216: O nadmiernej seksualizacji relacji damsko-męskich

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

W tym odcinku podcastu „Pokój w głowie” przyglądam się temu, jak bardzo seksualizujemy relacje damsko-męskie — i to znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Już małym dzieciom potrafimy mówić, że chłopiec i dziewczynka „się sobie podobają”, zamiast po prostu zauważyć, że się lubią, przyjaźnią i dobrze ze sobą bawią. A potem dziwimy się, że jako dorośli mamy problem z budowaniem relacji z osobami płci przeciwnej, które nie od początku są podszyte romantycznym czy seksualnym zainteresowaniem.

Rozkładam też na czynniki pierwsze różnicę między „podoba mi się” a „lubię ją”. Bo to nie jest to samo. Ktoś może bardzo mi się podobać, zanim w ogóle go poznam, ale nie mogę naprawdę wiedzieć, czy go lubię, dopóki nie spędzę z nim czasu, nie porozmawiam, nie zobaczę, jaki jest na co dzień i jak zachowuje się w relacji. „Podoba mi się” jest oceną. „Lubię” jest relacją.

Zastanawiam się więc, czy nie zaczynamy budować związków od niewłaściwej strony — od atrakcyjności i fascynacji, zamiast od poznawania drugiego człowieka. Mówię też o tym, dlaczego trudno polubić kogoś, kto jest emocjonalnie niedostępny, dlaczego można przez lata być zakochanym bardziej w wyobrażeniu o człowieku niż w nim samym oraz dlaczego bliskość, przyjaźń i miłość potrzebują czasu i procesu.

Być może warto więc trochę odseksualizować początki relacji damsko-męskich i częściej zadawać sobie pytanie: „Czy ja w ogóle lubię tę osobę?”. Bo może właśnie od tego pytania powinien zaczynać się dobry związek.

Warsztaty Turkusowa komunikacja.
Trudne rozmowy w związku i w bliskich relacjach
https://pokojwglowie.pl/trudne-rozmowy/

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „George Street Shuffle” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

216: O nadmiernej seksualizacji relacji damsko-męskich

Witam w 216. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym kontynuować wątek z poprzedniego odcinka o relacjach i takim sabotowaniu bliskości w relacjach damsko-męskich, a konkretnie to chciałabym pogadać o tym, jak seksualizowane są relacje już między chłopcami i dziewczynkami od najmłodszych lat, gdzie w komunikatach wielu dorosłych te dzieciaki nie mogą się zakumplować i nie mogą się zaprzyjaźnić, a mogą jedynie wzajemnie się sobie podobać. Czyli tak naprawdę podcinamy skrzydła przyjaźniom damsko-męskim już u przedszkolaków albo może i żłobkowiczów. Zatem jak potem dorośli mieliby budować związek oparty na przyjaźni, jeżeli mają jednocześnie zakodowane w swoich głowach, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska?

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psychoterapeutką i psycholożką. Podcast ten powstaje dzięki subskrybentkom i subskrybentom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też na Spotify po zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie, a od września w tym samym miejscu znajdziecie też Klub Jestem Całością, na który składają się webinary i spotkania warsztatowe. Wszystko jest na Herohero, czyli dodatkowe odcinki, webinary, spotkania warsztatowe – herohero.co/pokojwglowie. Zapraszam.

Lubienie kogoś jest już relacją

Powiem Wam, że ostatnio wydarzyła się dość niebywała rzecz, bo jak od lat publikuję moje treści w internecie, w mediach społecznościowych czy też właśnie publikuję podcast, to zawsze przeogromna większość odbiorców to były kobiety – to było ponad 90%. Ostatnio sobie zajrzałam w statystyki kanału na YouTube i pokazało mi się, że w ostatnich 28 dniach około 40% odbiorców to byli mężczyźni, co mnie bardzo zszokowało. Dlatego może w dzisiejszym odcinku będę mówiła w rodzaju męskim. Byłeś, zrobiłeś, poczułeś, a nie tak jak zwykle – w żeńskim. Ja nie lubię takich łamanych form byłaś, byłeś. To już moim zdaniem jest za dużo gadania wtedy. Wolę używać jednej. I właśnie zazwyczaj kieruję treści do kobiet, natomiast one są zawsze uniwersalne, nawet jeżeli są wypowiadane w rodzaju żeńskim. Pamiętajcie o tym. Myślę, że każdy odcinek tego podcastu jest uniwersalny, dlatego dzisiaj dla równowagi dla tych facetów, którzy posłuchali – może jeszcze posłuchają – będę mówić w rodzaju męskim. Zatem pytanie: czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, jakie dostałeś komunikaty jako dzieciak, jeśli chodzi o relacje z dziewczynami, o relacje damsko-męskie? Czy miałeś w dzieciństwie jakąś przyjaciółkę i z jakimi komentarzami to się spotkało?

Na jednej z ostatnich sesji terapeutycznych wynikło – też ta osoba zwróciła mi uwagę, z którą rozmawiałam wtedy – że jeśli chodziło o relacje dziewczynka-dziewczynka albo chłopiec-chłopiec, to można było powiedzieć, że oni się lubią, a jeśli już w grę wchodziło takie kolegowanie się dziewczynka-chłopiec, chłopiec-dziewczynka, to używało się raczej określenia, że oni się sobie podobają. Oni się nie lubili, tylko oni się podobali. Czyli tak naprawdę ta relacja już od początku, już u małych dzieciaków, była w jakiś sposób seksualizowana. Czasami gdzieś tam w naszych przekonaniach, w naszych wyobrażeniach, nie było miejsca w rezultacie na przyjaźń między tymi dzieciakami. Dzieciom, które uczestniczyły w tej relacji, było wyłącznie pokazane, że jest opcja relacji takiej zseksualizowanej, a nie ma miejsca na przyjaźń. Zatem jeśli powiedzieć, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, to myślę, że warto by było dodać, że już od pierwszych lat życia dzieci się uczy właśnie tego, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Zatem skoro wszyscy są tak wytresowani, to trudno, żeby ona potem istniała. Bo my mamy tak strasznie dużo przekonań na temat tej drugiej płci, że sabotujemy przyjaźnie. I teraz chciałabym się skoncentrować bardziej na tym podobaniu się versus lubię. Bo to jest bardzo ciekawy temat.

Pamiętajcie, że to jest cholernie istotne, jakich my słów używamy – przede wszystkim w rozmowach samego ze sobą, czyli w swojej głowie. Jak gadam ze sobą, to jest bardzo ważne, jak ja do siebie mówię, bo czasami nawet niuanse i niuansiki potrafią wygenerować ogromną różnicę w długofalowych działaniach w naszym życiu. I tak jest, moim zdaniem, z określeniem „podobać się” albo „lubić”. Bo jeżeli dotychczas szukałeś w swoim życiu tylko takich kobiet, które Ci się podobają, a nie zastanawiałeś się nad tym, czy Ty ją lubisz albo kogo Ty w ogóle lubisz – a jeszcze na dodatek średniawo wychodzi Ci budowanie związków, budowanie bliskości – to być może właśnie jest to jedno z wyjaśnień, że nie budujesz przyjaźni, bo kogoś lubisz, tylko próbujesz budować relację, bo ktoś Ci się podoba, niezależnie od tego, czy tę osobę lubisz, czy jej nie lubisz. Ja bym powiedziała, że „podobać się” ma zawartą w sobie ocenę. Natomiast „lubić” jest relacją. „Podobać się” jest oceną. „Lubić” jest relacją. Można uznać, że ktoś nam się podoba, zanim go poznamy. Nie można naprawdę kogoś lubić, zanim go poznamy. Widzicie różnicę?

Jeśli wybór partnerki opierasz głównie na pytaniu „czy ona mi się podoba?”, to opierasz go przede wszystkim na ocenie atrakcyjności, pierwszego wrażenia i wyobrażeń o tej osobie. Natomiast pytanie „czy ja ją lubię?” pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynasz tworzyć więź. Dotyczy to tego, czy lubisz z nią rozmawiać, spędzać czas, śmiać się, czy czujesz się przy niej sobą. I to odwraca perspektywę. Być może problem nie polega na tym, że ludzie za mało zwracają uwagę na zgodność charakterów, ale że próbują zdecydować o związku, zanim w ogóle sprawdzą, czy kogoś lubią. Próbują decydować o związku na bazie bardzo powierzchownych informacji. Próbują decydować o związku na bazie tego, czy ta druga osoba im się podoba, w ogóle nie poznając człowieka. I jeśli mamy chęć budować związek na przyjaźni, to dlaczego próbujemy robić zupełnie odwrotnie, czyli być może budować przyjaźń w przyszłości gdzieś tam na związku, który już został stworzony? A związek został stworzony, bo mi „się podoba”.

Pamiętajcie też, że podobać nam się może osoba, której być może nigdy nie poznamy, bo ma ona lęk przed bliskością i stale chowa się za murem. I jeśli tak jest – jeśli ktoś jest stale schowany za murem z powodu silnego lęku przed bliskością, unikania czy ciągłego wycofywania się – możemy być zafascynowani jej wyglądem, jej inteligencją, charyzmą, wyobrażeniem o niej, ale nie mamy wystarczających danych, żeby ją polubić, bo lubienie rodzi się ze wspólnego doświadczania. W rezultacie można przez lata kochać pomysł na człowieka, jego potencjał, którego nigdy się nie poznało. W takiej sytuacji relacja często toczy się bardziej z własnymi wyobrażeniami niż z realną osobą. Mur nie pozwala zobaczyć, jaki ten człowiek jest na co dzień, jak rozwiązuje konflikty, jak okazuje troskę, jak reaguje na bliskość, jak traktuje drugiego człowieka. I nie da się polubić człowieka, którego nie można poznać. Można jedynie uznać, że nam się podoba. Albo zakochać się we własnym wyobrażeniu o nim. Czyli póki Ty jej nie poznałeś – tej drugiej osoby – to nie możesz jej kochać. Możesz kochać jedynie wyobrażenie na jej temat i możesz jedynie powiedzieć, że ona Ci się podoba. I to jest jak branie kredytu bez czytania umowy. Chcesz tworzyć związek, ale nie wiesz, z kim dokładnie go próbujesz tworzyć.

Stawiamy „podoba mi się” ponad „lubię”

I zobaczcie, że w kulturze randkowej pierwszym kluczowym pytaniem jest „czy ona mi się podoba?”, „czy on mi się podoba?”. A niemal nigdy nie pojawia się pytanie „czy mam szansę poznać tę osobę i ją polubić?” – „czy ja go lubię?”, „czy ja ją lubię?”. Mówimy tutaj, w tym podcaście, dużo o ludziach, którzy boją się bliskości. Oni są właśnie często emocjonalnie niedostępni. Nawet dla samych siebie. Jeśli ktoś jest tak emocjonalnie niedostępny, nie odsłania siebie i unika bliskości, znika lub utrzymuje relacje na powierzchownym poziomie, to może i może nam się podobać przez długi czas, ale nie mamy warunków, żeby sprawdzić, czy go lubimy. I pamiętajcie też, że lubienie nie jest możliwe bez wzajemnej dostępności i bez wzajemnej ciekawości. Bo może być również tak, że Ty jej nie mogłeś poznać, bo: (a) albo ona jest schowana za murem, jest niedostępna emocjonalnie i nie chce pokazać siebie lub się boi pokazać siebie; albo (b) nie zadajesz jej pytań i nie pokazujesz, że jesteś jej ciekaw – i ona nie wie, że Ty jesteś zainteresowany tym, jaka ona jest, bo po prostu nigdy nie próbowałeś się dowiedzieć. A może jeszcze bardziej próbujesz sprawić, że będziesz się jej podobał, ale w drugą stronę już nie podejmujesz starań, czyli nie sprawdzasz, czy możesz ją lubić – czy ją lubisz, czy to jest osoba, którą Ty możesz polubić.

Weź pod uwagę też to, że jeżeli Ty starasz się jedynie podobać drugiej osobie – i może sam jesteś tak naprawdę emocjonalnie niedostępny – to jak ona miałaby Ciebie polubić? Żeby dać się lubić, trzeba pokazać, kim się jest. Trzeba pokazać zatem swoje mocne i słabe strony. Swoje obawy i swoje moce. Nie tylko gadać przy kawie, ale robić coś razem – fajne, ciekawe rzeczy. Takie, które są ciekawe dla Was obojga. I zauważcie, tak jak mówiłam wcześniej o tych dzieciakach, że nie tylko w dorosłości preferujemy „podoba mi się” nad „lubię”, ale uczymy takiego sposobu patrzenia na relacje już bardzo małe dzieci. I jest w rezultacie tak, że „podoba się”, jeśli myślimy o związku, jest istotniejsze, niż „lubię”, więc jesteśmy w stanie wejść w relację z osobą, która nam się podoba, próbować tworzyć z nią związek, nie wiedząc w ogóle, czy ją lubimy. Natomiast jeśli kogoś lubimy, ale nam się nie podoba, to nie próbujemy tworzyć związku. Tu już jakby nie ma miejsca. Odcinamy w ogóle tę opcję. Czyli w związku jest ważniejsze właśnie, żeby się podobać, a nieistotne jest to, czy kogoś lubimy.

Idąc dalej, jeśli mamy zbudować przyjaźń, to nie da się jej zbudować z kimś, kto nam się jedynie podoba, ale go nie lubimy. Przyjaźń możemy zbudować jedynie z kimś, kogo lubimy. Ale my tego nie sprawdzamy na początku. Mamy nadzieję, że to wyniknie jakoś w trakcie. W trakcie relacji z osobą, która nam się podoba. I co jest dalej? Wchodzimy w relację z osobą, która nam się podoba. Nie wiemy, czy ją lubimy, bo nie sprawdziliśmy. Opadają motyle w brzuchu czy jakaś tam fascynacja. Albo może inaczej mówiąc: to, że nam się ten ktoś podoba, jakoś powszednieje. I okazuje się, że ja nie lubię tego człowieka albo że nie znam tego człowieka – że myśmy nigdy ze sobą tak szczerze nie gadali. Nie wiem, czego się boi. Nie wiem, jaka ona jest. Nie wiem, o czym marzy. Nie wiem, co jej we mnie przeszkadza, a co we mnie lubi. Nie wiem, co jej w niej samej przeszkadza, a co w sobie lubi. Nic nie wiem. Można się obudzić nawet po latach w relacji i się zorientować, że przecież ja nic o niej nie wiem. Nie wiem, bo nie mówiła. Albo może mówiła, ale ja nie pytałem. Nie przyswajałem tego. Nie interesowało mnie to. Bo ważne było tylko to, że ona mi się podoba.

I teraz ważna kwestia. Jeżeli Ty sam jesteś człowiekiem, który ma jakiś lęk przed bliskością – jeżeli boisz się, związek kojarzy Ci się z takim potrzaskiem – to być może próbujesz budować relację od złej strony. Może właśnie problemem jest to, że próbujesz budować relację z osobą, która Ci się podoba, nie sprawdzając, czy ją lubisz, czyli właściwie z kimś obcym, kogo nie znasz, o kim nawet nie wiesz, czy w przyszłości może mógłbyś polubić, czy nie mógłbyś polubić. A przecież im bardziej zabrniemy w taką relację, to tym trudniej potem się jest z niej wymiksować. Jeżeli zabrniesz w relację, bo ktoś Ci się podoba, ale potem okazuje się, że nie da się jej lubić, to poniesiesz po tygodniach, miesiącach tej relacji, o wiele większe konsekwencje, niż kiedy zaczniesz od sprawdzania, czy Ty ją lubisz, a potem dopiero zagłębisz się w to, czy ona Ci się w ogóle podoba. Można pójść na imprezę i podobać nam się tam może 10 osób, ale polubić możemy tylko jedną być może albo żadnej. Już nie mówiąc o zaprzyjaźnieniu się. Ja bym to w ogóle tak stopniowała. „Podobać się” jest bardzo powierzchowne. „Lubić” – możemy lubić. Możemy lubić znajomych. Możemy lubić dalszych przyjaciół, bliższych przyjaciół. Ale przyjaciel to już jest ktoś więcej niż znajomy. Czyli „przyjaźnić się” to jest więcej niż „lubić”. Natomiast „podobać się” jest oddzielnym wymiarem. To nie jest tak, że jest „podobać się”, potem „lubić”, potem „przyjaźnić”. Można kogoś lubić, ale nie będzie się on nam podobał. A może z czasem zacznie nam się podobać. Właśnie o to chodzi tak naprawdę. Weźcie pod uwagę to, że jest większa szansa, że ktoś nam zacznie się podobać po tym, jak go polubiliśmy i z nim się zaprzyjaźniliśmy, niż że się zaprzyjaźnimy z kimś, kto nam się po prostu podoba. Podobać nam się mogą jakieś osoby z gazet, z internetu, z filmów, z Instagrama, z TikToka – osoby, z którymi nigdy nie rozmawialiśmy i nigdy nie porozmawiamy. Ale przecież nie polubicie tych wszystkich ludzi. To nie jest tak, że każdy, kogo spotykamy, będzie przez nas lubiany, a już szczególnie z wzajemnością. A już tym bardziej nie jest tak, że my się z tymi wszystkimi ludźmi jesteśmy w stanie zaprzyjaźnić.

Zadbaj o dobrą kolejność

Więc jaki mam pomysł? Być może odseksualizujmy początki relacji damsko-męskich i po prostu poszukajmy ludzi tej drugiej płci, takich których lubimy. Jak nie wiemy, kogo lubimy, to myślę, że to jest taki obszar badawczy. Poszukać, kogo ja lubię. Jak lubię jakichś tam facetów, bo jestem facetem, to dlaczego nie mam wytypowanych kobiet, które lubię? Jacy są ci mężczyźni, których lubię? Bo jeśli jestem w stanie określić jakieś ich właściwości, zainteresowania, cechy, doświadczenia, ich zachowania wobec mnie, przez które ich lubię, to dlaczego miałoby być inaczej z kobietami? Być może dokładnie te same kryteria dotyczyłyby kobiet. Jeżeli lubię swoich kumpli, z którymi mogę połazić po górach, jechać na żagle, jeździć rowerem, to pewnie warto tego samego szukać w relacjach z kobietami. I więcej – zobaczcie, że związek zaczyna się od lubienia, potem fajnie, jeśli to przechodzi w przyjaźń, a następnie w najlepszą przyjaźń. I to jest, moim zdaniem, dopiero etap, na którym możemy stwierdzić, że jest opcja, że stworzymy fajny związek. Nie tylko dlatego, że się podoba. Dlatego że my możemy zostać najlepszymi przyjaciółmi. I przyjaciel to jest ktoś, komu ufam, bo on mi pokazał, że mogę mu ufać. Przyjaciel to jest ktoś, kto jest wobec mnie lojalny. Przyjaciel to jest ktoś, na kogo mogę liczyć, z kim lubię spędzać czas, z kim lubię gadać, z kim lubię robić różne rzeczy. I to samo z przyjaciółką. A jeśli ktoś mi się podoba, to przecież żadna z tych rzeczy, które tutaj wymieniłam, nie musi w tym podobaniu być zawarta. Bo może fajnie wygląda, ale nie jest lojalna, nie lubię z nią spędzać czasu, nie robimy fajnych rzeczy, nie możemy sobie zaplanować jakichś przygód – w stylu: chodzenie po linowych mostach nad przepaściami, rollercoastery, takie ekscytujące doświadczenia – co oczywiście zwiększa poczucie wzajemnej atrakcyjności w związku. Jeżeli ja nie mogę zaplanować nic ciekawego, co będę robić z tą osobą, ale ona mi się podoba, bo np. spoko wygląda, no to co? To raczej gwarantowana klapa albo może to zwiastuje bardzo płytką i niefajną relację. Myślę, że taka relacja rzeczywiście może się kojarzyć z potrzaskiem.

Życzę Wam zatem kumpelek, przyjaciółek, kumpli, przyjaciół – niezależnie od tego, jakiej są płci – i związków budowanych na przyjaźni, a nie szukania przyjaźni u osób, które się Wam podobają, tylko dlatego, że się Wam podobają, a nie dlatego, że je lubicie. Jeśli masz ochotę zagłębiać się bardziej w takie dywagacje, rozkminki, rozmyślania, to zapraszam Cię na Herohero – tam będziemy robić spotkania i gadać o tych sprawach. Chociażby we wrześniu właśnie gadamy o tym, jak wiara w ogromne różnice damsko-męskie – i też tak naprawdę tę seksualizację wszelkich relacji damsko-męskich – sabotuje nam związki i relacje. A w październiku, jak już zapowiadałam w poprzednim odcinku, tematem przewodnim będzie proces, bycie w procesie i jak to wpływa na nas, na nasze życie i też na relacje, które tworzymy, i na bliskość. Swoją drogą, z dzisiejszego odcinka wynika, że bez procesu nie da się stworzyć bliskości, bo poznawanie się, lubienie, przyjaźnienie, to wszystko są etapy procesu. Natomiast „podoba mi się” mogę już powiedzieć, widząc zdjęcie człowieka, nie wchodząc w żaden proces. Od pierwszego wejrzenia ktoś może mi się podobać. Natomiast miłość, przyjaźń to jest coś o wiele, wiele więcej. I miłość, i przyjaźń wymagają procesu.

Jeśli chcesz zasubskrybować profil „Pokój w głowie” na platformie Herohero, gdzie są te dodatkowe odcinki podcastu, to na początku opisu tego odcinka podcastu prawdopodobnie jeszcze znajdziesz link do miesiąca darmowej subskrypcji. Jeśli wystarczą Ci darmowe odcinki podcastu „Pokój w głowie”, to zasubskrybuj sobie ten podcast w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, żeby nie przegapić kolejnych odcinków. A jeśli słuchasz tego podcastu na YouTube, to zasubskrybuj sobie kanał „Pokój w głowie” na YouTube. Dziękuję za przeczytanie tego odcinka.

Koszyk