95: On jest tak popaprany, że tylko ja do niego pasuję

Jagoda (przyjaciółka Róży) chętnie opiekuje się cierpiącymi ludźmi, a Bolesław cierpi (wewnętrznie, bo na ogół jest poztywny). Pasują do siebie idealnie. Tworzą relację ciągnącą się od 8 lat, ale żadne z nich tak naprawdę nie jest szczęśliwe…

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska

W materiale użyto fragmentów utworu „Poppers and Prosecco” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

95: On jest tak popaprany, że tylko ja do niego pasuję

Witam w 95. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Tym razem opowiem historię pt.: ”On jest tak popaprany, że tylko ja do niego pasuję. Tylko ja poradzę sobie z jego popapraniem”.

Opowiadałam w poprzednim odcinku, że Róża ma przyjaciółki, które tworzą zgraną paczkę. Przyjaciółki te to Melisa, Jaśmina i Jagoda. Dzisiaj skupimy się na Jagodzie.
Przybliżymy to, w jaki sposób Jagoda tworzy relacje damsko-męskie.

 

Trwanie w relacji w nadziei na związek

Jagoda ma przyjaciela, takiego niedoszłego chłopaka w stylu Mariusza dla Róży. Niedoszły chłopak dlatego, że jest zbyt popaprany na to, by być chłopakiem. Sam tak twierdzi. Sam ciągle powtarza, że jest zbyt popaprany, żeby z kimś się związać, ale gdyby miał się z kimś związać, to oczywiście byłaby to Jagoda. Gdyby miał z kimś wziąć ślub, to byłaby to Jagoda. Jagoda czuje się naprawdę wyjątkowa i wyróżniona. No i trzyma się nadziei na to, że on kiedyś przejrzy na oczy i zrozumie. Kiedyś wreszcie otworzą mu się klapki i dojrzeje do tego, żeby stworzyć z nią prawdziwy związek. Teraz natomiast Jagoda cierpliwie czeka. Trwa to już jakieś osiem lat. Ten niedoszły chłopak Jagody ma na imię Bolesław i jest artystą. Właściwie to można powiedzieć, że ma duszę artysty, ale wykonuje świetną, dobrze płatną pracę, wykorzystując przy tym swoje talenty artystyczne. Zatem życie Bolesława finansowo jest naprawdę nieźle ogarnięte. Chociaż mogłoby być lepiej, bo Bolesław żyje od pierwszego do pierwszego i wydaje wszystkie pieniądze, które zarobił, a zarabia naprawdę nieźle. Bolesław lubi imprezy. Nie gardzi używkami. Regularnie zarywa noce. Nie bierze witamin. Nie jada warzyw. Żywi się kawą, colą, kebabem i hambugsami. Bolesław na ogół jest pozytywny, choć od czasu do czasu lubi się nad sobą poużalać, jak to strasznie mu jest ciężko, jak go nikt strasznie nie rozumie, jak to bardzo jest on popaprany, nie pasuje do ludzi i jak czuje się do tych ludzi niedopasowany. Oczywiście, on opowiada to Jagodzie, na koniec zaznaczając, że tylko ona jest w stanie go zrozumieć i gdyby z kimkolwiek, kiedykolwiek miał się związać, to będzie to Jagoda. Jagoda cierpliwie czeka.

Bolesław od czasu do czasu przejawia inicjatywę, inwencję twórczą w relacji z Jagodą. Na najbliższy weekend, na przykład, zaproponował, żeby się spotkali, ale szczegóły mają dogadać już w trakcie trwania tegoż weekendu, więc Jagoda tak naprawdę właściwie nic nie może sobie zaplanować, oprócz czekania na odzew Bolesława. Jagoda zwykle ma też, oczywiście domyślnie, w planie spotkanie ze swoimi przyjaciółkami, Różą, Melisą i Jaśminą, gdzie przegadują to, co myślą mężczyźni, którzy aktualnie pojawiają się w życiu każdej z nich. W poprzedni weekend, w sobotę, Bolesław był na jakiejś imprezie z innymi ludźmi niż Jagoda. Odezwał się do niej w niedzielę rano, czy mógłby przyjść na śniadanie, bo sam nie ma siły go sobie zrobić, bo czuje się kiepsko po imprezie. Jagoda oczywiście z wielką radością zgodziła się na ten pomysł. Przygotowała mu jajecznicę, smoothie, którego on nie wypił, bo przecież warzyw nie jada. Jagoda próbowała go namówić na coś zdrowego, ale Bolesław jest oczywiście uparty. Bolesław jest przepełniony bólem. On przeżył traumę w dzieciństwie. Zabił kiedyś mrówkę i nadal cierpi z tego powodu. Bolesław jest pełen bólu i tylko Jagoda może go zrozumieć. Przynajmniej tak jej się wydaje. I tak twierdzi Bolesław. A jeszcze oprócz tego, że tę mrówkę zabił, to Bolesław nadal cierpi po okropnym, burzliwym, traumatycznym poprzednim związku, który trwał trzy lata i Bolesław zdradzał swoją partnerkę. Ale zdradzał oczywiście nie dlatego, że jest w jakikolwiek sposób nieuczciwy, tylko zdradzał, bo było mu tak strasznie ciężko, tak strasznie bał się, że ona odejdzie, że wolał profilaktycznie zachowywać się już tak, jakby odeszła i samemu sobie pomóc. Jego ówczesna partnerka rzeczywiście od niego odeszła, ale odeszła właśnie dlatego, że ją zdradzał. Bolesław jednak nadal nosi w sobie ten ból. Ból z powodu związku. Ból z powodu dzieciństwa.

Jagoda natomiast stara się być wsparciem jak tylko może. Rozmawia. Namawia go, żeby poszedł na terapię, poszukał pomocy. Chce razem z nim iść na terapię. Chce mu umawiać spotkania, na terapię, do psychiatry. Podsuwa mu książki, linki, ale Bolesław z niczego nie korzysta. Bo Bolesław uważa, że wszystko jest okej i co tam ten terapeuta mógłby mu powiedzieć. Przecież on wszystko wie. Poza tym Bolesław jest tak cierpiący, że nikt inny nie zrozumie jego cierpienia. Ewentualnie to cierpienie może zrozumieć tylko Jagoda. Jagoda jest akceptująca, ciepła i wyrozumiała. Pierze jego gacie i smaży mu jajka, kiedy tylko Bolesław o to poprosi, a nawet wtedy, kiedy nie prosi. Oczywiście, Bolesław nigdy by czegoś takiego dla Jagody nie zrobił, bo Bolesław ma ważniejsze sprawy z innymi ludźmi.

Pomagać, ale jakim kosztem?

Jagoda jest silna i niezależna. Opiekuje się Bolesławem tak, jakby była jego matką. Kocha go bezwarunkowo. Czego by ten Bolesław nie nawywijał, Jagoda zawsze mu wybaczy. Wybacza mu nawet to, że Bolesław miewa romanse z jakimiś innymi kobietami, podczas gdy Jagoda pierze mu gacie. Bolesław pisze do niej w środku nocy, czasami dzwoni pijany, gadając jakieś głupoty o tym, jak to strasznie jest nieszczęśliwy. Jagoda w jakimś sensie jest dumna z tego, że tylko ona sobie potrafi poradzić z jego popapraniem. Czuje się w ten sposób doceniona, wyróżniona i wyjątkowa. Dla Jagody jest to oznaka najwyższego zaufania, czyli też komplement, że Bolesław właśnie jej powierza pranie swoich gaci i smażenie jajek. Bolesław czasem odwala dziwne szopki, np. nagle wywleka jakieś brudy i czepia się Jagody o różne rzeczy, że czegoś nie zrobiła w 1958 albo coś zrobiła. Coś mu nie pasuje w tej ich relacji. I jest to oczywiście dla niego m.in. powód, oprócz jego popaprania, dla którego nie mogą wejść w normalny związek, bo Jagoda coś tam powiedziała lub czegoś nie powiedziała. Na przykład, kiedyś zapomniała do niego zadzwonić po tym, jak wsiadła do autobusu. Bolesław pewnie i tak by nie odebrał, bo zajmował się już czymś innym z jakimiś innymi osobami, ale czuje się przez to w jakiś sposób zdradzony. Jagoda była wobec niego nie fair. Innym razem Jagoda dodała szczypior do jajecznicy, a Bolesław nienawidzi warzyw, więc też i szczypioru. I nie pamiętała wtedy o tym. Teraz oczywiście już pamięta i będzie zawsze pamiętać w przyszłości, ale wtedy nie pamiętała. I to jest dla Bolesława oznaka zdrady ze strony Jagody. Jagoda, jak mogłaś dodać ten szczypior? To też było traumatyczne dla Bolesława. I Jagoda ma z tej przyczyny ogromne poczucie winy, że tak strasznie go skrzywdziła. A on przecież i tak już był pełen traum i cierpiący.

Bolesław to jeden wielki ból i gdy mówi, że jest popaprany, trafia w dziesiątkę jak mało kiedy. Jagoda czeka już od ośmiu lat, aż Bolesław ogarnie to swoje popapranie. Jagoda nadal ma nadzieję, no bo przecież on mówi, że kiedyś będą ze sobą, jakby miał z kimś być i poradzić sobie ze swoim popapraniem, to właśnie dokładnie dla niej, dla Jagody, która pierze jego gacie, podczas gdy on spotyka się z innymi kobietami. Jagoda oczywiście przeszła trening radzenia sobie z cudzym popapraniem już w dzieciństwie. Zna sposoby jak to przetrwać, jak nie zapaść się przez to podziemie i nie zniknąć. Umie przetrwać. Oczywiście, jest mega zestresowana i cierpiąca, ale jednak nadal jakoś żyje. Zatem Jagodzie wydaje się, że jest gotowa na to jak nikt inny. Jest gotowa na przyjęcie popaprania Bolesława.

Nie warto cierpieć z powodu wydumanych problemów

Jagoda po różnych sytuacjach z Bolesławem czasem czuje się mentalnie tak, jakby zrobił na nią kupę. Mentalną kupę. Emocjonalną kupę. I to radzenie sobie z popapraniem wygląda trochę tak, jakby Jagoda zbierała po nim te kupy. I jeszcze w dodatku była dumna, że to właśnie na nią tę kupę zrobił. Bo wywalenie na kogoś swoich problemów, z którymi w dodatku nie mamy zamiaru nic robić, ani sobie z nimi radzić, jest jak zrobienie na kogoś kupy. To wywalenie na kogoś swoich problemów, które tak naprawdę nie istnieją, które generujemy na potrzeby danej sytuacji, bo w Bolesława życiu wszystko jest okej tak naprawdę. Obiektywnie jest okej. Jego problem polega na tym, że on uważa, że nie ma żadnego problemu, a jednocześnie rani ludzi dookoła. I nie jest w stanie stworzyć z nikim konstruktywnej relacji, dobrej dla tej drugiej strony. On tworzy relacje takie, w których druga osoba cierpi, w których druga osoba jest uległa, dopasowuje się. A trzyma się tej relacji tylko dlatego, że ma poczucie winy i chęć chronienia Bolesława, w dużej mierze przed nim samym.

Bolesław jest kompatybilny z osobami, które mają otwartość na to, by kimś się opiekować, które są taką Matką Teresą, czy inną matką, a jednocześnie nie oczekują niczego w zamian. Jagoda właśnie taka jest. Jagoda jest hybrydą odmian Róż, o których mówiłam w odcinku 90. Tworzy takie relacje, które są z góry skazane na porażkę. Dlatego, że koleś jest na tyle popaprany, że on nie jest w stanie nic zbudować i nie jest zainteresowany wkroczeniem w życie Jagody. On cały czas trzyma się na dystans, a w dodatku utrzymuje jeszcze relacje z jakimiś innymi osobami. Dzięki temu Jagoda czuje się bezpiecznie, nie czuje się zagrożona. Oczywiście ciągle cierpi, bo jest zawiedziona i odrzucona, ale przynajmniej nie zagraża jej to, że straci kontrolę. W Jagodzie jest zarówno Róża-Perfekcyjna Teresa, mająca gotowość do opieki nad innymi, jak też i Róża-silna. I to właśnie przez to Jagoda czuje się wyróżniona, że może zbierać mentalne kupy Bolesława. A jest taka wyjątkowa dzięki temu, że ma lepszy worek na te kupy. Inni ludzie sobie z tym nie radzą, żeby tak skutecznie te kupy zbierać. Jagoda natomiast jest w tym perfekcyjna. Ona ma siłę, ma moc, ma doświadczenie w zbieraniu cudzych mentalno-emocjonalnych kup, czyli wygenerowanych problemów, które tak naprawdę nie istnieją. Bolesław ma właśnie wiele takich problemów, które realnie nie istnieją. Najlepsze, że on nie zamierza zupełnie nic z nimi robić, tylko zrzuca je na Jagodę.

Bo wiecie, to nie chodzi o to, żeby się otoczyć tylko ludźmi bez problemów. Jeżeli ktoś ma problem, nad nim pracuje, wie, że to rani inne osoby i potrafi przyznać „no tak, rzeczywiście tutaj przesadziłem, przegiąłem, źle zrobiłem, rozumiem, że Cię ranię”, to jest to bardzo okej. To jest okej, że mamy świadomość szkodliwości niektórych swoich zachowań dla innych ludzi i jeszcze w dodatku szukamy rozwiązań na to, żeby te zachowania się nie powtarzały. Ale Bolesław jest takim typem, który uważa, że wszystko jest w porządku, a inni, którzy mu wciskają jakieś problemy, to tylko się czepiają. Poza tym on jest tak wyjątkowy, że nikt i tak jego problemów nie zrozumie, nikt mu nie pomoże i on tak musi już cierpieć do końca życia. A blisko mogą być tylko osoby, które są na to cierpienie odporne, są w stanie to cierpienie znosić razem z nim, które akceptują wygenerowane przez Bolesława problemy i akceptują branie udziału w problemach, które tak naprawdę nie istnieją. To, że Bolesław generuje problemy, które tak naprawdę nie istnieją, sprzyja poczuciu bezpieczeństwa Jagody, ponieważ ona nie musi się martwić tym, że Jagoda i Bolesław stworzą ze sobą bliskość taką, która będzie sprawiała, że Jagoda będzie się czuła jak w potrzasku. Bo Jagoda nie ma gotowości na bliską relację. Bliskie relacje jednak źle jej się kojarzą. Ale Jagoda tego nie wie i oczywiście walczy o Bolesława, żeby był blisko niej, a jednocześnie akceptuje to, że on raczej nigdy blisko nie bywa, bo zawsze jest jakaś przeszkoda.

Jeśli i Ty jesteś taką osobą, która zbiera czyjeś emocjonalno-mentalne kupy, to zastanów się, czy to naprawdę jest coś, co dla Ciebie jest okej. Czy chcesz tak żyć? Czy chcesz cierpieć z powodu problemów, które realnie nie istnieją? Bo swoją energię naprawdę można by poświęcać na coś bardziej konstruktywnego, na coś ciekawszego, na to, żeby iść naprzód, na to, by pójść w góry i wspinać się bez zbędnego balastu. Poza tym, piorąc gacie i smażąc jajka, próbujesz jakby zasłużyć na to, żeby on właśnie Tobie te swoje kupy powierzył. To jest jakieś błędne koło, prawda? Zasługujesz na to, żeby Cię obarczył problemami, a nie miłością. Dostajesz problemy. Dostajesz mnóstwo problemów, o wiele więcej problemów niż dobrych chwil. Nie musisz być odpowiedzialna za to, że on wybiera bycie popapranym.

Aha, jeszcze jedno. Wiecie, jak skończył się plan weekendowy Jagody? Spotkała się w sobotę ze swoimi przyjaciółkami. Wróciła w miarę wcześnie, żeby być w dobrej formie, bo przecież Bolesław mógłby się w niedzielę odezwać z jakimiś swoimi palącymi potrzebami. Nawiasem mówiąc, Bolesław nie stroni od palenia, więc dym od niego czuć. Palący i przepełniony bólem Bolesław oczywiście odezwał się w niedzielę, tak jak zakładała Jagoda. Chciał, żeby go znowu ratować w bardzo kiepskim stanie poimprezowym. Przyszedł do Jagody. Dał jej gacie do prania. Jagoda tradycyjnie usmażyła mu jajka i Bolesław spał przez cały dzień. Jagoda natomiast spędziła ten dzień sama, czekając aż Bolesław się obudzi. Ale Bolesław spał i spał. Jagoda natomiast myślała sobie: „o jak słodko, że on tak śpi. Jaki jest słodki. Jak fajnie, że tak usnął spokojnie, mimo że jest w nim tyle bólu i traum. I jakie to piękne, że to właśnie ja mogę się nim opiekować, kiedy śpi”.

Jeśli macie ochotę na więcej moich treści, to zajrzyjcie sobie na stronę pokojwglowie.pl, gdzie są linki do mediów społecznościowych i znajdują się też transkrypcje wszystkich odcinków podcastu. A teraz czas na wyjście przez sklep z pamiątkami. Na stronie pokojwglowie.pl w zakładce „sklep” znajdują się pamiątki związane z treścią niniejszego podcastu. Dziękuję za przeczytanie tego odcinka.

Shopping Cart