171: Jak odróżnić prawdziwą zieloną flagę od tej złudnie zielonej?

W 171. odcinku podcastu „Pokój w głowie” zastanawiam się, jak odróżnić prawdziwą zieloną flagę od tej, która tylko na taką wygląda.

Czy pojedynczy miły gest naprawdę oznacza zmianę, czy może to tylko chwilowy incydent, który daje złudną nadzieję? Opowiadam o tym, dlaczego zbyt często interpretujemy przypadkowe zachowania jako dowód dojrzałości i jak rozpoznać, czy coś wynika z realnego wzorca, a nie z impulsu lub chęci chwilowego uspokojenia sytuacji.

Ten odcinek to zaproszenie, by spojrzeć na relacje bez różowych okularów – by zobaczyć, kiedy coś naprawdę jest zieloną flagą, a kiedy tylko tak nam się wydaje. Dowiesz się, jak obserwować ciągłość zachowań, zaufać swojej intuicji i dać sobie czas, by nie mylić przypadkowego błysku z trwałą zmianą.

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Fuzzball Parade” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

171: Jak odróżnić prawdziwą zieloną flagę od tej złudnie zielonej?

Witam w 171. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Tym razem chciałabym porozmawiać o zielonych flagach, a mianowicie: jakie mają być te flagi, żeby naprawdę były zielone? Dokładniej mówiąc, skoncentrujemy się na tym, czy coś jest stałym wzorcem zachowania, czy może przypadkowym, jednorazowym incydentem.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię, pomagając im zadbać o zdrowie psychiczne i odnaleźć pokój w głowie.

Chwilowa poprawa, to nie poprawa

W 168. odcinku mówiłam o tym, że trudno nam często odróżnić flagi czerwone od zielonych. I wiele z Was też tak uważa, że nie widzi czerwonych flag lub zielonych albo w ogóle miesza te flagi. I tak to właśnie wygląda. Jest coś takiego, tak można by to ująć – daltonizm flagowy. Czyli czasami zlewają nam się te flagi w jedną plamę i nie wiemy, co jest czym – co jest okej, co nie jest okej. Czy intensywne zaangażowanie na początku to dobry znak, czy to jakiś niepokojący love bombing i trzeba uciekać? Nie wiemy, jakimi kryteriami się kierować, aby móc w sumie odróżnić te zachowania, czy one są okej, czy one nie są okej. Dzisiaj jednak chciałabym się skupić na takim aspekcie zielonych flag, gdzie właściwie wiemy, że coś jest zieloną flagą i robi to na nas pozytywne wrażenie. Chodzi o to, żeby też nie przegiąć z tym pozytywnym wrażeniem, nie przesadzić z wnioskami wyciągniętymi na bazie jakiejś jednorazowej sytuacji.

Wyobraźmy sobie, że jesteś w bliskiej relacji z kimś, z kim trudno się rozmawia. Nie możecie rozwiązywać problemów. Ty próbujesz nawiązać dialog, a on milczy albo się wycofuje. I któregoś razu, tak jak zwykle zresztą, wspominasz o czymś, co Cię boli lub Ci nie pasuje. Komunikujesz, że jest jakiś problem do rozwiązania i rzeczywiście następuje rozmowa. I ta rozmowa się całkiem fajnie toczy. Ty czujesz się w niej okej i bezpiecznie. Jesteś podjarana i wydaje Ci się, że po prostu zrobiliście jakiś wielki krok w rozwoju Waszej relacji, że nastąpiła przeogromna rewolucja, nastąpiło jakieś olśnienie po jego stronie, jakiś piorun go strzelił i nagle zamienił w innego człowieka. Ale pamiętaj, że jednorazowa sytuacja to jeszcze za mało. To jeszcze za mało, żeby stwierdzić, że tak będzie zawsze, skoro zwykle było wcale nie tak, jak byś chciała. Być może rzeczywiście nastąpiła zmiana i tego Ci życzę – tego Wam życzę i trzymam za to kciuki, żebyście mieli możliwość rozwiązywania problemów.

Natomiast poczekaj. Zobacz, co będzie w kolejnych sytuacjach. To po pierwsze. Sprawdź też na ile ta rozmowa, którą żeście odbyli, co do której masz poczucie, że była konstruktywna, będzie potem miała przełożenie na zachowania Twojego partnera i na to, co realnie będzie się działo w Waszej relacji. Taka nagła, otwarta rozmowa tym większe może zrobić wrażenie, kiedy mamy do czynienia z Mariuszem, który trzyma się na dystans, nie odpowiada na wiadomości, znika, gdy jest jakiś problem, pojawia się po to, żeby się dobrze bawić. Z Mariuszem, którego na co dzień wcale nie ma w naszym życiu, pojawia się jedynie od czasu do czasu. A Ty czekasz i czekasz pod tym toi toiem, aż on przejdzie jakąś metamorfozę i pojawi się w Twoim życiu na stałe.

W pewnym momencie mówisz, że masz już tego dosyć – kończymy, nie chcę w to brnąć dalej, nie podoba mi się ta relacja, rani mnie, jest dla mnie destrukcyjna, daj mi spokój, już się nie odzywaj do mnie, nie zawracaj mi głowy. I on wtedy zatrybia. To znaczy, tak Ci się wydaje, że zatrybił i wreszcie zrozumiał, bo czekałaś na to od miesięcy, czy może nawet lat, aż on wreszcie zrozumie. I proponuje Ci: „no, to porozmawiajmy”. I ponieważ jest to pierwsze w Waszych wspólnych dziejach „porozmawiajmy”, które padło z jego ust, wydaje Ci się, że nastąpiła jakaś przeogromna zmiana, nastąpiła wielka ewolucja, ogromny krok ewolucyjny. Wydaje Ci się, że to już nie jest tamta relacja „mariuszowa” i może w sumie on nawet zamienił się w Alberta. Z jakichś niewiadomych przyczyn – może ktoś mu przemówił do rozsądku, a może po prostu tak zadziałało na niego to, że postanowiłaś z tym skończyć – zamienił się z kogoś niedostępnego emocjonalnie, zamkniętego i właściwie nie interesującego się tym, co Ty czujesz, w empatycznego i dojrzałego mężczyznę. Należy pamiętać, że Mariusz doskonale wie, co zrobić, żebyś Ty miała poczucie, że sprawy idą naprzód, mimo że one wcale nie idą naprzód. I to jest cecha „mariuszowości”.

Wracając do tematu dzisiejszego odcinka. Jest to wzorzec? Czy jest to pojedyncza sytuacja? Jeżeli pierwszy raz z jego ust padło „porozmawiajmy”, to przede wszystkim, póki nie porozmawiacie, ciężko z entuzjazmem podejść do faktu tej rozmowy, bo może ona w ogóle nawet nie nastąpi. Po drugie, jeśli ona nastąpi, to skoncentruj się na tym, co on mówi. Czy rzeczywiście skupia się na tym, żebyście rozwiązali problem, czy może składa Ci jakieś obietnice na przyszłość albo wspomina wspólną przeszłość, jakieś fantastyczne wspólne wydarzenia i odwraca Twoją uwagę od bieżących problemów, jednocześnie trochę zamydlając Ci oczy. Po trzecie, jeśli do tej rozmowy dojdzie i rzeczywiście ona przebiegnie, w Twoim odczuciu, w obiecujący sposób, to pewnie trzeba by było sprawdzić, czy cokolwiek z tego będzie miało przełożenie na realne sytuacje, na wydarzenia, które później nastąpią i na jakieś zmiany w jego zachowaniu.

I wreszcie, po czwarte – jeżeli rzeczywiście tak się wydarzy i on coś zmieni, to pewnie trzeba będzie sprawdzić, czy to już na stałe, czy może na miesiąc, na tydzień, na trzy miesiące albo tylko jednorazowo. Czyli przykładowo – powiedziałaś mu, że jest Ci przykro, kiedy on nie odpisuje na Twoją wiadomość, nie oddzwania i w ogóle się nie odzywa. Z Waszej rozmowy wspaniale wynikło, że tak, on Cię rozumie, rzeczywiście, masz rację, on już teraz będzie odpisywał. A w najgorszym wypadku po prostu napisze, że odpisze później. Odpisuje, tak jak obiecywał, dwa czy trzy razy, a później wszystko wraca do starej normy, na stare tory i znowu następuje nieodpisywanie. Ty bardzo często zostajesz z poczuciem wcale nie tego, że to nie była prawda, co mówił. Zostajesz z poczuciem, że sprawy poszły naprzód. I wierzysz, że ta relacja się rozwija, ponieważ tak się zafiksowałaś na tym, że odpisał trzy razy i pojawiła się jakaś zielona flaga, że nie widzisz, że ona chyba zbladła i teraz już wcale nie jest zielona, tylko nawet zamieniła się w czerwoną – pewnie nie zbladła w takim razie, tylko płynnie przeszła w czerwień przez jakieś rdzawe odcienie. Czyli miałaś czerwoną flagę w formie nieodpisywania, potem na chwilę ona zamieniła się – jedynie w Twoich oczach, bo naprawdę to nie zamieniła się – we flagę zieloną i ponownie wróciła do czerwieni.

A więc powiedzmy sobie szczerze, że takie zielone flagi to nie są zielone flagi. Poprzeczkę stawiajmy wyżej i nie oczekujmy jakichś jednorazowych pozytywnych incydentów, bo związek to nie jest zbiórka incydentów, tylko jakaś norma, która daje spokój. I na dodatek to nie jest zbiórka incydentów, o które Ty musisz za każdym razem walczyć, tylko to ma być taki strumień dobrej woli ze strony drugiej osoby, jak też i z Twojej. Bo ludzie są ze sobą tylko wtedy, kiedy chcą być, a nie dlatego, że ktoś coś u kogoś wyegzekwował jednorazowo i krótkotrwale.

Szacunek na co dzień, a nie od święta

I teraz wskazówki, co możesz zrobić, żeby skutecznie i samodzielnie odróżniać flagi czerwone od zielonych. Otóż, po pierwsze, daj sobie czas i sprawdź, czy ta zielona flaga to jest norma, czy to jest incydent. Daj sobie czas. Po drugie, zaufaj sobie. Zaufaj swojej intuicji. Przyjrzyj się temu, co czujesz. Może będziesz podjarana, że zobaczyłaś wreszcie jakąś zieloną flagę, ale zwróć uwagę, czy pod tą ekscytacją rzeczywiście kryje się spokój, czy niepokój, że to za chwilę utracisz. Czy przez tę zieloną flagę zaczęłaś mu nagle ufać? Czy nadal mu nie ufasz? Bo zaufania przecież tak pstryknięciem palców się nie odbudowuje, tylko potrzeba czasu na to. Czy nagle w jakiś cudowny sposób uwierzyłaś, że on Cię nigdy więcej nie zawiedzie? Albo że zawiedzie Cię nieprędko? Czy może jednak zakładasz, że ten zawód nastąpi już niebawem, ponieważ dobrze znasz Mariusza? I jednak mimo Twojej naiwnej wiary w to, jaki jest idealny, w głębi zdajesz sobie sprawę, że to nie jest wcale facet dla Ciebie.

Te przykłady, które teraz podałam, były takie może i wyraziste, ale być może dla niektórych zbyt subtelne. Zatem teraz przywalmy sobie jeszcze jakimś spektakularnym przykładem – mega wyrazistym i nie do przeoczenia. Takiej krótkotrwałej, migającej, zielonej flagi, która tak naprawdę to wcale nie jest zielona. Wyobraźmy sobie przemocową relację. I np. weźmy pod uwagę dni miesiąca. Mamy październik, 31 dni, więc Mariusz – czy może to nawet nie jest Mariusz, a jakiś przemocowy Mariusz – przemocowy ktoś tam stosuje tę przemoc przez 30 dni miesiąca i potem 31. dnia przynosi kwiaty i przeprasza. Czy my po jednym dniu jesteśmy w stanie stwierdzić, że on nigdy więcej nie zastosuje przemocy? Czy my po jednym wręczeniu kwiatów możemy uwierzyć, że on wszystko zrozumiał i nic złego więcej się nie wydarzy? Czy my przede wszystkim po jednym dniu możemy mu zaufać? I kolejne pytanie: czy można powiedzieć, że to jest dobry partner? Czy można powiedzieć, że to jest fajny facet? I że bilans tego, co na minus, a co na plus, jest pozytywny i rzeczywiście możemy mówić o tym, że budujemy konstruktywną relację, że w ogóle cokolwiek budujemy, a nie niszczymy siebie, będąc w tej relacji.

Myślę, że warto dać sobie prawo do oczekiwań. Warto dać sobie prawo do poprzeczki zawieszonej na tyle wysoko – choć moim zdaniem to wcale nie jest szukanie ideału – by oczekiwać od drugiej osoby, że po prostu będzie w porządku, że nie będzie robić świństw. Pamiętajmy, że przyjaciel to jest ktoś, kto robi wobec nas dobre rzeczy i nie robi świństw. Liczy się to, co robi i czego nie robi. Czyli jeśli weźmiemy pod uwagę to, co zrobił, weźmiemy pod uwagę to, czego nie zrobił, weźmiemy pod uwagę dobre rzeczy i weźmiemy pod uwagę niezrobione świństwa albo i zrobione świństwa, to czy jesteśmy w stanie powiedzieć, że on jest okej? Normą jest, że on jest okej? Czy jednak normą jest, że jest do kitu?

Kobiety boją się mieć oczekiwania od mężczyzn, ponieważ zakładają, że jak będą miały jakiekolwiek oczekiwania, to będą wiecznie same. I tu pewnie wkracza pytanie: czy wolę być sama, czy w destrukcyjnym dla mnie związku? Jeśli jest taka osoba, która wybiera destrukcyjny związek, to śmiało może sobie tę poprzeczkę kłaść na ziemi, a nawet wkopywać w jakieś rowki, żeby łatwo było ją przeskoczyć. Natomiast jeżeli jesteś wobec siebie w porządku, dbasz o siebie i szanujesz siebie samą, to nie pozwól, żeby ktoś Tobą pomiatał, ponieważ to będzie dla Ciebie bardzo trudne i prawdopodobnie nie obejdzie się bez echa, jeśli chodzi o Twoje samopoczucie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Bo tak to niestety jest, że bliskie osoby na nas wpływają. Ludzie, z którymi jesteśmy najbliżej, mają przeogromny wpływ na to, jak my funkcjonujemy i jak się czujemy. Jeżeli ktoś permanentnie traktuje nas bez szacunku i nas zawodzi, to chyba powiedziałabym, że ciężko nie być w depresji. Albo przynajmniej ciężko nie przejawiać nastrojów depresyjnych regularnie. Ciężko się nie martwić i ciężko nie czuć lęku o przyszłość tej relacji i swoją własną.

Podsumowując zatem – masz prawo mieć oczekiwania. Masz prawo oczekiwać, że ktoś będzie po prostu okej. Masz prawo oczekiwać, że druga osoba nie będzie robić Ci świństw. A już szczególnie, jeżeli powiedziałaś o tym, że coś Cię rani, to masz prawo oczekiwać, że zostaniesz wysłuchana i że to się nie powtórzy, bo to jest zupełnie normalne zachowanie, że ludzie ze sobą rozmawiają, wyciągają jakieś wnioski i dbają o to, żeby nie niszczyć tej drugiej osoby, nie podcinać jej skrzydeł. Natomiast jeżeli ktoś nie respektuje tych Twoich praw, to prawdopodobnie właśnie jest to wielka czerwona flaga, mimo że czasami sprawia na Tobie wrażenie flagi zielonej.

Nie oceniaj koloru flagi zbyt pochopnie

No i też pytania – oprócz tego, czy ta flaga zielona się powtarza, czy jest jednorazowa, które możemy sobie zadać, to chociażby: czy ta zmiana wymagała od niego wysiłku, czy przyszła naturalnie? Czy widzę, że to zachowanie wynika z wewnętrznej dojrzałości z jego strony? Czy on naprawdę z tego, co mówi, coś zrozumiał? Czy jest też w nim jakaś skrucha? Czy raczej po prostu chciał coś naprawić, uspokoić Cię i może odwrócić uwagę od czegoś albo odciągnąć Ciebie od jakichś decyzji? Czy może chciał utrzymać nad Tobą kontrolę, więc udał, że sprawy idą naprzód i że dopasowuje się jakoś do Twoich oczekiwań, a później wszystko i tak wróci na stare tory? Czy ta osoba tak samo zachowuje się, czyli przejawia objawy tej zielonej flagi, nawet wtedy, gdy nie patrzysz, czy tylko wtedy, gdy wymagasz, jesteś skoncentrowana i istnieje ryzyko, że się wkurzysz i trzaśniesz drzwiami? Czy masz poczucie, że Ty go zmuszasz do tego, że to musiałaś wykłócić, wywalczyć, wyegzekwować, czy po prostu zrozumiał i on robi to sam z siebie, ponieważ wierzy, że tak najlepiej jest traktować ludzi? Czy ta zielona flaga wynika z jakichś głębszych wartości, np. szacunku, empatii, samoświadomości, czy może po prostu przytrafiła mu się przypadkowo? Czyli zrobił dla Ciebie coś miłego, np. zaprosił Cię na koncert, bo ktoś mu oddał bilety, czy zaprosił Cię na koncert, ponieważ zdobył te bilety, bo wiedział, że Ty marzysz o tym koncercie? Prawda? Zobacz, rezultat będzie ten sam. Zaprasza Cię na koncert. Ale działania podjęte w tym kierunku mogą być zupełnie różne.

I myślę, że to, jaki ktoś wysiłek wkłada, jest bardzo istotne przy ocenie, czy coś jest zieloną flagą, czy nie jest zieloną flagą. Bo jeżeli zaprosił Cię na koncert, bo ktoś mu oddał bilety przypadkowo, a on akurat nie miał z kim iść, to ta flaga wcale nie jest zielona. Może jest to miłe zachowanie, ale na pewno, jeśli chodzi o oczekiwania osoby, którą chcemy sobie wstawić na pierwszą orbitę, czyli kogoś takiego absolutnie dla nas najważniejszego, to zupełnie za mało. Zatem sprawdzaj za każdym razem, czy zielona flaga autentycznie jest zielona, czy tylko Ci się tak wydawało, bo to po prostu był jakiś jednorazowy błysk. Jeśli masz wątpliwości, to po prostu daj sobie trochę czasu. Nie musisz przecież w danym momencie decydować ostatecznie o kolorze flagi.

Dziękuję za przeczytanie tego odcinka. Jeśli masz ochotę sięgnąć po więcej moich treści, to zajrzyj sobie do opisu tego odcinka. Znajdują się tam linki, chociażby do mini e-booka, dotyczącego i zielonych, i czerwonych flag, i tego jak się pochopnie nie zaangażować, nie myląc właśnie czerwonych flag z zielonymi. Jest też link do transkrypcji podcastu, żeby można było nie tylko słuchać, ale też czytać. A na stronie pokojwglowie.pl znajdziesz linki do mediów społecznościowych i informacje dotyczące umawiania spotkań i konsultacji.

Koszyk