191: Sztuczna empatia

Czy empatia zawsze oznacza prawdziwe zrozumienie drugiego człowieka? W tym odcinku przyglądam się zjawisku sztucznej empatii – takiej, która na pierwszy rzut oka wygląda przekonująco, ale w rzeczywistości nie buduje bliskości.

Na przykładzie dwóch znanych Wam postaci – Mariusza i Alberta – pokazuję, jak różni się proces poznawania osoby autentycznie otwartej na relację od tej, która jedynie odgrywa empatię. Dowiesz się, dlaczego na początku obie te postawy mogą wyglądać bardzo podobnie oraz co dzieje się po kilku tygodniach czy miesiącach znajomości.

Opowiadam o tym, czym jest „zarządzanie wizerunkiem” w relacjach, jak działa mechanizm „kopania w piasku i trafiania na beton” oraz dlaczego niektórzy potrafią perfekcyjnie mówić o emocjach, a jednocześnie nie są gotowi na prawdziwą bliskość.

Ten odcinek pomoże Ci lepiej rozpoznawać sygnały ostrzegawcze, odróżniać autentyczną empatię od wyuczonej strategii komunikacyjnej i świadomie przyglądać się temu, co naprawdę buduje zdrową relację.

Bo prawdziwa empatia to nie słowa. To spójność, odpowiedzialność i gotowość do zmiany.

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Opportunity Walks” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

191: Sztuczna empatia

Witam w 191. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym porozmawiać o mechanice poznawania Alberta i Mariusza. W czym te dwa procesy poznawania człowieka się różnią? Czego się spodziewać, jeśli poznajemy Alberta? I czego się spodziewać, kiedy poznajemy Mariusza? Na co zwrócić uwagę? I jak odróżnić tak naprawdę jednego od drugiego? Po czym poznać, że mamy do czynienia z Mariuszem, a po czym poznać, że może to jest Albert i ta relacja dobrze wróży? Mariusz i Albert to postaci z mojego podcastu. Jeżeli nie wiesz, kim są, posłuchaj sobie wcześniejszych odcinków, na przykład odcinka 37.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc terapię.

Kwartał na poznanie prawdziwego oblicza

Lubię ujmować różne psychologiczne sprawy w sposób taki jak najbardziej konkretny, obrazowy, wręcz techniczny. Lubię robić takie schematy z tematu emocji. I dzisiaj spróbujemy tak właśnie sobie poukładać proces poznawania Mariusza i Alberta, a także proces tego, kiedy on stopniowo przekonuje się co do tego, że Tobie na nim zależy. Jak to wygląda? Jak to przebiega? I co po czym następuje? Na początku nie znamy człowieka, prawda? Stykamy się z kimś pierwszy raz i jeszcze nie wiadomo, czy to jest Mariusz, czy Albert. I kiedy dwie osoby się poznają, to dochodzi między nimi do interakcji – do rozmów, do sytuacji, do spotkań, znowu do rozmów, ponownych sytuacji, ponownych spotkań. I tak się to jakoś kręci. Każde zetknięcie najczęściej sprawia – albo przynajmniej powinno sprawiać, że wiemy o tym człowieku coraz więcej. Bo zadaliśmy mu więcej pytań. Bo więcej o sobie opowiedział. Bardziej znamy jego historię. Odkrywamy tę jego historię coraz bardziej lub on ją odsłania przed nami. Więc tak jakby kopiemy. To można porównać do kopania. Kopie w takim plażowym piasku coraz głębiej.

Wyobraźmy sobie, że łopatką na plaży kopiemy dołek. I na początku może ten piach jest taki dosyć twardy i ciężki, ale jeśli mamy akurat do czynienia z Albertem, czyli kimś, kto jest otwarty na bliskość, to z biegiem czasu kopać będzie coraz łatwiej. Ponieważ w zdrowym stylu przywiązania i w zdrowych relacjach, w zdrowej bliskości, im bardziej kogoś znamy i ta osoba nas nie zawodzi, to tym bardziej jej ufamy i tym bardziej jesteśmy też podatni na wpływ ze strony tej drugiej osoby. Czyli Albert będzie coraz bardziej podatny na Twój wpływ w takim znaczeniu, że jak coś mówisz, jak zadasz mu pytanie, zarzucisz jakąś „rozkminę”, to prawdopodobnie dasz mu do myślenia. On będzie się zastanawiał. Być może coś przedefiniuje. Może coś odkryje. Po prostu będziesz miała poczucie, że jak odbijasz piłkę, to ona nie znika, tylko tam po drugiej stronie zachodzi jakiś proces. Potem on tę piłkę odbija do Ciebie i jakiś proces zachodzi w Tobie. I taki sam wpływ on ma na Ciebie, jak Ty na niego – jest równowaga. Ty się zastanawiasz nad tym, co mówi on, zapamiętujesz to, co on mówi, a on zapamiętuje, co mówisz Ty i sobie to rozkminia i układa. Poznaje Ciebie, a pewnie przy okazji poznaje też samego siebie. Poznajecie się nawzajem. Jest równowaga. Jest spokój. Jest w tym prawdziwy dialog. I im bardziej się znacie, tym łatwiej jest wtedy rozmawiać. Tym łatwiej jest zaufać drugiej osobie, jeszcze głębiej wchodzić w tę relację i pogłębiać też więź, która Was łączy.

A jak jest w przypadku Mariusza, czyli kogoś, kto jest zamknięty na bliskość, kto bliskości się boi, kto chciałby ją nawiązać, ale jednak zawsze przed nią ucieka, kiedy już zaistnieje zagrożenie bliskością? Otóż z Mariuszem jest inaczej. Tam kopiesz w tym piachu i docierasz po prostu do takiej betonowej ściany. Do betonu, którego nie możesz rozkruszyć łopatą. Nie możesz nic z tym zrobić. Nie masz już wpływu. Nie dokopiesz się nigdzie więcej. Możesz uderzać łopatą o tę betonową ścianę, a w sumie to podłogę, tak naprawdę, zagrzebaną pod piaskiem. Możesz uderzać łopatą, ale pewnie szybciej ta łopata Ci się połamie, niż rozbijesz beton. Jeśli chodzi o Mariusza, to tutaj zazwyczaj zachodzi taki proces, że im bardziej Ty jemu dajesz poczucie, że Ci zależy, to on zamiast bardziej Ci ufać, to ufa coraz mniej. Stajesz się dla niego zagrożeniem. Im bardziej Tobie zależy, im bardziej jesteś oddana tej relacji, im bardziej jesteś autentyczna, im bardziej masz takie intencje pro w budowaniu czegoś wspólnie i planowaniu przyszłości, on tym bardziej będzie się zamykał i uciekał przed Tobą. I to jest właśnie ten beton, z którym się zderzysz.

Ile tradycyjnie trwa dokopywanie się do betonu u Mariusza? Otóż myślę, że klasyka to są jakieś dwa-trzy miesiące. Dlatego zawsze powtarzam: daj sobie dwa-trzy miesiące, zanim naprawdę wyciągniesz wnioski na temat człowieka, bo przez dwa-trzy miesiące można fantastycznie zarządzać wizerunkiem, można wykreować się na refleksyjnego faceta pełnego „rozkmin”, otwartego na Twój wpływ, otwartego na Twoje pytania, na zastanawianie się nad odpowiedziami na Twoje pytania – takiego, z którym mogłabyś prowadzić prawdziwy dialog, taki jaki prowadzisz z Albertem. Tylko że u niego to jest zarządzanie wizerunkiem. On tak naprawdę nad tym za bardzo się nie zastanawia, bo do niego to nie dociera tak, jak Tobie się wydaje, że dociera. To wszystko zderza się z tym betonem zagrzebanym pod piaskiem. A czym jest ten beton? Jego lękiem. Jego lękiem przed bliskością. Jego lękiem przed tym, że straci kontrolę, Ty nim zawładniesz, nic już nie będzie miał do powiedzenia w swoim życiu i będzie już tylko czuł się źle. I jego lękiem przed tym, że będzie musiał na co dzień w prywatnym życiu, gdybyście zamieszkali razem, zarządzać wizerunkiem. Oczywiście są też tacy Mariusze, którzy zamieszkują z kimś i nadal zarządzają wizerunkiem. I męczą się strasznie. Czują się jakby byli codziennie grillowani. Gdzieś tam uciekają w inne relacje i w potajemne życie. Ale myślę, że większość jednak pokaże ten swój mur w ciągu dwóch-trzech miesięcy. Zauważcie też, że z tego by wynikało, że nie jesteś w stanie najczęściej już na samiutkim początku rozpoznać, czy masz do czynienia z Albertem, czy z Mariuszem. Chyba że już na wstępie wyjdzie jakaś czerwona flaga w postaci braku szacunku do Ciebie albo do kogokolwiek, to wiadomo wtedy, że to nie jest Albert. Ponieważ jeżeli ktoś nie szanuje choćby jednej osoby, to ma gotowość do nieszanowania także Ciebie, gdyby nadarzyła się ku temu okazja, np. jakiś konflikt.

Empatia stała, czy na pokaz?

A na czym konkretnie polega dokopanie się do tej betonowej podłogi? Na czym polega zderzenie z nią łopaty? Łopaty, którą Róża kopie. Otóż Mariusz na przykład zaczyna mówić sprzeczne rzeczy. Albo ktoś z otoczenia Róży widzi różnicę między jego słowami, a jego zachowaniem. Lub sama Róża może to dostrzec. Po prostu jest niespójny w tym, co mówi i w tym, co robi. Pojawia się sytuacja kryzysowa, której nie da się przykryć narracją. Pojawia się sytuacja kryzysowa, w której np. wychodzi właśnie brak szacunku, wychodzi agresja, wychodzi prawdziwe oblicze Mariusza. Albo może Mariusz po prostu znika. Wcześniej udawał człowieka bardzo świadomego i dbającego o rozwój swojej inteligencji emocjonalnej, aby radzić sobie w konfliktowych sytuacjach, bo on przeszedł przecież – tak on sam utrzymuje – jakieś terapie, długą terapię, on jest już tak doświadczony w ogóle, co pogłębia Twoje zaufanie do niego, a potem się okazuje, że zdarza się konflikt i on po prostu nie ogarnia. Zachowuje się jak dziecko i albo widać w nim jakieś emocje, nad którymi nie panuje, nie wypowiada się zbyt logicznie, albo po prostu znika. Może być też tak, że Mariusz bardzo pilnuje, jak jest postrzegany i Róża to zauważa, że bardziej mu zależy na wrażeniu, jakie wywołuje, niż na relacji z Różą. Jego opowieści o sobie są starannie skonstruowane, że tam nie ma miejsca na jakieś wątpliwości, na potknięcia, na słabości. Mariusz publicznie pokazuje siebie jeszcze mniej, niż w tej relacji z Różą, bo ona przynajmniej już ma świadomość, że dokopała się do betonu. Natomiast zewnętrznie Mariusz może wyglądać na kogoś naprawdę otwartego na bliskość i empatycznego. Jeśli od razu widać taką nieświadomość emocjonalną, to nie będziecie wnikać w relacje, prawda? Na tyle jesteście już świadome, że się nie nabierzecie, że to jest Albert. Natomiast współczesny Mariusz w XXI wieku potrafi dobrze odegrać rolę kogoś empatycznego i takiego świadomego emocjonalnie.

Co taki Mariusz przykładowo będzie robił? On może np. nauczyć się takich zachowań, jak pytanie o uczucia. – Co wtedy poczułaś? – on Ciebie zapyta. Umie też parafrazować: – Rozumiem, że było Ci wtedy trudno. Używa języka emocji. Mówi spokojnym tonem głosu. Nawiązuje i podtrzymuje kontakt wzrokowy. I oczywiście on może mieć to wytrenowane, ale Ty będziesz to odbierała jako prawdziwą empatię, jako zainteresowanie tym, co czujesz, jako głęboką więź, która rodzi się między Wami. Poza tym, pamiętajmy też, że on naprawdę może być trochę empatyczny. Do momentu, kiedy mu nie przysłoni racjonalnego obrazu sytuacji jego własny lęk. Czyli on może towarzyszyć Twoim emocjom, może je czuć, może je rozumieć, ale kiedy dokopiesz się do tej ściany, to już się kończy jego rozumienie. On wtedy prawdopodobnie będzie w swojej głowie posądzał Ciebie o złe intencje i to już raczej nie będzie wynikało z empatii, tylko z jego zniekształceń poznawczych, z jego domysłów, z czytania też w Twoich myślach. My zwykle oceniamy empatię po słowach, po mikrogestach, po uważności w rozmowie. Jeśli Mariusz to wszystko potrafi, to będziesz wierzyła, że jest empatyczny. Jeśli ktoś zna te kody społeczne, może przez dłuższy czas sprawiać wrażenie osoby bardzo świadomej emocjonalnie.

A co zwykle zdradza różnicę między prawdziwą empatią, a taką odegraną czy powierzchowną? Otóż na dłuższą metę różnica pojawia się w momentach wymagających konsekwencji. Czyli widzisz, czy jego empatia jest stała, czy pojawia się tylko w wybranych sytuacjach. Pojawia się w momentach wymagających ponoszenia kosztu. Czy Mariusz potrafi zmienić swoje zachowanie, gdy Ciebie rani, czy tylko gadać w empatyczny sposób? Ale nie ma to wpływu na to, jak się zachowuje. Czy potrafi ponieść odpowiedzialność za błędy? Czy pojawia się realna refleksja? Czy pojawia się skrucha i zmiana, czy pojawiają się tylko eleganckie słowa z jego strony. I to właśnie dzieje się w ciągu tych dwóch-trzech miesięcy, kiedy Ty kopiesz. Prawdopodobnie dokopiesz się do jakiejś sytuacji, która wywoła jakikolwiek konflikt – może konflikcik tak naprawdę – i wtedy często się okazuje, że empatia była raczej strategią komunikacyjną i jego sposobem zarządzania wizerunkiem – jakby narzędziem do promowania swego wizerunku, niż cechą relacyjną. Ta jego empatia była odegraną rolą. Była powierzchowna. On zagrał empatię, a nie był realnie empatyczny. I empatia jako rola najczęściej utrzymuje się dobrze wtedy, gdy relacja jest powierzchowna, czyli póki kopiesz tylko w tym miękkim piasku, to jest okej. Utrzymuje się, kiedy kontakt jest sporadyczny – co jest oczywiście domeną Mariusza. Sporadyczny kontakt pojawia się i znika. Nie jest z Tobą na stałe, tylko pojawia się i znika. Pojawia się np. w weekendy. Pojawia się, gdy ma czas. Pojawia się, gdy nie ma pracy. Pojawia się, gdy coś tam. No i oczywiście empatia jako rola się utrzymuje, póki nie pojawi się konflikt. Natomiast w sytuacjach frustracji, krytyki, utraty kontroli nad wizerunkiem, maska bywa trudniejsza do utrzymania i już wcale nie jest tak łatwo utrzymać ten swój wizerunek empatycznej osoby.

Skupienie na drugiej osobie

Słuchajcie, wkrótce będę miała dla Was dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie” i zaproponuję Wam takie fajne miejsce, w którym być może uda się nawiązać relacje i stworzyć społeczność. Miejsce bez reklam i bez algorytmów. Więc jesteśmy w kontakcie w tej sprawie – słuchajcie kolejnych odcinków, będę o tym mówić.

Ale wracając do tematu, dlaczego Albert nie potrzebuje zarządzać wizerunkiem i tak koncentrować się na zarządzaniu wizerunkiem w relacji z Różą? Albert jest po prostu spójny wewnętrznie. On nie musi stale kontrolować narracji o sobie. On nie musi tego pilnować. On nie czuje się, jakby snuł jakąś intrygę. Prawda? Kiedy snujemy intrygi, to musimy być czujni. Natomiast jak jesteśmy sobą i polegamy na prawdzie, to możemy się wyluzować, bo wiemy, że prawda się obroni. Zachowania, wartości i słowa u Alberta są do siebie zbliżone, bo on to wszystko ma już dawno przemyślane, poukładane i nie musi nic kreować na siłę. I w rezultacie Albert nie musi ciągle pilnować, jak został odebrany, nie musi pilnować, czy ktoś zobaczy jego prawdziwą twarz i nie musi pilnować tego, czy różne wersje historii się zgadzają. Innymi słowy, wizerunek powstaje sam z zachowania. Albert ma też niski poziom lęku przed oceną. Niektórzy ludzie mają mniejszą potrzebę kontroli społecznej percepcji – na przykład Albert. Oni są po prostu wyluzowani. Nie przejmują się. Nie dlatego, że nie obchodzi ich relacja, tylko dlatego, że nie budują poczucia własnej wartości na opinii innych i nie traktują relacji jako sceny do autoprezentacji. Wtedy energia idzie na autentyczne bycie w relacji, na koncentrację na drugiej osobie, a nie w zarządzanie swoim wizerunkiem – zarządzanie obrazem siebie.

I co ciekawe, autentyczność niestety bywa mniej spektakularna. Już o tym mówiłam we wcześniejszych odcinkach. To jest taki ciekawy paradoks relacyjny. Osoby, które nie zarządzają wizerunkiem, bywają postrzegane jako mniej fascynujące, ponieważ nie tworzą dramaturgii, nie budują aury wyjątkowości, nie grają roli, nie pakują całej swojej energii po to, żeby wstrzelić się w Twój gust i zareklamować siebie. Oni są po prostu przewidywalni i stabilni. Dlatego Albert może wydawać się mniej magnetyczny niż Mariusz, choć z punktu widzenia zdrowej relacji jest znacznie bezpieczniejszą osobą. I tak jak mówiłam, kopiąc w piasku, dokopujesz się do betonu, jeśli chodzi o Mariusza. Natomiast jeśli chodzi o Alberta, to chyba dokopiesz się do wody i to słodkiej – takiej, która podtrzymuje życie. Choć może to nie jest najlepsza metafora, bo czy ktokolwiek ma podtrzymywać Twoje życie? Raczej masz być odrębną całością. W każdym razie, z wodą łatwiej się żyje niż z betonem. Tę wodę możesz czerpać. A o beton, tak jak mówiłam, tylko rozbijesz sobie łopatę. Jeszcze jedna ważna rzecz. Mariusz bardzo często chce być postrzegany jako empatyczny. Natomiast Albert po prostu chce nie ranić ludzi. I na to warto zwrócić uwagę.

Zasubskrybuj sobie podcast „Pokój w głowie” w swojej ulubionej aplikacji podcastowej bądź na YouTube, aby nie przegapić kolejnych odcinków. I to już wszystko, co chciałam opowiedzieć w tym odcinku. Dziękuję za jego przeczytanie. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, to zajrzyj sobie na stronę pokojwglowie.pl. Tam znajdziesz linki do mediów społecznościowych i transkrypcje wszystkich odcinków podcastu.

Koszyk