197: Związał się z inną i są szczęśliwi

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Róża odeszła spod toi toia. Zostawiła Mariusza, pojechała w góry i próbowała odzyskać siebie. Ale nawet jeśli odchodzimy fizycznie, to wcale nie znaczy, że mentalnie już wyszliśmy z relacji. Co dzieje się wtedy, gdy największy lęk zaczyna się spełniać? Gdy Mariusz wiąże się z inną kobietą i to właśnie z nią idzie w góry… i wygląda na to, że naprawdę są do siebie dopasowani?

W tym odcinku kontynuuję historię Róży i Mariusza, ale z zupełnie innej strony. Zastanawiamy się, dlaczego czasami ktoś wybiera relację, której my same wcale byśmy nie chciały prowadzić. Dlaczego tak trudno zaakceptować, że ktoś może być szczęśliwy w świecie, który dla nas byłby więzieniem. I dlaczego cudze wybory nie są dowodem naszej niewystarczalności.

To odcinek o decentralizacji mężczyzn, o iluzji potencjału, o dopasowaniu i o tym, że czasami największą wolnością jest pozwolić komuś żyć po swojemu — nawet jeśli oznacza to życie bez nas.

Bo może problem nie polega na tym, że byłaś „niewystarczająca”. Może po prostu nie chciałaś spędzić życia w toi toiu?

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Semi-Funk” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

197: Związał się z inną i są szczęśliwi

Witam w 197. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym pociągnąć dalej historię Róży i Mariusza, ale w kierunku takim, którego jeszcze nie było. Otóż Róża odeszła spod toi toia. Kopnęła go. Zostawiła Mariusza. Zajęła się sobą. Poszła w góry. Ale jednak ma obawy, że on zwiąże się z kimś innym. I jeżeli on zwiąże się z kimś innym, to jak to będzie wyglądać? Czyli trochę ciągniemy tę historię dalej, tak jak w poprzednim odcinku, ale w zupełnie innym kierunku. Bo w poprzednim odcinku Róża z Mariuszem mieli dziecko. A teraz zastanówmy się, co się stanie, jeśli Róża odpuści Mariusza i stanie się to, czego ona boi się najbardziej – albo jedna z rzeczy, których ona boi się najbardziej, czyli on zwiąże się z inną.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię i pomagając im odnaleźć pokój w głowie.

Powtórka z rozrywki, czyli znów góry z Mariuszem

Pamiętasz ten odcinek, w którym Róża kopnęła toi toia i on z łomotem się wywalił, a Róża poszła w góry? Poszła odnaleźć tam siebie, budować sieć wsparcia, sieć relacji, no i też zapewne centralizować siebie i decentralizować mężczyzn, żeby więcej nie wrócić pod toi toia. No dobra. Ale co by się stało? Wyobraźmy sobie, Róża odeszła, ale nie odeszła całkiem, bo jednak w jej głowie nadal pojawiał się Mariusz. Ciągle o nim myślała. Wracała myślami, ponieważ go nie zdecentralizowała. Czyli zastanówmy się nad dalszym ciągiem. Jak go nie zdecentralizuje, a jeszcze w dodatku on się zwiąże z jakąś inną – to jest już masakryczny scenariusz. Czyli ona stamtąd odeszła, może fizycznie przeszła się po górach, ale jednak mentalnie została pod tym toi toiem. Postanowiła jednak, że będzie twarda i wróci do Warszawy, do domu, bez Mariusza. Przeszła się po górach. Potem wróciła do pensjonatu. Spakowała toboły i pojechała. Oczywiście Róża z Mariuszem pracują w jednym budynku, więc byli skazani na spotkanie, prędzej czy później. Ale jeszcze zanim do tego spotkania mogło dojść, Mariusz oczywiście uznał Różę za niezrównoważoną wariatkę. Odeszła spod toi toia, ale powinna była przecież wytłumaczyć. Mimo że on tam siedział wiele godzin, nic nie tłumacząc. Powinna była wyjaśnić. Powinna była zachować się racjonalnie, bo to, co zrobiła, było irracjonalne z jego punktu widzenia. Olała go po prostu. Jak tak można? Biedny człowiek siedzi w tym toi toiu i cierpi przez kilka godzin. Nic się nie odzywa. Nie odbiera telefonu. Ale słychać, że gada przez telefon z kimś innym. To po prostu było straszne. Jak ona mogła go tak zostawić, prawda? Według Mariusza to było po prostu dziecinne, głupie, bezsensowne i niedojrzałe.

Mariusz oczywiście jej to powiedział, a raczej napisał, bo Mariusz dużo pisze – Mariusz zazwyczaj nie lubi dzwonić. Ale Róża postanowiła być twarda i z nim tego już na razie nie wyjaśniać, tylko być może wyjaśnienie odłożyć na jakieś tam „kiedyś tam”. Minęły trzy tygodnie, Róży opadły emocje. Oczywiście, że jeżeli nie zdecentralizowała mężczyzn i Mariusza zarazem, to w jej głowie zaczęły się pojawiać myśli, że przecież to ona przesadziła i że nie powinna była tak robić. I właściwie to, co ona myślała, było kompatybilne z tym, co powiedział jej Mariusz, że przegięła, przesadziła, że on oczywiście zachował się okej, jeszcze w granicach normy, ale to, co zrobiła ona, to już jest jakaś dziecinada i masakra. Takie myśli się w niej pojawiły. Ale jednak była trochę świadoma – może z terapii czy skądś tam indziej, że ten Mariusz to nie jest facet dla niej, a jednak z drugiej strony jej się wydawało, że to ona to schrzaniła, a nie on. Czyli jakiś totalny konflikt, chaos, zamieszanie i nie wiadomo co. Czyli Róża po prostu mentalnie wraca pod toi toia. Hm. Niefajnie, co nie?

W związku z tym jest gotowa na kolejny wyjazd w góry z Mariuszem. I taka okazja się nadarza, bo Mariusz pisze, gdyż nie lubi dzwonić, że kumpela organizuje taki fajny wyjazd w góry i że jedzie tam trochę znajomych – trochę znajomych Mariusza i trochę ich wspólnych znajomych. A ta kumpela, co to organizuje, to kumpela Mariusza i oni się tylko kumplują i w ogóle jest super. I fajnie im się razem bywa w górach. Mariusz rzadko ją widuje, ale zawsze miło ją wspomina. Róża poczuła się trochę zazdrosna o tę kumpelę, bo wypowiadał się o niej zawsze o wiele bardziej pozytywnie niż o samej Róży. O Róży to w ogóle się nie wypowiadał pozytywnie. Albo jak już się wypowiadał pozytywnie, to zaraz dodawał „ale, ale”. Z czego wynikało, że jest jednak niewystarczająca. Ponieważ Róża bardzo lubi jeździć w góry, lubi tam jeździć z innymi ludźmi, za bardzo nie wie, kim sama jest, więc trochę się podłącza pod tożsamość innych. Więc była gotowa znowu przyjąć Mariusza do swego życia. Tym bardziej że nie była pewna, czy postąpiła dobrze, a właściwie to miała takie poczucie, że wykopując Mariusza razem z tym toi toiem, zrobiła coś złego.
Tak więc Róża pisze: no dobra, super, no to chyba pojadę. Mam jeszcze urlop. Ten termin mi pasuje. Podaj szczegóły. Ze szczegółów wynika, że jedzie Mariusz, kumpela, jeszcze jakaś inna kumpela i jakiś tam kolega, ale ogólnie to w większości jakieś kumpele. Część osób Róża zna, części nie zna, ale słyszała o nich, bo są to osoby przewijające się przez życie Mariusza. I cóż, przygotowania trwają. Róża kompletuje potrzebny sprzęt, żeby nie iść bezmyślnie jak poprzednio – bez jedzenia i picia. Kupuje bilety. Pierze kurtkę, impregnuje ją itd.

„A może oni tak chcą?”

I mamy wyjazd. Wyjazd rozpoczyna się tym, że wszyscy jadą w Tatry pociągiem. Poprzednia część tej historii była w Tatrach, więc trzymajmy się Tatr. Pojawia się Mariusz i te wszystkie jego kumpele. I widać od razu, że one chyba nie są do niego neutralnie nastawione – trochę tam ze sobą flirtują, sobie tak dogryzają, dokuczają z uśmiechem na twarzy. Widać jednak, że między nimi to nie jest zwykła kumpelska relacja, tylko taka trochę podobna do tej relacji z Różą. Kumpelę organizującą wyjazd nazwijmy Marianną. Nie wiem, czy tu już w tym podcaście jakaś Marianna się przewinęła – wydaje mi się, że chyba nie. Widać, że Mariusz i Marianna jakoś mają się ku sobie i w rezultacie Mariusz olewa Różę. Mariusz potrafi jednak doskonale odgrywać empatię, więc co jakiś czas podchodzi do Róży, która siedzi już trochę przybita, bo źle to na nią wpływa, gdy na to patrzy. On to widzi i ją pyta: „jak się czujesz?”. I z jednej strony ona czuje się źle z jego powodu. Przecież mu nie powie wprost, jeszcze w ogóle na oczach Marianny, że źle się czuje z tym, że mają się z Marianną ku sobie. To dopiero początek wyjazdu. Róża po prostu męczy się w środku i żałuje właściwie już na samym początku, że wybrała się na ten wyjazd. Dopiero do niej dociera jaką głupotę zrobiła. Ale jeszcze z drugiej strony można mieć nadzieję, że Róża się postara i jednak przebije Mariannę swoją wspaniałością i odwróci uwagę Mariusza ku sobie. Więc Róża się stara. Trochę go zagaduje. Skoro już zapytał, jak się czuje, to Róża wykorzystuje moment. Nawiązuje rozmowę – gada, gada, gada, coś tam go pyta. Po prostu chce go utrzymać jak najdłużej przy sobie. Ale Mariusz w rezultacie ciągle odchodzi i wraca do tej Marianny. I tak im mija podróż pociągiem.

Są już w tych górach. Następnego dnia ma się odbyć wycieczka. Znowu na jakiś randomowy dwutysięcznik. I start, o dziwo, wyobraźcie sobie, jest z tego samego punktu, z którego odbywała się wycieczka Róży i Mariusza. Ta, podczas której on zamknął się w toi toiu i w rezultacie nigdzie nie poszli. No i co? Jadą w to samo miejsce. Róża jest już bardziej przygotowana. Mariusz z Marianną tak średnio. Mariusz wydaje się mieć dokładnie takie samo podejście jak poprzednio, czyli nie ma ze sobą przygotowanych żadnych kanapek ani herbaty. Zakłada, że wszystko można kupić w schronisku. Róża natomiast tym razem poszła po rozum do głowy – zrobiła sobie kanapki i herbatę do termosu. Więc i tak już jest lepiej. Jest trochę lepiej. Daje jej to trochę poczucia bezpieczeństwa, ale jednak strasznie ją to uwiera, co ona widzi. W każdej minucie tego Mariusza z Marianną widać po prostu, że oni chyba coś ze sobą kręcą i to tak ostro, i ta relacja nie zakończy się z tym wyjazdem. Róża zeszła na dalszy plan. Miała nadzieję, że odzyska Mariusza, ale chyba to się nie stanie. Róża czuje się gorsza – czuje się beznadziejna. Wyruszają w góry wszyscy razem. Patrząc po twarzach, można odnieść wrażenie, że ta relacja Mariana i Marianny nie podoba się jeszcze jednej kumpeli. Jest jakaś małomówna i naburmuszona. Również Stokrotka. Trudno. Róża ze Stokrotką czują się w podobny sposób, ponieważ Mariusz wybrał tamtą. Mariusz wybrał Mariannę. Jakoś trzeba iść z tym bólem, skoro już się zdecydowałam. Idziemy.

Wyruszyli. Człapią, człapią, człapią. Trochę ze sobą gadają. Róży nie chce się z nikim gadać, bo się czuje beznadziejnie. Najchętniej stamtąd by uciekła. Docierają do tych toi toiów – do tego etapu, gdzie Mariusz się poprzednio zamknął. I Mariusz mówi, że skorzysta. Marianna mówi, że też skorzysta. No i co? Wchodzą do jednego toi toia, wyobraźcie sobie. I siedzą tam. Reszta też skorzystała, ale już wyszła i czeka na Mariusza i Mariannę. A tamci nie wychodzą. Mija czas. Zegar tyka. A tamci nie wychodzą. Czyżby Mariusz wreszcie znalazł osobę, która jest do niego dopasowana? Czyżby Mariusz wreszcie znalazł osobę, która chciałaby prowadzić takie życie jak on, która chciałaby w ten sam sposób wędrować po górach, czyli tak naprawdę to nie wędrować, tylko siedzieć w kiblu? Chyba tak. Wygląda na to, że oni po prostu do siebie pasują. Róża nie pasuje. A Marianna do Mariusza pasuje.

Czy Marianna jest lepsza? A może Marianna jest po prostu inna? Czy Róża chciałaby siedzieć w tym kiblu? Z jednej strony jej się wydaje, że byłaby w stanie porzucić swoje marzenia dla tego Mariusza, bo Mariusz jest przecież taki wspaniały, ale z drugiej jest trochę wkurzona w środku, w swym wnętrzu. Dlaczego miałaby coś zmieniać?
Kto jeździ w góry po to, żeby siedzieć w kiblu? Po co oni w takim razie zorganizowali tę wycieczkę w góry? – Myśli sobie Róża. Czyżby się okazało, że znowu uwierzyła w potencjał Mariusza? Czy potencjał Mariusza jest tym samym co potencjał Marianny? Czy realny zakres działań Mariusza pokrywa się z realnym zakresem działań Marianny? Czy punkt, do którego w górach jest w stanie dotrzeć Mariusz, jest tym samym punktem, do którego dociera Marianna?
A może oni tak chcą? – Stokrotka mówi do Róży.
Co? – Pyta Róża, nagle zaskoczona, że Stokrotka zaczęła się odzywać.
Oni chyba tak chcą. No skoro się tam zamknęli i nie wychodzą, to chyba tak wybrali. Prawda? To jest ich decyzja. Ich świadoma decyzja, że będą tam spędzać czas. Czy my tutaj musimy zostać? Może po prostu oni do siebie pasują, a my nie pasujemy.
Więc Róża, Stokrotka, inne kumpele i inni kumple postanawiają zostawić Mariusza i Mariannę w tym kiblu i po prostu iść dalej, żeby zjeść kanapki gdzieś w okolicy szczytu randomowego dwutysięcznika, a nie siedzieć pod toi toiem i marznąć.

Jedni do siebie pasują, a inni nie

Pięć miesięcy później. Mariusz związał się z Marianną. Okazało się, że Marianna to jest jego wielka miłość. I czasem opowiada Róży, jak to sobie jeżdżą z Marianną w góry i zamykają się w toi toiach. I to jest prawdziwy Mariusz. I to jest prawdziwa Marianna. Oni do siebie pasują. Róża nie pasowała. Czy jest przez to gorsza? Nie. Róża ma inne cele, inne pomysły na życie, dokonuje innych wyborów. Róża tak naprawdę nie chciałaby siedzieć w toi toiu – nawet z Mariuszem, choć czasami mogło tak się jej wydawać. Ale Róża ma inny system wartości i kieruje się innymi priorytetami. I myślę, że jeśli w Twoim życiu jest jakiś Mariusz, który związał się z inną, to prawdopodobnie dlatego, że byli do siebie bardziej dopasowani niż Ty do Mariusza. Tylko że potrzeba czasu. Ja już to mówiłam wielokrotnie w tym podcaście, że trzeba czasu i widzimy wtedy, jak droga życiowa, którą my wybieramy, jest bardzo różna od tej, którą wybiera Mariusz. Mariusz wybiera to, co wybiera Mariusz. Mariusz wybiera to, co być może wcale nie jest jego potencjałem. On idzie po swojej ścieżce, czasami unikając z powodu lęku, bo w Mariuszu jest dużo lęku. Widocznie Marianna jest do tego lęku dopasowana i pewnie boi się tyle samo co Mariusz i tyle samo unika z powodu lęku. Przynajmniej mu nie suszy głowy, że powinien zrobić coś, co on może by i chciał, ale się boi. I wszystko jest okej. Wspierają się w unikaniu. Jeżdżą w góry. Opowiadają, że pojechali w góry, ale tak naprawdę zamykają się w tych kiblach. I myślę, że jeśli Róża dopuści to do swojej świadomości, to dopiero będzie naprawdę wolna od Mariusza. Ona musi mu pozwolić robić, co on chce i z kim chce. Musi mu pozwolić wejść w taką relację, jaką on będzie chciał, i stworzyć związek. I to nawet – z punktu widzenia Mariusza – udany związek. Jednocześnie taki, w którym Róża wcale nie chciałaby być. Łatwo oczywiście pomyśleć o sobie w takiej sytuacji, gdy zostajesz sama, a on tworzy fajny związek, że coś ze mną nie tak. Ale myślę, że to nie jest dobry kierunek. Lepiej pomyśleć, że tam nie pasowałam. Gdzie są w takim razie ludzie, którzy by pasowali do mnie? Raczej nie siedzą w toi toiach.

No i słuchajcie, Róża poszła w te góry. Weszła na ten dwutysięcznik i zeszła po słowackiej stronie. Powędrowała do strefy euro, więc musiała liczyć się z tym, że teraz płatności będą odbywać się w euro, tak jak na platformie Herohero, która jest międzynarodowa. I również w euro można opłacić subskrypcję. Zapraszam Was na dodatkowe odcinki podcastu – „Pokój w głowie – wieczorne rozmowy”. Tam opowiadam, jak wyglądała moja historia. Opowiadam o zapleczu podcastu „Pokój w głowie”, o tym jak kiedyś nie lubiłam mojego męża, bo on był Albertem, a ja miałam jakąś fiksację na punkcie Mariuszów. Jak to się stało, że jednak ten mój mąż został moim mężem? To Wam właśnie chcę tam opowiedzieć. Adres: herohero.co/pokojwglowie. Tam znajdują się dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie” – te bardziej osobiste, a link znajdziecie w opisie tego odcinka podcastu. Zapraszam.

Koszyk