto też się zastanowić, kto w Twoim otoczeniu jest dla Ciebie jak na przykład zielone warzywa i owoce – może czasem trudne w obróbce, czyli pamiętajcie, to nie jest łatwizna te superfoody, ale jednak dające życie – a kto jest jak słodki gazowany napój, czyli po prostu jakiś „śmieć” w płynie, czyli miły na początku, ale zostawiający zjazd energetyczny.

I teraz, jak to się ma do Róży oraz Alberta i Mariusza z podcastu? Niestety jest tak, że jeżeli nam brak uważności na siebie, to będziemy się pchać w byle jakie jedzenie i w byle jakie relacje, bo ignorujemy odczucia, płynące z naszego wnętrza. Będziemy się nie odżywiać, tylko jeść. I będziemy zapychać czas śmieciowymi relacjami, w postaci przesiadywania Mariusza pod toi toiem. Można by powiedzieć, że mechanizm jedzenia – zamiast odżywiania – rzadko dotyczy tylko talerza. Zazwyczaj jest to pewien schemat funkcjonowania, taki styl myślenia, który przenosi się na inne sfery życia, w tym na relacje. I oto dlaczego zarówno jedzenie, jak i relacje są ze sobą połączone. Po pierwsze, ważny jest tutaj poziom samoświadomości czy uważności. Osoba, która wybiera odżywianie musi być uważna. Musi zadać sobie pytanie: Czego teraz potrzebuję, co mi służy? Jeśli ktoś nie wykształcił nawyku zadawania sobie tych pytań przy lodówce, prawdopodobnie nie zadaje ich też w relacjach. Efekt? Taka osoba konsumuje ludzi przypadkowych, podobnie jak przypadkowe przekąski. Bierze to, co jest pod ręką, byle tylko zagłuszyć chwilowy dyskomfort lub nudę. I tak to się mówi – jesteś głodny, nie idź na zakupy w sklepie spożywczym. Jak jesteś głodna uczuć i głodna emocjonalnie, to nie idź wybierać ludzi do swego życia, szczególnie najbliższych.

Druga rzecz, mechanizm regulacji emocji, czyli ucieczka kontra konfrontacja. Jedzenie śmieciowe często służy do regulacji emocji. Zajadamy stres, smutek czy lęk. To strategia unikania konfrontacji z własnym wnętrzem. W relacjach działa to identycznie. Byle jaka relacja – np. toksyczna, ale intensywna – działa jak cukier. Daje szybki wyrzut dopaminy, który pozwala zapomnieć o własnych problemach albo wręcz o problemach w tejże relacji. Czyli dopamina odwraca nam uwagę od tego, że jakość relacji jest beznadziejna. Osoba, która nie potrafi odżywić się emocjonalnie w samotności, będzie szukać kogokolwiek, kto wypełni jej wewnętrzną pustkę, nie patrząc na jakość tej więzi. Wreszcie tolerancja na niską jakość, na byle jakie relacje. Ja to zawsze powtarzam, że lepiej być samej niż w byle jakim związku. I lepiej chyba już nie zjeść nic niż byle jakie jedzenie, no chyba że jesteśmy, wiecie, zgubieni w górach i nie wiadomo, kiedy dostaniemy jakąś żywność. Natomiast jeśli Twoje ciało jest przyzwyczajone do niskiej jakości paliwa, Twoje standardy ogólnie się obniżają. W aspekcie biologicznym dieta oparta na zapychaczach rozregulowuje układ nagrody w mózgu. Stajesz się bardziej podatna na szybkie bodźce i trudniej Ci docenić powolne, głębokie procesy, takie jak budowanie zaufania w relacji. A gdyby spojrzeć od strony psychologicznej, to jeśli nie szanujesz własnego ciała na tyle, by je odżywić, podświadomie możesz czuć, że nie zasługujesz na relacje wysokiej jakości. Akceptujesz ochłapy emocjonalne, bo Twój ogólny standard dbania o siebie jest niski.

Kolejna rzecz – brak energii na trudne odżywianie. Czyli to jest takie błędne koło, prawda? Prawdziwe odżywianie, zarówno dietetyczne – czyli to biologiczne, fizyczne, jak i relacyjne, wymaga wysiłku. I oczywiście możesz nie mieć siły na ten wysiłek. Trzeba ugotować na przykład zdrowy posiłek, zamiast zamówić pizzę albo kupić zamrożoną pizzę. Trzeba przeprowadzić trudną, szczerą rozmowę, rozwiązać problemy, zajrzeć też w głąb siebie, ubrać w słowa, co się w Tobie dzieje, co czujesz, dlaczego tak czujesz i czego oczekujesz od drugiej osoby. Wtedy dopiero możesz rozmawiać. Więc trzeba gadać i prowadzić ważne rozmowy, zamiast zamiatać pod dywan różne problemy i milczeć w ważnych tematach, udając, że jest okej. Osoba, która biologicznie się nie odżywia, często po prostu nie ma siły na budowanie głębokich relacji. Osoba, która nie buduje głębokich relacji, tylko polega na strzałach dopaminy w toksycznych relacjach, może nie mieć siły na odżywianie fizyczne, czyli na dobre jedzenie. I tak naprawdę w rezultacie ta biedna Róża jest w trybie przetrwania, w którym wybiera się najprostsze, najmniej energochłonne rozwiązania, czyli bylejakość.

Do usłyszenia w „Wieczornych rozmowach”

I zobaczcie, a propos trybu przetrwania, tak jak powiedziałam, jak się zgubimy w górach, to oczywiście, że czekolada z cukrem będzie najlepszym jedzeniem. W góry, na długie wędrówki, zabieramy czekoladę jako coś awaryjnego. Jeżeli chcemy sobie zorganizować surwiwalowy plecak, tam też pakujemy czekoladę. Bo to jest właśnie dobre jedzenie w trybie przetrwania, ponieważ daje nam kopniaka energii. Na chwilę. To nie jest inwestycja długodystansowa. W takich momentach chodzi o to, żeby dostać energię na chwilę. I żeby to miało też małą objętość. Bo tutaj celem jest to, żeby przeżyć. Żeby przeżyć, a nie żeby być zdrowym. Kiedy zagrożone jest życie i zdrowie, to przede wszystkim dbamy o życie. Natomiast my, niestety często siedząc pod toi toiem, zachowujemy się też tak, jakby było zagrożone życie i zdrowie. I cóż, i właśnie dlatego można powiedzieć, że relacja z Mariuszem jest toksyczna, bo czujemy się, jakby było zagrożone nasze życie i zdrowie, a zdrowie to zresztą realnie jest zagrożone. Choć być może w niektórych przypadkach życie też.

Zapraszam Was raz jeszcze na platformę Herohero. Mam nadzieję, że uda nam się trochę podziałać w kierunku stworzenia tam społeczności, bo media społecznościowe trochę mnie, przyznam, zawodzą w tym zakresie. Wskakujcie przez link podany w opisie tego odcinka podcastu i jeszcze raz go powiem: herohero.co/pokojwglowie. To będą „Wieczorne rozmowy”. Więc zapraszam Was na „Pokój w głowie – wieczorne rozmowy”. Tymczasem dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Odżywiajcie się dobrze, słuchając w tym siebie. Miejcie uważność na siebie. A jak nie macie tej uważności, to poćwiczcie i nauczcie się, bo myślę, że warto to potraktować jako problem do rozwiązania – uważność na siebie. Dziękuję za uwagę. Zasubskrybuj sobie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej lub na YouTube, aby nie przegapić kolejnych odcinków.

 
Koszyk