206: Gdyby lęk przed byciem starą babą nie istniał

Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE

Czy lęk przed byciem „starą babą” wpływa na decyzje kobiet bardziej, niż chcemy to przyznać?

W tym odcinku przyglądam się temu, jak wiele energii, czasu i zasobów pochłania walka z upływem czasu. Zastanawiam się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby kobiety przestały traktować starzenie się jak zagrożenie, a zaczęły postrzegać je jako naturalny etap życia.

Mówię o społecznych oczekiwaniach wobec kobiet, o rynku zbudowanym na lęku przed starzeniem się, o presji wyglądu oraz o tym, jak strach przed byciem „starą babą” może wpływać na relacje, wybory życiowe, poczucie własnej wartości i obecność kobiet w przestrzeni publicznej.

Mówię również o tym, czym dla mnie jest „stara baba” – i dlaczego coraz częściej widzę w tym określeniu nie powód do wstydu, lecz symbol doświadczenia, odwagi, autentyczności i wolności od nieustannego udowadniania swojej wartości.

To odcinek o czasie, który nie jest naszym wrogiem. O życiu, którego nie da się przeżyć dwa razy. I o tym, jak wiele możemy odzyskać, gdy przestaniemy walczyć z czymś, czego nie da się zatrzymać.

Zapraszam do słuchania.

Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/ 

Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/

Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/

Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl

W materiale użyto fragmentów utworu „Awesome Call” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

206: Gdyby lęk przed byciem starą babą nie istniał

Witam w 206. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dziś chciałabym, żebyśmy pogadały o tym, co by się stało ze światem, gdyby kobiety przestały się obawiać bycia starą babą. Bo tak sobie myślę, że tak bardzo się boimy upływu czasu, że mnóstwo tego czasu zużywamy na walkę z upływem czasu.

Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię.

Zanim zacznę, chcę jeszcze powiedzieć, że podcast ten powstaje dzięki subskrybentom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można też słuchać na Spotify po zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie.

Tracisz czas, patrząc w kalendarz

Dobra, to ponawiam pytanie. Co by się stało ze światem, gdyby kobiety przestały się bać zostać starą babą? Chyba najpierw odzyskałyby czas. I to jest taka najbardziej mierzalna rzecz. Strach przed byciem starą babą to jest praca na pełen etat, tylko niepłatna. Liczenie zmarszczek, zabiegów, kalorii, lat i ukrywanie jednocześnie. Koncentrowanie się na tym i ukrywanie. Koncentrowanie się na zmarszczkach, na kaloriach, na swoich latach i ukrywanie swoich zmarszczek, tego wyliczania kalorii być może. Albo problemu z tym, że może jem więcej, niż mi się wydaje, że powinnam, więc ukryję część swego ciała, żeby nie było widać efektu. Prawda? I ukrywanie swego wieku. Gdyby puścić tę walkę i to ukrywanie, to nagle w środku życia każdej kobiety robi się luka czasowa. Godziny w tygodniu, czasami setki złotych czy może nawet tysiące w roku i cała energia poznawcza, która szła na walkę z czasem, zostałaby uwolniona. I co z tym te kobiety mogłyby zrobić?

Część by po prostu odpoczęła. Część by się zaczęła nudzić i w rezultacie pewnie robić rzeczy dziwne, trudne, nieopłacalne, takie jak: czytanie książek dla rozrywki, pielęgnacja ogrodu, zakładanie firmy, a może zaangażowałyby się w politykę. Miałyby po prostu dużo uwolnionych zasobów i paliwa takiego na wykorzystanie w innych obszarach niż walka z czasem. I padłby jeden z największych biznesów na świecie, czyli anti-aging. Anti-aging to nie jest krem, tylko lęk w słoiczku. Można tak powiedzieć, co nie? To jest lęk w słoiczku. To wszystko opiera się na lęku. Jest to rynek wart globalnie miliardy dolarów, zbudowany w całości na obietnicy. A mianowicie takiej obietnicy, że nawet jeśli jeszcze nie jesteś tą starą babą, to zaraz nią będziesz, więc kup to i kup tamto. A może jesteś już starą babą, ale niech nikt się o tym nie dowie, więc kup to i kup tamto. Gdyby ten lęk zniknął, to połowa rynku anti-aging by się zwinęła z dnia na dzień. Zostałyby rzeczy, które ludzie robią dla przyjemności, dla zdrowia, bo lubią. Zniknęłyby natomiast te rzeczy, które kobiety robią z powodu paniki. To by zrewolucjonizowało gospodarki. Choć pewnie na chwilę, bo potem te pieniądze poszłyby gdzie indziej. Pewnie w rzeczy niezwiązane ze wstydem, a może związane z jakimś innym wstydem. Jeśli nie ten wstyd przed byciem starą babą, związany z wiekiem kobiet, to przecież zawsze można jakiś inny wstyd wygenerować społecznie i na nim zarabiać.

I to jest ciekawe: gdyby wróciły stare baby, to co by było? Stara baba to nie jest opis wieku, tylko taki straszak. To jest kobieta, która przestała się podobać, przestała być miła, przestała przepraszać, mówi za głośno, wie za dużo, już jej nie zależy. Wręcz wiedźma. Takie wiedźmy palono na stosie. Właśnie stare baby były palone na stosie za to, że były nieposłuszne i nie wpasowywały się w system, patriarchalny w dużej mierze. I przez wieki to straszenie byciem starą babą i wykluczeniem też z powodu tego, że ktoś jest starą babą, było najskuteczniejszym kneblem do zapychania ust kobietom. Bo jak chcesz uciszyć pięćdziesięciolatkę, to powiedz jej, że wygląda na swój wiek. Nie musisz jej nigdzie zamykać. Nie musisz używać żadnej siły fizycznej. Wystarczy jej powiedzieć: „wyglądasz na swój wiek” albo „jesteś brzydka”, „jesteś starą babą”, „jesteś brzydką starą babą”. Myślę, że te słowa mają tak ogromną moc i na tak wiele kobiet nadal bardzo intensywnie potrafią zadziałać, że postawiła taką hipotezę, że wręcz jest to jedna z przyczyn, dlaczego kobiet jest mniej w polityce i w różnych takich spektakularnych miejscach. Dlaczego kobiet jest mniej? Bo one mają po prostu zakneblowane usta lękiem przed byciem starą babą.

I gdyby ten straszak przestał działać, nagle miałybyśmy całe pokolenia kobiet, które nie znikają po czterdziestce czy po pięćdziesiątce. Nie wygładzają się, nie zmiękczają, nie ustępują miejsca młodszym – zostają i mówią głośno, co myślą. Są obecne. Nie ukrywają się nigdzie. To by zmieniło wszystko, co opiera się na tym, że same kobiety schodzą ze sceny – media, polityka, kultura, związki. Wyobraź sobie debatę publiczną, w której połowa głosów należy do kobiet, które już nie muszą być ładne, żeby je słuchano. Wyobraź sobie debatę publiczną, gdzie połowa osób to kobiety np. po czterdziestce, po pięćdziesiątce, po sześćdziesiątce. I wyobraź sobie, że te kobiety mówią swoim własnym głosem, a nie powtarzają tego, co im narzucili jacyś faceci. To ogromnie wpłynęłoby też na młode kobiety, bo teraz dziewczyna w wieku 25 lat już planuje, uczy się, jak nie zostać starą babą. I całe życie funkcjonuje z takim tykającym zegarem. Kobiety wiecznie nie mają czasu. Już jest za mało czasu. Za mało czasu na to, by dobrze wyglądać. Za mało czasu na to, by urodzić dzieci. Za mało czasu na to, by spotkać miłość swego życia. I za mało czasu w ogóle na wszystko. Za mało czasu, by spełniać marzenia. Za mało czasu, by dobrze zarabiać. Za mało czasu, by podróżować. Za mało czasu, by się przeprowadzić może w jakieś lepsze miejsce. Za mało czasu, by poprawić komfort swego życia. Za mało czasu, by zacząć głośno mówić to, co myślimy. A za mało czasu jest między innymi dlatego, że część życia poświęcamy na walkę z czasem.

I zobaczcie, że gdyby taka młoda dziewczyna – ta 25-latka – zobaczyła, że na końcu drogi nie czeka potwór, tylko po prostu starsza wersja jej samej, z wolnymi rękami, z większym doświadczeniem, z większą mądrością, nadal piękna przecież, to zamiast myśleć o upływającym czasie, o czyhającej przyszłości, zajęłaby się swoim życiem, na luzie. Po prostu by żyła, wybierając to, co jest realnie dla niej ważne. To by powodowało mniej desperackich decyzji w wieku 30 lat, mniej tolerowania byle czego, bo czas ucieka, mniej wyścigu, mniej jakiegoś takiego konkurowania z innymi. I paradoksalnie kobiety, które nie boją się starości, starzeją się wolniej w swojej głowie. Myślę, że na ciele też. Bo nie marnują swoich lat na przeżywanie lęku i stresu związanego z czyhającą starością. Żeby dobrze korzystać z czasu, to myślę, że my musimy zaakceptować, że on upływa. Bo dopiero wtedy mamy szansę skoncentrować się na tym, co jest dla nas ważne. Żeby dobrze korzystać z czasu, musimy też mieć świadomość, że nie mamy jego nielimitowanej ilości, więc poświęcanie jakichś godzin, miesięcy, lat na walkę z czasem, kiedy naprawdę są ważniejsze rzeczy, to takie walenie głową w ścianę.

Dbanie o siebie, a nie odmładzanie powłoki

A jakby to mogło wpłynąć na relacje damsko-męskie? Myślę, że jeżeli kobieta nie chce być traktowana jak trofeum, jako dekoracja, jako ozdoba, to raczej warto, żeby w relacje wnosiła coś innego głównie niż swój perfekcyjny, odmłodzony wygląd. I jeśli nawet część mężczyzn tego szuka w związku, czyli kobiety jako dekoracji, to zobacz, że nie eksponując Twojego wyglądu jako najważniejszego Twojego atrybutu, odsiewasz od razu takie osoby, którym tylko zależy na Twoim wyglądzie. Oczywiście nie popadajmy tutaj w „czarnobiałość” i nie zakładajmy, że jak kobieta nie będzie tak bardzo skrupulatnie koncentrowała się na swoim wyglądzie – bardziej niż na innych aspektach swego życia – to alternatywą dla tego jest to, że będzie zaniedbana. Nie. Myślę, że stara baba to wcale nie jest zaniedbana kobieta, tylko prawdopodobnie jeszcze bardziej zadbana od tej wyglądającej wiecznie młodo, ale zestresowanej walką z czasem. Bo zadbać o siebie, to znaczy zadbać o swój dobrostan psychiczny, fizyczny i społeczny.

Wygląd może się wiązać z tymi dobrostanami, ale on jest tylko jakąś namiastką całości, bo zadbać o swój dobrostan psychiczny to np. pójść na psychoterapię, rozmawiać ze sobą też, mieć kontakt ze sobą, mieć wgląd w siebie, otaczać się ludźmi, którzy pozwalają nam rozwinąć skrzydła, a nie takimi, którzy nam te skrzydła podcinają. Też dopasowywać środowisko, w którym funkcjonujemy, do siebie, na ile się da, np. pracę, miejsce zamieszkania. Wiadomo, że tego nie zrobi się z dnia na dzień. To są wszystko procesy. Ale jeżeli my, zamiast na walkę z czasem, będziemy poświęcać właśnie swoją energię, swoje zasoby, dokładnie na to, żeby do nas dopasowywać okoliczności, w których żyjemy, to może lepiej na tym wyjdziemy i w rezultacie będziemy młodziej wyglądać w jakimś tam wieku emerytalnym, niż będąc przytłoczoną i zestresowaną ciągle tym, że zegar tyka. Dobrostan społeczny, to nadal ci ludzie, którzy nam pozwalają rozwijać skrzydła zamiast je podcinać. To kontakty, to znajomi – to jest sieć znajomych. Co też przecież wymaga czasu, prawda?

A ja uważam – i mówiłam to też w jednym z odcinków „Wieczornych rozmów” na platformie Herohero – że mnie samej najłatwiej jest się dogadać ze starymi babami, czyli kobietami, które już sobie przemyślały, przeszły swoją drogę, mają doświadczenie i wnioski z tych doświadczeń. W rezultacie one są po prostu takie autentyczne. I empatyczne jednocześnie. Czyli najłatwiej się gada ze starymi babami i myślę, że jak wziąć jakieś tam dwie osoby ze świata, żeby się ze sobą dogadały, to pewnie będzie stara baba z drugą starą babą. Ponieważ one już wyrzuciły ze swego systemu wartości – i w ogóle podejścia do życia – to idiotyczne przekonanie, że kobiety się z założenia nienawidzą, ze sobą walczą i ze sobą konkurują, jak Kopciuszek z tymi wszystkimi siostrami, co tam sobie palce i pięty ucinały, by się wpasować w but i wygrać księcia.

Wreszcie dobrostan fizyczny. To jest to, o co stara baba zadba przecież, bo będzie miała czas i zasoby, gdy nie będzie walczyć z czasem, czyli: zdrowe zęby, zdrowa skóra, różne badania profilaktyczne, dobre odżywianie, aktywność fizyczna. I myślę, że skutkiem ubocznym będzie to, że ona będzie wyglądała świetnie, choć prawdopodobnie nie będzie eksponować swojego wyglądu jakimiś obcisłymi ciuchami, szpilkami, stringami, makijażem w każdą pogodę – w upały, zawieje, zamiecie – i poliestrową bielizną. Myślę, że taka stara baba po prostu o siebie zadba, a nie będzie udowadniać, że nie jest starą babą.

I zobaczcie, że taka kobieta, która walczy z czasem i udowadnia, że nie jest starą babą, to właściwie wszystkie swoje zasoby kieruje, jakby lokuje, na zewnątrz. One są jakby zgromadzone na jej zewnętrznych powłokach, bo mają świecić i pokazywać, że przecież nie jestem starą babą. Natomiast stara baba, która zaakceptowała, że czas upływa, nie potrzebuje lokować tych wszystkich zasobów na zewnątrz – ona ma je po prostu w swoim wnętrzu. I od niej bije siła i energia. Ja bym też powiedziała, że stara baba dba o siebie jak o dom, w którym sama chce mieszkać i czuć się doskonale, a nie jak o dom, który chciałaby komuś wynająć. A jaka jest różnica? Dbając o dom, w którym chcemy mieszkać, robimy to po prostu z sercem, z miłością. Natomiast dbając o dom, który chcemy wynająć, działamy raczej marketingowo i koncentrujemy się na potrzebach innych ludzi, a nie na swoich własnych. Więc wracając do tego pytania, czy stara baba jest zaniedbana. Powiedziałam, że ona prawdopodobnie jest bardziej zadbana niż ta kobieta, która walczy z czasem. Bo dbając o siebie, jak o dom, w którym chcemy mieszkać, o swoje ciało, jak o dom, w którym chcemy mieszkać, dajemy sobie znacznie więcej, niż działając po prostu na rzecz innych ludzi, na rzecz tego, żeby im się to podobało, co my ze sobą robimy.

A jeśli macie ochotę posłuchać o moim starobabieństwie, o moich wnioskach i też o tym, jak ja postrzegam siebie w czasach, gdy byłam jeszcze Różą z podcastu, ale jak postrzegam to już z perspektywy starej baby, to przyjdźcie na „Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero, czyli dodatkowe odcinki podcastu „Pokój w głowie” – herohero.co/pokojwglowie. Link znajdziecie w opisie tego odcinka podcastu. I może znajdzie się tam też link do miesiąca darmowej subskrypcji. Pamiętajcie, że można słuchać na Spotify po tym, jak się zasubskrybowało na Herohero. Zapraszam. I zasubskrybuj sobie też koniecznie podcast „Pokój w głowie” – czyli podcast, którego teraz słuchasz – w swojej ulubionej aplikacji podcastowej, aby nie przegapić kolejnych odcinków. Albo zasubskrybuj kanał „Pokój w głowie” na YouTube, żeby nie przegapić kolejnych odcinków.

Koszyk