209: Brzuch jako emocjonalny sygnalista
Wieczorne rozmowy — dodatkowe odcinki podcastu. To jest link do darmowego miesiąca subskrypcji:
https://herohero.co/pokojwglowie/invites/FRQECSTGUE
W tym odcinku rozmawiam o brzuchu – nie jako o części ciała, którą trzeba nieustannie poprawiać, ukrywać czy kontrolować, ale jako o naszym emocjonalnym sygnaliście. To właśnie brzuch często jako pierwszy mówi nam, że żyjemy w napięciu, przekraczamy własne granice albo próbujemy sprostać cudzym oczekiwaniom.
Opowiadam o niewidzialnych gorsetach, które nosimy każdego dnia – tych uszytych z opinii innych ludzi, społecznych wymagań, presji wyglądu i przekonań o tym, jak „powinnyśmy” wyglądać, czuć się i funkcjonować. Zastanawiam się, co dzieje się z naszym ciałem, gdy przez lata wciągamy brzuch, tłumimy emocje i ignorujemy sygnały płynące z własnego organizmu.
Mówię również o tym, dlaczego brzuch jest jednym z najuczciwszych wskaźników naszego dobrostanu. To on pokazuje, kiedy jesteśmy bezpieczne, kiedy coś jest dla nas nie w porządku, a kiedy pojawia się prawdziwa lekkość, spokój i radość. Zachęcam, by przestać karmić się „sałatką z cudzych oczekiwań”, zdjąć z siebie mentalny gorset i na nowo nauczyć się słuchać własnego ciała.
To odcinek o dobrostanie, emocjach, granicach i odzyskiwaniu kontaktu ze sobą – zaczynając od miejsca, które przez lata uczyłyśmy się kontrolować, zamiast rozumieć.
Zapraszam Cię do Klubu Jestem Całością
https://pokojwglowie.pl/klub-jestem-caloscia/
Mini eBook „BHP w relacjach. Jak się pochopnie nie zaangażować”
https://pokojwglowie.pl/ebook-bhp-w-relacjach/
Kurs „Emocje to kompas”.
Teraz możesz przetestować fragment kursu za darmo przez 5 dni!
https://pokojwglowie.pl/kurs-emocje-to-kompas/
Opowiada: Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska, psycholożka
Montaż: Katarzyna Pilarska, Polskie Radio S.A. (w likwidacji)
Transkrypcja: pomocdlafirmy.pl
W materiale użyto fragmentów utworu „Backed Vibes Clean” Kevin MacLeod (incompetech.com)
Licensed under Creative Commons: By Attribution 4.0 License
http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/
209: Brzuch jako emocjonalny sygnalista
Witam w 209. odcinku podcastu „Pokój w głowie”. Dzisiaj chciałabym wrócić do tematu ściskania naszego ciała. Wcześniej bardzo skoncentrowałam się na stopach i na butach, na szpilkach – na butach, które nie przypominają swoim kształtem kształtu naszej stopy. A dzisiaj chciałabym skoncentrować się na brzuchu – na tym, co robimy ze swoim brzuchem, jak ubieramy go w gorset z cudzych opinii, jak karmimy go sałatką z cudzych oczekiwań i jak bardzo on funkcjonuje, jakby nie był naszym organem. A tak naprawdę nasz brzuch jest naszym sygnalistą emocjonalnym. I sygnały płynące z brzucha mogą nam bardzo dużo powiedzieć o nas. Ale też odbywa się w nim przecież produkcja serotoniny, czyli hormonu szczęścia. O ile oczywiście ten nasz brzuch ma się dobrze i nie fundujemy mu trybu przetrwania.
Nazywam się Kasia Iwaszczuk-Pudzianowska i jestem psycholożką, która od wielu lat pracuje z dorosłymi, prowadząc psychoterapię.
Podcast ten powstaje dzięki subskrybentom i subskrybentkom dodatkowych odcinków, czyli „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy” na platformie Herohero. „Wieczornych rozmów” można słuchać też oczywiście na Spotify, po uprzednim zasubskrybowaniu na herohero.co/pokojwglowie. A tam będę więcej opowiadać moich historii, na bazie których powstaje podcast „Pokój w głowie”.
Odzyskaj relację ze swoim brzuchem
Zwróciłyście kiedyś uwagę, że my nie pozwalamy normalnie funkcjonować naszemu brzuchowi? Już bardzo dawno odeszłyśmy od noszenia gorsetów, a jednak nadal je nosimy, tylko w innej formie – w takiej zawoalowanej, nowoczesnej. Często ten gorset jest nawet tylko mentalny, w naszej głowie. On fizycznie nie istnieje. Chociaż myślę, że fizycznie też bardzo ściskamy swoje brzuchy. Bo chociażby klasyczne dżinsy – one świetnie leżą i są dosyć luźne, jak się stoi, ale jak już się usiądzie, to ściskają brzuch, wręcz utrudniając normalną pracę przepony, ruchy żeber przy oddechu i, wiadomo, wszystkie funkcje trawienne. A to przecież są tylko dwie rzeczy – oddech i trawienie – spośród mnóstwa innych, które dzieją się w naszym brzuchu. Tak jak wspomniałam wcześniej, odbywa się tam przecież produkcja serotoniny chociażby. A ten brzuch musi być w dobrej formie, żeby wszystko w nim funkcjonowało, jak należy. Tam jest przecież tak dużo naszych organów. I zakładając sobie taki gorset mentalny – w stylu: muszę wciągać brzuch – albo gorset wynikający z napięcia, które z kolei wynika ze stresu, z pędu, z pośpiechu, z presji, albo gorset fizyczny w postaci za ciasnych ubrań, ograniczamy normalne funkcjonowanie naszym organom wewnętrznym, tak jakbyśmy każdy z tych organów ściskali. Ściskam sobie żołądek, ściskam trzustkę, ściskam wątrobę, ściskam przeponę, ściskam jelita, które są tak długie i na każdym odcinku je ściskam. Szczerze mówiąc, teraz w XXI wieku, kiedy mamy dostęp do USG i różnych technik, które pozwalają nam zajrzeć do tego brzucha bezinwazyjnie, to nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś wpadł wkrótce na pomysł operacyjnego ściskania wewnętrznych organów, żeby ogólnie zmniejszyć brzuch. A może już to istnieje, tylko o tym nie wiem. Otwieramy Twój brzuch albo jakoś mało inwazyjnie ingerujemy w jego wewnętrzne elementy i ściskamy. Ściskamy żołądek, ściskamy jelita, żeby one nie mogły wyjść poza taki rozmiar, który będzie kolidował z płaskością brzucha.
I dlaczego ja – w podcaście psychologicznym, psychoedukacyjnym – w ogóle gadam o brzuchu? Otóż brzuch to jest nasz taki emocjonalny sygnalista. My bardzo dużo o sobie możemy dowiedzieć się, wczuwając się w to, co się dzieje w naszym brzuchu. Pierwsza rzecz, taka podstawowa, to napięcie. Ja sama na przykład bardzo mocno czuję napięcie w brzuchu. Jak żyję w zbytnim pośpiechu, to widzę, że ten brzuch jest spięty i aż tak lekko mnie boli od napięcia. I wtedy najlepsze, co mogę zrobić, to się zatrzymać i napić herbaty. I stawiam sobie też ciepły kubek na brzuchu, co mu pozwala się rozluźnić. Zastanów się, zanim przejdziemy dalej, sprawdź, co w tej chwili robi Twój brzuch. Jak on się ma? Czy jest luźny, czy wciągnięty? Czy oddychasz i on się porusza, czy może jest zblokowany i oddychasz tylko klatką piersiową? Kobiecy brzuch przestał być częścią ciała. On stał się takim śmietnikiem, bym powiedziała, na cudze opinie, na cudze oczekiwania.
I może od tego zacznijmy – od gorsetu z cudzych opinii. Możemy tutaj wyróżnić warstwy. Warstwa pierwsza: jak powinnam się czuć emocjonalnie? Wiemy bardzo dużo, każda z nas została wytresowana co do tego, jak należy czuć. I inaczej mówiąc, że należy być grzeczną dziewczynką, czyli nie złościć się, nie tupać nogami, nie stawiać granic, ulegać, uśmiechać się, być uroczą, uroczo reagować, gdy ktoś przekracza nasze granice. Masz być opanowana, wyrozumiała, nie robić scen, nie złościć się, nie przeżywać za bardzo. Co dzieje się w brzuchu? Złość, lęk i sprzeciw, których nie pozwalamy sobie głośno wyrazić, lądują przecież w jelitach, ale też w mięśniach brzucha tak naprawdę. Zamiast wykrzyczeć granicę, połykamy ją. Ona zostaje w brzuchu. Brzuch się zaciska i próbuje strawić to, co jest dla nas niestrawne. Kolejna warstwa naszego gorsetu z cudzych opinii: jak brzuch powinien wyglądać? Wiadomo, że ma być płaski, ma być twardy, ma być niewidoczny. Ma być idealny, niewystający, niezależnie od etapu cyklu, od zmęczenia, od tego, co zjadłaś, że w ogóle zjadłaś. On właściwie to ma wyglądać całą dobę tak, jakbyś nic nie zjadła. Niezależnie od wieku, od tego, czy masz dzieci, czy nie masz dzieci, urodzonych przez Ciebie, wydobytych z Twojego brzucha, i w ogóle jaki czas temu wydobyto te dzieci. Bo wiadomo, według różnych takich opinii społecznych, należy wracać szybko do formy po porodzie i się nie zapuszczać. A co się wtedy dzieje w brzuchu? Fizycznie nakładamy na niego gorset napięcia, napinamy mięśnie. Już nie wynika to tym razem z pędu, pośpiechu, a z tego, jak ten brzuch powinien wyglądać, z opinii właśnie innych. Więc też i naszych własnych co do tego jak ten brzuch powinien wyglądać. Nakładamy taki gorset, wciągamy pępek – on ma być przecież blisko kręgosłupa – napinamy mięśnie, odcinamy oddech i traktujemy brzuch jak estetyczną porażkę albo sukces, a nie jak żywy, pracujący organ. Przecież jak coś żyje, to nie wygląda jak posąg. A my chcemy, żeby nasz brzuch był posągiem.
Kolejna warstwa: opinie, wpływające na nasz brzuch, dotyczące tego, co powinnam jeść i w jakich ilościach. Czyli diety, zasady, taka sałatka z cudzych opinii, obsesyjne liczenie kalorii – „nie jedz tłustego, jedz chude”. Co jest dobre, a co złe – dla wszystkich, a niekoniecznie dla Ciebie – jakieś uniwersalne zasady, wyrzuty sumienia po każdym posiłku. W rezultacie, zamiast wczuć się w sygnały z Twego ciała – tak jak dzieci, przy rozszerzaniu diety metodą BLW, kiedy same decydują o tym, co wybiorą sobie z talerza, podanego przez rodzica, i w jakiej ilości, na bazie sygnałów ze swego ciała – to Ty nie wybierasz na bazie sygnałów ze swego ciała, tylko wybierasz na bazie jakichś opinii. Wybierasz na bazie dostarczonych Ci informacji z zewnątrz, zamiast wsłuchać się w siebie. I co się wtedy dzieje w brzuchu? Zamiast słuchać właśnie sygnałów głodu i sytości, karmimy się tymi instrukcjami z zewnątrz, przestajemy czuć, na co naprawdę mamy ochotę i co jest dla nas dobre, co sprawia, że dobrze się czuję po posiłku – tuż po posiłku, ale też np. 10 godzin po nim. Bo w brzuchu mieści się już tylko wstyd i kontrola.
Bez gorsetu z cudzych opinii będzie nam lżej
I teraz zastanówmy się nad tym sygnalistą emocjonalnym – nad tym, jakie brzuch daje nam sygnały, te dobre i te złe. Brzuch jest właśnie sygnalistą, bo on nie udaje, że jest dobrze, gdy nie jest dobrze. Nasz mózg potrafi czasami nawymyślać różnych głupot, zniekształcić rzeczywistość, przeinterpretować rzeczywistość, np. nawciskać nam kitu, że w relacji jest fajnie w momencie, kiedy ktoś nas bardzo krzywdzi, natomiast brzuch nie udaje. On nie oszukuje, nie wymyśla, nie ma zniekształceń. On reaguje na to, czego mu dostarczamy 1:1. Nie udaje, że jest dobrze, gdy w Twoim życiu pojawia się sytuacja toksyczna, przekraczanie granic albo zbyt duże tempo czy jakiś fałsz – Twój brzuch, Twoje ciało reaguje jako pierwsze. Mózg może to zniekształcić. Mózg nawet nas czasami wpycha w tę sytuację z powodu różnych przekonań co do tego, co musimy, co powinnyśmy. Natomiast brzuch nie ma żadnych przekonań. On po prostu reaguje na rzeczywistość. Gwiżdże w gwizdek – wydaje sygnał w postaci ścisku, kamienia w żołądku, mdłości, skrętu jelit, mówi: „uważaj, tu nie jesteśmy bezpieczne”. Jest też nieprzekupny. Głowa może racjonalizować, powtarzać: „muszę biec dalej, muszę być miła, trzeba wyglądać ładnie”, ale wewnętrzny sygnalista w brzuchu nie daje się uciszyć ładnym słowem, tylko reaguje czystą biologią. Ale brzuch nam sygnalizuje też dobre rzeczy, np. kiedy jest miękki, kiedy jest mu ciepło, kiedy czujemy taką ulgę w brzuchu, rozluźnienie mięśni brzucha, to jest to sygnał, że jest nam prawdziwie, głęboko dobrze i czujemy się bezpiecznie. Brzuch nam mówi wtedy: „jesteś we właściwym miejscu, możesz opuścić gardę, odetchnąć i po prostu być”. Po prostu być, nie kombinując niczego co do tego, co powinnaś i w jakim tempie. Brzuch nam też pokazuje przyjemną ekscytację, czyli takie lekkie motyle, mrowienie. Sygnalizuje to, że działamy zgodnie z własnym potencjałem, że mamy gotowość na nowe, zdrową ciekawość – „To dla Ciebie ważne, dobre. Nawet jeśli trochę się boisz, idź w to”. Czyli ekscytacja.
Nie mylimy z miłością. Bo możemy być podekscytowane z powodu jakiegoś człowieka, zetknięcia z jakimś człowiekiem, ale to nie musi być miłość. Bo często ekscytujące będzie to, co dla nas znajome, atrakcyjne, co jest wyzwaniem. A jak wiemy, Mariusz jest dużym wyzwaniem. Jeżeli zaczynasz słuchać podcastu „Pokój w głowie” od tego odcinka, to Mariusz jest postacią przewijającą się przez niemal cały podcast, przez wcześniejsze odcinki. Możesz sobie posłuchać np. odcinka 37., który dokładnie pokazuje to, kim jest Mariusz. A krótko mówiąc, jest to człowiek, który jest niedostępny emocjonalnie, który unika bliskości, ale też imituje, że ta bliskość będzie się rozwijać, dając różne sprzeczne sygnały. Czyli najpierw daje sygnał „tak, tak, jesteś wspaniała”, a później nagle znika.
Możesz odczuwać też taką lekkość w brzuchu. To znaczy, że masz energię. Masz wolę jakiegoś działania. Jest Ci dobrze w danym momencie. Ale to nie jest takie „dobrze, że teraz sobie poleżę i się rozluźnię”, tylko wręcz taki kopniak, pozytywny bardzo, wiatr w żaglach. O, właśnie, wiatr Cię pcha jak żagiel. Nie musisz jakoś tam tyrać i się wysilać, ale energia z zewnątrz popycha Cię w dobrym kierunku. Dlatego jest Ci lekko – możesz się przemieszczać naprzód z lekkością. I nie wiem, czy zwróciłyście kiedyś uwagę na to, że jak już tak się rozluźnimy, ten brzuch jest rozluźniony i on sobie pracuje tak, jak powinien, dobrze się czuje i nikt mu nie przeszkadza, zabierając mu jego przestrzeń przez ściskanie jakieś gorsetowe, to wtedy mamy większą wrażliwość na zapachy, na smaki, na kolory. Bardziej możemy skoncentrować się na otoczeniu – na tym, jak ono jest ładne, na tym, co chcemy zmienić, na tym, co jest dla nas dobre, na tym, czego szukamy, na ciekawości świata, na dobrych relacjach, na docenianiu tego, co się aktualnie dzieje, na docenianiu aktualnego momentu. Ja na przykład tak mam, że jak już sobie czasami odetchnę z taką lekkością i ulgą, to właśnie jest dokładnie moment, kiedy czuję: „o, ale teraz jest fajnie, jestem szczęśliwa”.
Zatem myślę, że jednym z pierwszych kroków do naszego dobrostanu, do naszego dobrego samopoczucia, do pokoju w głowie, do rozluźnienia w życiu, jest dać odetchnąć swojemu brzuchowi, zdjąć z niego gorset utkany z cudzych opinii i nie karmić go sałatką z cudzych oczekiwań. I to czasem nawet nie oczekiwań wprost, tylko jakichś domniemanych oczekiwań czy hipotetycznych oczekiwań, które raczej są w naszych głowach, a nie wypowiadane przez innych. I pamiętajcie też, jeżeli coś jest takim wyświechtanym społecznym oczekiwaniem, to my wcale nie musimy się do tego stosować. To, że jakiś czas temu, choć może nadal to się dzieje, w gazetach dla kobiet było pełno porad o tym, jak wypłaszczyć brzuch, jak sprawić, że on nie wystaje, jak sprawić, że nie masz tłustych boczków, które jednocześnie dawały do zrozumienia, że masz się wstydzić brzucha, jeżeli on się nie wpisuje w jakiś tam kanon, a te gazety istniały i może nadal istnieją, to nie znaczy, że my się mamy do tego dostosowywać. Można powiedzieć, że mam to w dupie. Bo na pewno nie w brzuchu. Chociaż w dupie też lepiej tego nie mieć, bo przecież ona też jest ważną częścią naszego ciała. Więc może lepiej te cudze opinie, gorsety z cudzych opinii i sałatki z cudzych oczekiwań wywalić na śmietnik. Na wysypisko. Co Wy na to?
Zapraszam Was raz jeszcze na Herohero, na profil, gdzie są dodatkowe odcinki tego podcastu, czyli podcastu „Pokój w głowie”, a mianowicie „Pokój w głowie – Wieczorne rozmowy”. Tam opowiadam moje historie, moje doświadczenia, na bazie których powstał podcast „Pokój w głowie”, czyli jest to takie zaplecze podcastu „Pokój w głowie”. Na przykład są tam historie o tym, jak nie lubiłam mego męża, o historii naszej relacji, jak to się stało, że w rezultacie jednak jesteśmy małżeństwem, mimo że przez kilka lat go nie lubiłam. Są historie o różnych Mariuszach, którzy się przewinęli przez moje życie. Jest to taka zamknięta przestrzeń za paywallem, do której przypadkowy człowiek nie ma dostępu, tylko osoby, które podjęły jakieś działanie. A jeśli macie ochotę bezpłatnie posłuchać przez miesiąc, to w opisie tego odcinka podcastu znajdziecie link do miesiąca darmowej subskrypcji. A adres profilu herohero.co/pokojwglowie. Zapraszam. Ach, i jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. W poprzednim odcinku mówiłam o grzecznych dziewczynkach, czyli Róży, o starej babie i o wiedźmie. Czy wiedźma chodzi w obcisłych ciuchach? Raczej mi się kojarzy z luźnymi spódnicami albo z luźnymi sukienkami. Wiedźmy nie ściskają swoich brzuchów, bo one już wiedzą, jak jest to złe. Dziękuję za przeczytanie tego odcinka.
