213: Uwaga! Proszę o ciszę! To już 4 lata.

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

W tym odcinku Pokój w głowie świętuję razem z Wami czwartą rocznicę podcastu. Z tej okazji zaprosiłam do rozmowy osobę, bez której ten podcast prawdopodobnie wyglądałby zupełnie inaczej – Kasię Pilarską, która od samego początku montuje wszystkie odcinki i jest ich pierwszą słuchaczką. Ja nawet nie odsłuchuję swoich nagrań przed publikacją, więc Kasia zna je czasem lepiej ode mnie.

Rozmawiamy o tym, jak zaczęła się nasza współpraca, dlaczego Kasia kilka lat temu namawiała mnie, żebym w końcu zaczęła nagrywać, i czy spodziewała się, że po czterech latach podcast będzie miał już ponad 200 odcinków.

Zaglądamy też trochę za kulisy Pokoju w głowie. Rozmawiamy o tym, jak wygląda montaż, o moich charakterystycznych nawykach podczas nagrywania i o odcinkach, które szczególnie zapadły Kasi w pamięć.Poznacie również podcast Kasi – „Proszę o ciszę”. Podcast, który początkowo miał być o ciszy, a okazał się podcastem o hałasie. O tym, jak bardzo hałas wpływa na nasze życie, zdrowie, koncentrację i emocje oraz dlaczego ludzie, którym przeszkadza, często słyszą, że przesadzają albo powinni się po prostu przyzwyczaić.

I trochę niespodziewanie rozmowa o hałasie staje się też rozmową o empatii. O tym, czy potrafimy zauważyć, że coś, co dla nas jest tylko dźwiękiem, dla kogoś innego może być codziennym źródłem stresu i cierpienia.

To odcinek trochę rocznicowy, trochę kulisowy, a trochę o tym, że czasami jedna propozycja i jedna osoba, która mówi: „zrób to, ja Ci pomogę”, mogą uruchomić coś, co będzie trwało przez kolejne cztery lata.

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Dispersion Relation” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

213: Uwaga! Proszę o ciszę! To już 4 lata.

Witam w 213. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś z okazji czwartej rocznicy podcastu „Pokój w głowie”, która niedawno się odbyła, rozmawiać będę z Kasią Pilarską, która od czterech lat niezmiennie montuje ten podcast i jest pierwszą osobą słuchającą wszystkich odcinków – po kolei, jak leci. Ja nawet sama ich nie słucham po nagraniu, więc Kasia jest pierwszą osobą – przede mną samą nawet – która odsłuchuje tych odcinków i je montuje dla Was. I chciałam ją zapytać, jak się czuje z tym, że już cztery lata współpracujemy, z treściami zawartymi w podcaście „Pokój w głowie”, i też o jej własny podcast. Więc przeczytajcie naszą rozmowę.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię. Podcast ten powstaje dzięki subskrybentkom i subskrybentom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też na Spotify po zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie. Zapraszam Was na tę platformę. No to cóż – zaczynamy rozmowę z Kasią.

– Cześć Kasia.
– Cześć Kasia.
– Cześć Kasia, cześć Kasia… Jesteś pierwszy raz w tym podcaście jako głos, choć jesteś tutaj obecna od czterech lat.
– Nie no, drugi. Kiedyś powiedziałam dwa słowa.
– A no tak, rzeczywiście. Tak, tak. To powiedzmy, że pełnoodcinkowo jesteś pierwszy raz w tym podcaście. A realnie jesteś w nim obecna od czterech lat. I nie ukrywam, że Twoja propozycja sprzed ponad tych czterech lat, że będziesz mi montowała odcinki, pomogła mi podjąć decyzję o rozpoczęciu nagrywania podcastu. I powiedz mi, jak Ty się z tym czujesz? Jak to teraz widzisz w ogóle po czterech latach?
– A to w ogóle było cztery lata temu, a nie więcej? Bo mi się wydaje, że ja proponowałam dość długo. I jeszcze był ten taki proces, w którym myślałaś, że chciałabyś go robić, ale w sumie to a to ciąża, a to po ciąży, a to jakieś tam okresy przejściowe, że nie podejmowałaś tej decyzji, nie? Więc to może było nawet jeszcze dawniej.
– Tak, tak. Znaczy, zaczęłaś na pewno dużo dawniej – propozycję tę, wiesz, mi dałaś. Bo ja się zbierałam do tego podcastu przez długi czas…
– No, właśnie…
– Bo byłam właśnie w ciąży. I potem jeszcze musiałam się ogarnąć po urodzeniu dziecka trzeciego i znaleźć czas.
– No więc to chyba już z sześć lat, jak Ci mówiłam: zrób podcast, a ja będę montować.
– Możliwe. Albo pięć przynajmniej. Nagrywany jest od czterech lat, ale rozmawiałyśmy o tym już wcześniej, bo ja się zbierałam do tego zadania.
– Jak się z tym czuję? Myślę, że to jest taki kolejny przykład na to, że czasami od iskierki zaczynają się duże rzeczy. I ja wtedy miałam takie poczucie, że to byłoby super, jakbyś to robiła. A że ja też po prostu lubię montować i zawsze mi się wydaje, że naprawdę nie wszyscy muszą potrafić wszystko i że to dobrze, że ktoś potrafi akurat montować, a ktoś inny coś innego. Więc wydawało mi się to jakoś takie naturalne, że to jest coś, co ja lubię robić, że to mogę robić, że mogę to zaproponować, a jednocześnie dzięki temu może właśnie świat zyska coś, co by nie powstało inaczej. Więc myślę, że to był dobry pomysł, żeby Ci tego nie odpuszczać.
– A co takiego sprawiło, że Ty uwierzyłaś właściwie, że ma to sens już wtedy na początku? Bo musiałaś wierzyć, że to ma sens.
– Tak, jasne. Myślę, że musimy zdradzić, że znałyśmy się już wcześniej. To jednak nie było tak, że napisałam do obcej osoby z internetu. Więc na pewno miało znaczenie to, że po prostu wiedziałam, jaki masz pogląd na wiele spraw, w jaki sposób mówisz, w jaki sposób pracujesz. Już też śledziłam od dłuższego czasu Twoje media społecznościowe. I wiele z tych zdań już na tym poziomie… pamiętasz, jak wtedy wyglądały media społecznościowe – to były na przykład takie zdjęcia z napisami. I ja wiele z tych zdjęć do dziś pamiętam. I na przykład zdanie „silni ludzie proszą o pomoc”, zostało ze mną właściwie już na całe życie.
– W Wordzie. W Wordzie wtedy posty chyba robiłam.
– W Wordzie? O! To musiałaś się napracować, bo Word zupełnie nie jest do grafik.
– Ale ja takie, wiesz, jednostronicowe robiłam.
– Tak, tak. To było zdanie na tle jakiegoś koloru. I to właśnie tak się to zaczynało.
– Tak. W ramce.
– W ramce. I ja te zdania pamiętam. I wtedy też było tak, że ja wiele z tych zdań jakoś już miałam w głowie. Więc to, że uwierzyłam w to, że to będzie coś ciekawego i że masz coś do powiedzenia, wynikało z tego, że wiedziałam, że masz. Tutaj to nawet nie była wiara, to raczej była wiedza.
– Fajnie. Wtedy, wiesz, ja wtedy zrobiłam chyba takie głosowanie na Instagramie, gdzie warto, żebym rozszerzyła te swoje treści z Worda. I właśnie podcast wygrał. A Ty, wiesz, byłaś osobą, która jeszcze bardziej wierzyła w to, bo jeszcze mi zaproponowałaś, że będziesz to montować. Może też wzięłaś udział w tym głosowaniu wtedy z tymi różnymi ludźmi obserwującymi.
– Pewnie tak. No też to był taki czas… no bo teraz to raczej się już ludzie śmieją, że nie potrzebujemy więcej podcastów. Chociaż myślę, że potrzebujemy, tylko zależy jakich. Natomiast wtedy to był ten czas, kiedy podcasty naprawdę bardzo, bardzo intensywnie się w Polsce rozwijały. I też to była taka duża zmiana – no ja jednak jestem radiowcem – ale to była taka duża zmiana, że nagle każdy może robić, że nie trzeba znowu aż tak wiele. Wystarczy średniej jakości mikrofon. Nie trzeba mieć studia. Nie trzeba mieć takiej radiowej wiedzy i zaplecza. Wystarczy mieć coś do powiedzenia. I począwszy od Okuniewskiej z piwniczki w Reykjaviku, która właśnie tak bardzo tymi słowami wręcz pokazywała, że tak naprawdę nagrywa to, siedząc na podłodze w jakimś tam miejscu i zupełnie nie stoi za tym zaplecze, po kolejnych ludzi, którzy właśnie w ten sposób do tego podeszli i robili podcasty, które dziś są niesamowicie popularne. Więc taki boom na to, ale też dzięki temu jakaś taka wiara w to, że to ma sens.
– No to tak jak mówiłam, wiesz, to mi pomogło tak naprawdę wystartować, bo ja prawdopodobnie, gdybym miała sama to montować, to nie wiem, czy do dzisiaj bym się zebrała z tym tematem. Albo może bym szybko skończyła to wszystko. No a powiedz mi, spodziewałaś się, że to będzie tyle czasu trwało? Bo ja to nie.

– W ogóle się nad tym nie zastanawiałam, przyznam szczerze. To znaczy, po prostu myślałam: no trzeba spróbować. Faktem jest, że wiele badań mówi o tym, że bardzo dużo podcastów nie przechodzi testu pięciu odcinków i że w ogóle one nie dochodzą do tego etapu, czyli że tak naprawdę się właściwie nie zdążają rozwijać. Natomiast myślę, że ja jestem takim człowiekiem, że jak coś zaczynam to potem najczęściej już w to idę i jakby te projekty są zazwyczaj długotrwałe, i moje współpracy są zazwyczaj wieloletnie. No ale oczywiście tu bardziej zależało to od tego, czy Ty będziesz chciała to robić dalej i czy będziesz miała tyle weny i pomysłów. No jak widać, nie zatrzymujesz się.
– No, właśnie. Ja, wiesz, tam chyba na początku, jak to technicznie ogarniałam te różne synchronizacje hostingu podcastowego z aplikacjami podcastowymi, to gdzieś tam zaznaczyłam – pewnie gdzie się dało – to zaznaczyłam, że on będzie co dwa tygodnie, ten podcast. Zabezpieczyłam się. Nie zakładałam, że będę w stanie nagrywać co tydzień. Ja w ogóle nie zakładałam, że będę w stanie tyle gadać. Wydawało mi się, że pogadam pięć minut i koniec. Bo te posty w mediach społecznościowych były jednostronicowe, więc myślałam, że to jest maksimum moich możliwości.
– Albo nawet jednozdaniowe.
– Jedno zdanie, tak. Jedno zdanie i do widzenia.
– To byłby krótki podcast.
– Minuta, nie? Powitanie, jedno zdanie i pa. I zasubskrybujcie koniecznie. No dobra, słuchaj, a jak to jest pracować z tym materiałem od kuchni? Jest to trudne, łatwe? Jak Ty to oceniasz? Wiesz, bo masz porównanie – przecież w radio pracujesz.
– Może nie powinnam Ci tego mówić, ale to jest jeden z prostszych montaży, jakie robię w życiu. No ale to jest dość jasne, no bo tu mamy tylko człowieka, nie? To znaczy ja coś tam dodaję muzycznie, ale no to nie jest taki montaż z wieloma efektami, z wieloma głosami. Nie ma tutaj też tak naprawdę koncepcji montażowej. To znaczy ja nie muszę wymyślać tego, w jakiej kolejności na przykład układać wątki, co normalnie jest też częścią montażu. No tu jakby ta historia jest Twoja i ja się w nią przesadnie nie wtrącam, chociaż – jak obie wiemy – zdarza mi się coś wyrzucić. I zawsze robię to z dobrego serca. To znaczy, zawsze myślę, że to wtedy brzmi trochę lepiej, że gdzieś tam się zakałapućkałaś albo że skoro ja nie rozumiem sensu tego zdania, to inni też go nie zrozumieją. Więc zdarza mi się, ale ogólnie to jest dość prosty montaż, więc to jest superprzyjemna praca. A poza tym też lubię Twoje treści, więc to jest jakby faktycznie taka też… ja się śmieję zawsze, że jestem pierwszą słuchaczką, ale faktycznie przy okazji, wiadomo, że jestem słuchaczką i też ja każdego odcinka słuchałam co najmniej kilka razy, bo tak to jest z montażem. Więc mnie się to tam utrwala, układa i jakby nie sprawia mi to problemu.
– No jesteś pierwszą słuchaczką. Ja nawet sama nie słucham, zanim Ci wyślę te treści. Czasami słucham już, wiesz, po zmontowaniu albo właściwie to ja też nawet nie słucham po zmontowaniu, tylko jak chcę sobie przypomnieć, co już gdzieś mówiłam, żeby się jeszcze do tego odnieść. To wtedy dopiero wracam do odcinków.
– Zresztą siebie mało kto lubi słuchać, więc to też jest naturalne.

– Poza tym wiem, co powiedziałam, więc po co to słuchać.
– No właśnie. A jak montażowi ufasz, to też nie musisz odsłuchiwać.
– No właśnie, to super jest. A słuchaj, a wiąże się to z jakimiś emocjami dla Ciebie? Te treści?
– Często mam tak, że jakoś przytakuję temu, co słyszę. Czasami mnie coś wkurza albo w kontekście takim, że sobie myślę, że kurczę, byłam kiedyś głupia, na przykład jak znajdę coś, co było dla mnie kiedyś prawdą, no dziś już najczęściej nie, albo czasami się wkurzam, jak gdzieś się zaplączesz, a ja akurat nie mam siły. Więc mam takie: nie chcę, nie chcę!
– Co ona gada…
– Co ona tu gada… Właśnie tak. Ale jakoś przesadnie emocjonalnie to pewnie do tego nie podchodzę. Zwykle po prostu jakoś tak przytakuję temu, bo ja mam poczucie, że ja nie jestem bohaterką tego podcastu, a w każdym razie nie jestem nią już w ostatnich latach. Więc najczęściej jest tak, że ja tego raczej słucham z takim: no ale było się głupim albo o rany, no jak dobrze, że to już nie jestem ja, jak dobrze, że to już nie ten etap. Zdarza mi się też na przykład, że po prostu różnych ludzi, których znam, jakby widzę w tych bohaterach, więc czasami np. komuś sugeruję jakiś konkretny odcinek, bo czuję, że temu komuś w danym momencie właśnie ta wiedza się przyda. Także tego rodzaju to są emocje.
– Właśnie też miałam zamiar zapytać, czy czasami się tak zdarza, że wow, to jest takie w sumie ciekawe czy dobre, czy trafne, że myślisz sobie, że ktoś musi tego posłuchać koniecznie.
– Tak, że ktoś, to bardzo często i po prostu mam parę takich osób w otoczeniu, które mam poczucie, że powinny odrobić te lekcje bycia Różą. Więc to mi się faktycznie zdarza regularnie. Że ja – to rzadziej, ale chyba nawet niedawno był ten odcinek, przy którym Ci pisałam, że zrobił na mnie takie wrażenie. Ja sobie teraz sprawdziłam, jak on się nazywał.
– O pomocy chyba, co?
– Tak, to był ten odcinek o pomocy – zawoalowana pomoc i pogarda (przyp. odc. 202 pt. „Kiedy zawoalowana pomoc staje się pogardą”) I on w jakimś sensie mi tak zobrazował, że kurczę, faktycznie, tak to też może wyglądać, nie? Ale pamiętam też, że duże wrażenie zrobił na mnie odcinek – mimo że już mnie to w tym momencie nie dotyczy, ale jednak tak mi zobrazował, że były takie lata w moim życiu, kiedy też się z tego cieszyłam – o tym, jak dostaje się śmieci w formie prezentów albo prezenty w formie śmieci. I sobie pomyślałam, kurczę, i naprawdę kiedyś człowiek się cieszył z takiego czegoś, nie? Jakby z tych okruchów uwagi.
– A to opowiadanie słuchaczki było wtedy w tym odcinku.
– Tak, to chyba było opowiadanie słuchaczki faktycznie.
– Takie fajne.
– I myślałam przed naszą rozmową o tym, że jaki odcinek jeszcze zrobił na mnie duże wrażenie, to był ten o szukaniu okazji, żeby się odezwać. O tych starych nartach, o tym wysyłaniu życzeń na urodziny raz na rok i tak dalej. No jednak jakie to było głupie.
– No, właśnie.
– Aczkolwiek ja jestem przekonana, że ja większości odcinków nie pamiętam. To znaczy, że mniej więcej jakby, wiadomo, wszystkich słuchałam, ale że pewnie tam jest wiele perełek, których dziś nie jestem w stanie już przytoczyć.
– No ja właśnie sama sobie myślę, że jakieś takie archiwum by mi się przydało. Wyszukiwarka.
– Spisanie. No Ty masz spisane w sumie.
– Tak, ale właśnie tak, żeby jeszcze można było hasłowo wyszukiwać, no nie, co w jakim odcinku na przykład.
– To byś musiała mieć jakąś tak wyszukiwarkę na stronie albo tam, gdzie masz te transkrypcje zrobione, bo to by było pomocne.
– Z jakimś czatem GPT jeszcze to by musiało być połączone chyba prawdopodobnie, żeby jeszcze…
– Albo z hasztagami chociaż.
– Dokładnie. Dobra, a powiedz mi, jak to montujesz, to widzisz na przykład tam moje emocje jakieś czasami albo jakieś takie nawyki powtarzalne. Coś tam jest takiego, wiesz, w moim gadaniu dla Ciebie charakterystycznego, co może Ty słyszysz, a ja na to na przykład nie zwracam uwagi albo inni nie zwracają.
– Tak. I w dodatku inni nie zwracają dlatego, że często Ci to wycinam. Masz taki nawyk mówienia – pewnie wynikający z macierzyństwa – że tak jakby objaśniasz świat, ale to nie jest samo w sobie wadą, natomiast w związku z tym wszystkie zdania kończysz „tak?”. Wiele tych „tak?” wywalam, oczywiście część zostaje, ale wiele z nich wywalam po to, żeby już ten słuchacz po prostu miał tę treść bez tych przerywników. A tak to – ale to jest akurat najprostsze w montażu – robisz dość długie pauzy. W sensie, że jakby ja dostając tę surówkę, to widzę te momenty, kiedy myślisz, co powiedzieć albo się zastanawiasz. No to jakby nie jest wadą, bo to jest bardzo łatwe do wycięcia, natomiast to jakby możemy zdradzić, że aż tak płynnie nie mówisz.

– Tak, tak, rozkminiam, co mam powiedzieć. A jeszcze na początku chyba było dużo takich „ę”, „ą”, co nie? Teraz chyba już tak nie mówię.
– Tak, faktycznie, na początku było. Ja też pamiętam, że mówiłam Ci o tym, ale to wiadomo, że wiedzieć, a poprawić to też jest jeszcze etap, ale przestałaś w którymś momencie.
– Ja wtedy jeszcze myślałam, że to jest prawidłowo.
– No, wiele różnych dziwnych błędów robimy.
– No, dokładnie. Teraz sama właśnie też tak trochę mi to przeszkadza, jak słucham tych starych odcinków, te „ą”, „ę” takie wyraziste. Ale powiem Ci, że ja sobie nie przypominam np. ze szkoły, żeby mi ktoś powiedział, że to tak się nie mówi „ą”, „ę” wyraźnie. Raczej mi się kojarzy z tym, że należało.
– Możliwe. Chociaż to jest szkoła polonistów. Powinni mówić, no ale możliwe, że nie trafiłaś. Ja pamiętam, że moja polonistka mówiła o tym. W sensie miałam taką polonistkę w podstawówce, która zwracała nam na to uwagę. I to było dla mnie od dawna oczywiste. Tak samo jak na przykład, że nie mówi się jabłko, że jest po prostu część takich rzeczy, które właśnie naturalnie i poprawnie brzmią nie po każdej literce.
– Tak naprawdę z nauką czytania już to można połączyć, prawda?
– Tak, no właśnie – powinno się, nie? Właściwie tak, tak.
– A powiedz mi, czy podcast „Pokój w głowie” miał jakikolwiek wpływ na to, że Ty postanowiłaś swój własny podcast nagrać? Zaraz do niego przejdziemy zresztą.
– Myślę, że nie, chociaż oczywiście pewnie można by się doszukać gdzieś tam, w jakiejś dalszej drodze i podświadomości, że wiele podcastów, i w tym ten, sprawiły, że poczułam, że to ma sens, i że ludzie to potrafią, i że to jest słuchane, i że się dociera, i jakby że w ogóle podcasty mają znaczenie. Ale nie, prawdę mówiąc, ja nigdy nie chciałam robić podcastu. I nawet jak byś mnie zapytała, to nadal w jakimś sensie nie chcę. To w ogóle nie było o mnie, ani o mojej chęci robienia podcastu. To było o temacie. I w moim przypadku tak naprawdę to, że ja ten podcast robię, to że ja po prostu bardzo chciałam nagłośnić ten temat. I jakby w którymś momencie uświadomiłam sobie, że muszę to zrobić sama, bo mimo że na co dzień wolę pracować w kulisach, to że w tym przypadku ja nie chcę komuś oddać tej mojej pracy. Że ja nie chcę tym razem np. umawiać gości komuś, ale że ktoś będzie głosem – albo zrobić całą robotę, ale podpisany będzie ktoś inny. Uznałam, że w tym przypadku to muszę zrobić to samodzielnie i w całości ja.
– Takie za bardzo Twoje to było, żeby się podzielić?
– Też wiesz co, miałam takie wrażenie, oczywiście to będzie okropne, co powiem, i to nie jest prawda, i na pewno ktoś by podołał, ale miałam takie poczucie, że nikt tego nie zrobi tak, jak ja to widzę i tak, jak ja bym chciała, żeby to było zrobione. I uznałam, że nie, że jednak ja. Że tym razem nie oddam tego komuś i że nie ufam, że ktoś by zrobił to w taki sposób, na jakim mnie zależało.
– Czyli w ogóle też, wiesz no, artysta swojej twórczości też nie oddaje innym, no nie? Bo to jest myślę, że tworzenie przecież – taki podcast.
– To prawda, tylko że ja właśnie, mnie zawsze bardziej interesowały kulisy. I ja w teatrze najbardziej jestem ciekawa kulis. W radiu najbardziej lubię reżyserkę. Na koncertach najbardziej jestem ciekawa, co się dzieje na backstage’u. Więc ja nie mam w sobie takiego poczucia, że ja tu jestem wielkim twórcą i artystą. Nie mam też w ogóle parcia na mikrofon. Ja pracowałam w radiu, więc jakby ja byłam na antenie nie raz i nie dwa. Natomiast mnie to bardzo dużo kosztowało. Nigdy nie wydawało mi się to warte tego stresu. Nigdy to nie było to, co mnie najbardziej interesowało i co mnie najbardziej bawiło w tej pracy, więc jakby w jakiś sposób świadomy odchodziłam od tego. Więc w tym przypadku też. Oczywiście teraz, jak patrzę na ten podcast, no bo już duża część jest gotowa, no to tak – to jest też praca twórcza jak najbardziej, ale to jakby znowu nie o to w tym chodziło. To znaczy, jakby ja nie podeszłam do tego jak twórca do płótna, że oto teraz będę tworzyć wiekopomne dzieło, tylko też podeszłam do tego bardzo zadaniowo, w taki sposób, że ten podcast ma po prostu bardzo konkretny cel i mnie na tym celu zależy.
– No to może właśnie trochę opowiedz, jaki to podcast i jaki jest jego cel, i misja taka w sumie.
– Podcast nazywa się „Proszę o ciszę” i jest, ja długo mówiłam, że jest podcastem o ciszy, ale nie, jest podcastem o hałasie. I tak naprawdę jest o tym, co nam robi hałas. Jak nas wykańcza, jak na nas wpływa, jak nas otacza z każdej strony, jak w którymś momencie stało się coś takiego, że nie da się przed nim uciec i często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ogromny ma na nas wpływ, bo bardzo wiele osób mówi, że one tego nie słyszą, „mnie nie przeszkadza”. Ja w to nie wierzę. To znaczy jestem przekonana, że każdemu hałas przeszkadza, tylko nie każdy już to sobie uświadomił. I oczywiście pewnie są wyjątki – wiadomo od wszystkiego są wyjątki – ale z drugiej strony, jak zaczęłam opowiadać ludziom o tym pomyśle, bo ten pomysł bardzo długo kiełkował, to zorientowałam się, że każdy komu o tym mówię, zaczyna mi opowiadać swoją historię. To znaczyło, że każdy człowiek ma do opowiedzenia jakąś historię o hałasie. Łącznie z jedną, jedyną osobą, która na informację o tym podcaście – już nie będę zdradzać kto to – zareagowała w stylu: „o hałasie? co to jest za temat?”. Po czym po chwili zaczęła mi opowiadać, jak obok jego domu budują sklep i jego żona nie może pracować w domu, bo ma tak głośno. Tak że okazało się, że jednak jest to temat również dla niego. Więc no tak, w jakimś sensie okazało się, że to jest tak duża rzecz i tak dotyczy wszystkich, że po prostu to trzeba nagłośnić. I taki był mój cel. To znaczy, moim celem było dorzucenie tego kamyczka do nagłaśniania tak ogromnego – i tak ignorowanego – tematu. Bo niestety z każdym kolejnym nagraniem, które robię, przekonuję się, że mnie się nie wydaje, że hałas jest ignorowany – hałas jest ignorowany.
– Właśnie.
– I to jest tak, że ani politycy, ani samorządowcy, ani instytucje najczęściej w ogóle się tym tematem nie zajmują i jedyni, komu na tym zależy, to są często aktywiści. No i zwykli ludzie, którzy widzą ten problem, których on po prostu bezpośrednio dotyka i którzy nic nie mogą.
– No myślę, że właśnie, wiesz, warto jeszcze powiedzieć, że tak naprawdę ten podcast Twój pokazuje, jak bardzo znormalizowany jest hałas, mimo że on nam szkodzi, prawda? Że my się godzimy na to, że w naszej codzienności jest coś, co nam szkodzi. Szczególnie pewnie ludzie z miast, jakby w głównej mierze. Natomiast to jest też o ludziach tak naprawdę, bo chyba większość tego hałasu, którego my doświadczamy, to sami sobie generujemy – my ludzie, natura nie hałasuje wcale tak bardzo.
– Tak. Oraz mówimy innym, że nie powinno im to przeszkadzać. Czyli jeszcze podważamy cudze emocje, cudze zdrowie, mówiąc, że nie, nie, no przecież to jest normalne, a w ogóle to masz coś z głową, jak Ci to przeszkadza. Kiedyś tak było ze smogiem i to jest, mam wrażenie, dokładnie ta sama droga, którą przeszedł smog.
– Tak.
– Długo mówiło się, że ludzie, którzy mówią, że nie da się oddychać, to przesadzają. No i to była…
– No w ogóle się długo w ogóle nawet nie mówiło o smogu wcale, co nie?
– Nie mówiło się, ale potem jak ci, co zaczęli mówić, no to byli wyśmiewani i to był tak ogromnie długi proces. I teraz mam wrażenie, że naprawdę przechodzimy dokładnie tę samą drogę. Znowu coś czego nie widać, no w jakimś sensie nie widać, choć akurat to słychać. I coś, co jest tak kompletnie ignorowane, niebrane na serio, podważane, wyśmiewane. Więc mam wrażenie, że ludzie, którzy z tym walczą, to jest w ogóle jakaś taka grupa szaleńców, którzy się porywają po prostu na jakąś dużą rzecz. Więc tak naprawdę też te emocje – bo do tego pewnie dążysz – wynikające z tego, są niesamowite. Bo z jednej strony ja wszystkich w tym podcaście pytam, jakie emocje wywołuje w nich hałas. I to są tylko negatywne emocje. Tam się ciągle przewija złość, frustracja, bezradność, wściekłość, ale wściekłość agresywna wręcz. Same naprawdę trudne, duże słowa. Z drugiej strony pojawia się też ten wątek tego, że właśnie ludzie ludziom i że tak naprawdę wzajemnie sobie ten hałas generujemy, choć nie zgadzam się z tym, że po równo. No bo ja nie pierdzę nikomu motocyklem pod oknami, nie włączam pralki w środku nocy itd., a są tacy, którzy to robią. I tam się bardzo często przewija właśnie to, że to jest o tym, czy jesteśmy wobec siebie empatyczni i że w zasadzie wszyscy mamy poczucie, że nie. Chociaż rozmawiam też na przykład w jednym z odcinków z socjologiem i pytam o to, czy my jesteśmy nagle takim zimnym narodem i na nikogo nie patrzymy. On nie jest taki skłonny, żeby przytaknąć w tym tak w stu procentach, ale z drugiej strony mamy takie wrażenie. I oczywiście wrażenia nie są metodą badawczą i ja nie wyciągam tutaj wniosków, nie piszę doktoratu, ale przedstawiam jakoś tak głos ludzi, którzy mówią, że tak się czujemy, jakbyśmy byli po prostu bardzo też osamotnieni w ogóle w tej walce. Pojawiają się w tym podcaście takie zdania, że człowiek, który jest z hałasem, zostaje z tym sam ze sobą. Że jest wyśmiewany, że jest nietraktowany poważnie, że nie ma żadnej instytucji, do której można się odwołać, że jeżeli służby ignorują, a sąsiad powie, że nie przestanie hałasować, to właściwie nic nie można zrobić. I oczywiście ja zapraszam do tego podcastu prawnika, lekarza, socjologa, psychologa, policję – wiele osób, które pokazują jakoś taki całościowy obraz, co można próbować zrobić – ale oczywiście też z każdego z tych odcinków wychodzi to, że to nie jest łatwa walka.
– Zobacz, że tak naprawdę – o ile sam hałas jest mierzalny – to poziom jego wpływu na nas już jest niemierzalny. Czyli jakby powiedzmy, że poziom, na jakim on nam może przeszkadzać w życiu. Tak samo ktoś może powiedzieć, że smog mi nie przeszkadza. Tylko że my wiemy – i to jest fakt – że przeszkadza wszystkim smog, że ma wpływ na każdego. Ja myślę, że to tak naprawdę też ten Twój podcast robi – że on jakby rozpowszechnia informację, że hałas ma wpływ na wszystkich, którzy w tym biorą udział, nawet na tych, którym nie przeszkadza. No nie?
– Tak, oraz też, że to nie do końca jest tak, że jest niemierzalny, to znaczy nie mierzymy tego, bo udajemy, że tego tematu nie ma. Natomiast hałas ma realny wpływ na ludzkie zdrowie i jakby w jakimś sensie da się to też zbadać. To znaczy w którymś momencie ludzie mają prawdziwe objawy, z którymi idą do lekarza.
– Ale wiesz, chodziło mi o to, że się nie da jakby zmierzyć tego, na ile ktoś się źle czuje tak psychicznie, powiedzmy. Że jedna osoba powie, że bardzo mi to przeszkadza, a druga osoba powie, że w ogóle mi to nie przeszkadza. A oni tak naprawdę to mogą się tak samo czuć z tym hałasem, teoretycznie.
– Tak, bo ten, komu nie przeszkadza, może nie przypisywać tego akurat hałasowi. Może myśleć, że jego przebodźcowanie bierze się skądinąd. Ale też ostatecznie na koniec może się okazać, że da się to zmierzyć. I że masz na przykład nerwicę, której się już nie pozbędziesz, bo jest ona spowodowana hałasem.
– Lub problemy z koncentracją na przykład. Czy jakieś nadmierne zmęczenie. No mówiłaś też – właśnie to już powiedziałaś tak naprawdę – że to jest też o empatii, tak? Chyba nie było to Twoje zamierzenie, a wyszło, że jest to podcast o empatii.
– Tak, tak. Nie spodziewałam się tego, ale faktycznie myślę, że przede wszystkim ja muszę być empatyczna, wysłuchując tych historii. I też w jakimś sensie mam poczucie, że przyjęłam tego bardzo wiele. Oprócz tego, że sama się zmagam z tym problemem, bo oczywiście ten temat wziął się z życia i wziął się z tego, że mnie po prostu przeszkadza hałas. Natomiast mam bardzo wiele bohaterek i bohaterów w tym podcaście i tak naprawdę ludzie opowiadają mi trudne, bolesne historie. Są w jakimś sensie dla tych ludzi uciążliwością. Ja też w większości przypadków jeździłam w te miejsca głośne do tych ludzi, więc ja po prostu miałam dwa, trzy takie miesiące takiego skrajnego przebodźcowania tym, że jeszcze wystawiałam się nawet bardziej na ten hałas, jeżdżąc w te najgłośniejsze miejsca i rozmawiając z ludźmi, którzy tam żyją. I z takim poczuciem też, że ja im nie umiem pomóc i że tak naprawdę nawet nie wiem do kogo ich odesłać. I że jeszcze bardziej czułam jaką siłę może mieć ten podcast albo jak bardzo jest on ważny, żeby ktoś zobaczył ten problem. Ale jednocześnie nie utonięcie w tym i nie wyjście z takim poczuciem bezradności i powiedzenie, że dobra, to wszystko nie ma sensu – po prostu nie da się na to pomóc – też było jakąś taką moją walką z całym tym tematem. Więc ta empatia się tam cały czas przewija. Ona się cały czas przewija właśnie w takim wymiarze, że idę do sąsiada, ale on po prostu nie zamierza przestać. Albo np. taka empatia nie jest skierowana nawet w żadną konkretną osobę, czyli motocykliści, którzy po prostu jeżdżą, hałasują, warczą tymi silnikami i wszyscy mamy nieprzespane noce i dnie właściwie też na wkurzeniu przez cały ciepły sezon. I mam poczucie, że to nie są empatyczni ludzie – to znaczy, ludzie, którzy robią to innym ludziom, nie myślą o innych ludziach po prostu. I tak przy prawie każdym wątku. Bo oczywiście nikt nie obwinia – też ja się staram to podkreślać, że to nie chodzi o to, że my walczymy teraz z karetkami, śmieciarkami, dziećmi, psami i sąsiadami. I tak naprawdę nikt z tych ludzi, może poza motocyklistami, nie jest naszym wrogiem. Natomiast te wszystkie dźwięki naraz…
– Motocyklistami jadącymi przez miasto nocą, co nie?
– Tak, albo jadącymi przez miasto na jednym kole.
– Jakby sobie po jakichś pustkowiach jeździli, to spoko.
– No w sumie tak, w sumie tak. Natomiast żadna z tych osób nie jest naszym wrogiem, ale całościowo doprowadza nas czasami do szaleństwa. Więc hałas jest naszym wrogiem.
– Dokładnie. I zobacz, tak naprawdę to powiedziałaś tym ludziom, że nie wiedziałaś, jak im pomóc, natomiast zawsze tak naprawdę rozwiązywanie, myślę, każdego problemu się zaczyna od nazwania go. No nie? Od powiedzenia na głos, że to jest halo, problem tutaj, zobaczcie. I myślę, że po to też ten podcast chyba jest, no nie? Żeby powiedzieć, że jest hałas. Zobaczcie. I jaki on ma wpływ też na nas. No nie? To myślę, że jest dobry krok.
– Tak. I też słyszałam od swoich rozmówców, że jest to dla nich ważne, że ja traktuję ich problem na serio i że jakoś staję po tej stronie, że hej, to nie z nami jest coś nie okej. Nie z nami jest coś nie w porządku, że nam przeszkadza hałas. Nie w porządku jest coś ze światem, że jest tak głośny i że jakby służby przyzwalają na to, że nikt z tym nic nie robi, że ministerstwa nie reagują. To z tym jest coś nie okej, a nie z nami. I znowu wraca to, że ludzie, którzy mają taki problem, mają też poczucie ogromnego osamotnienia, ponieważ wszyscy im mówią, to się wyprowadź do lasu, to takie wrażenie, że się już nie nadaje do życia w społeczeństwie. A to moim zdaniem donikąd nie prowadzi, jeżeli teraz zaszczujemy setki tysięcy ludzi, mówiąc im, że nie nadają się do życia w mieście. Może to miasta się już nie nadają do życia. Może to nie z nami jest problem.

– To samo tym ludziom, którzy wdychają smog w miastach, można powiedzieć, nie? To się wyprowadź, jak Ci przeszkadza.
– Tak. Tylko najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że akurat te wsie, na które się nas wysyła, nie są ciche, więc też jest o tym w jednym z odcinków.
– No tak, no bo to do lasu musiałoby być, co nie? Rzeczywiście do lasu.
– Do lasu i to takiego odizolowanego. Chociaż mam też taką historię o rodzinie, która wyprowadziła się do lasu na skraj „Natury 2000” i musieli nawet tam udowodnić, że nie będą hałasować, emitować, nie wiadomo co. I obok postawiono im fabrykę mebli. I ta fabryka owszem emituje.
– O matko, to już w ogóle jak z jakiegoś czeskiego filmu historia, co nie?
– Albo raczej filmu grozy.
– A powiedz mi, poza tym, że wyszedł podcast o empatii, co jeszcze Ciebie zaskoczyło w tym wszystkim, w całym procesie nagrywania, w rozmowach z ludźmi?
– Zaskoczyło mnie też to, że faktycznie nikt z tym nic nie robi. Bo ja myślałam, że jak zacznę pytać, jak zacznę drapać, jak zaczną zadawać pytania ministerstwom, urzędom, policji, to okaże się, że są jakieś sposoby, że są jakieś metody, że nad czymś się pracuje, coś się wdroży. A zarówno ja, jak i też wielu moich rozmówców, którzy też zajmują się hałasem od lat, więc też jakby drapią od dawna, niestety mamy to ogromne poczucie niezainteresowania sprawą. I to jest smutny wniosek, bardzo smutny, ale niestety jest to wniosek z tego podcastu, czy z tej mojej pracy, że po prostu nie ma zainteresowania tematem i to tylko pokazuje, że tym bardziej trzeba go nagłaśniać, tym bardziej trzeba pukać, drapać i pytać. No w jakiś sposób pokazywać, że nie możecie ignorować tego tematu dłużej.
– Okej. No dobra, no to myślę, że zacznijcie od posłuchania podcastu. To powiedz, Kasia, jeszcze, gdzie podcastu można posłuchać i jeszcze raz powiedz jak się nazywa. Czego szukać, czego wyszukiwać?
– Nazywa się „Proszę o ciszę”. Można go znaleźć na stronie -Polskiego Radia, w aplikacji podcastowej Polskiego Radia oraz na Spotify i Apple Podcasts.
– Okej. Ja też polecam. To dziękuję Ci za rozmowę w takim razie.
– Dziękuję.
– No i co? I odsyłamy, odsyłamy do podcastu.
– Odsyłamy do obu podcastów.

Zasubskrybujcie sobie podcast „Pokój w głowie” w swoich ulubionych aplikacjach podcastowych, żeby nie przegapić kolejnych odcinków. A jeśli słuchacie tego podcastu na YouTube, to zasubskrybujecie sobie kanał „Pokój w głowie”.

Koszyk